www.forum.e-tatry.com
Forum ludzi gór

SZLAKI, ŚCIEŻKI - którędy? czemu właśnie tędy? - Orla Perć - cała, jej części, dojścia

Darek - Pon Lip 14, 2003 10:13 pm
Temat postu: Orla Perć - cała, jej części, dojścia
witam miłośników górskich wycieczek, zarówno tych zaczynających swoją przygodę w skalnym terenie jak i zapalonych taterników.
Ja zaliczylem już większość ważniejszych szlaków tatrzańskich. Został mi jeszcze rejon Morskiego Oka i ..... Orla Perć. Tak, tak słyszałem o niej wiele no i zdaje się, że twórca tej strony ma tu coś do powiedzenia. Wyraźcie swoje opinie na temat tego szlaku, skali tródności, ciekawych odcinków, widoków etc.

luke - Pon Lip 14, 2003 10:23 pm

Dla mnie narazie Orla zostaje poza zasiegiem. Musze jeszcze nabrac kondycji i przekonac mame ze tam nie jest tak strasznie(bez tego ani rusz:P). Z przyjemnoscia dowiem sie czegos o tym szlaku. W szczegolnosci interesuje mnie to jak zalamanie pogody jest grozne na tym szlaku i czy przy silnym deszczu schodzenie w dol jest ryzykowna...
jarko - Pon Lip 14, 2003 10:51 pm

Niewątpliwie jest to szlak który daje najwięcej wrażeń (ze szlaków znakowanych), jest szlakiem najtrudniejszym, a by przejść cały w ciągu jednego dnia to trzeba mieć naprawdę niezłą kondycję. Jeszcze trzeba dojść i zejść.
Najlepiej Orlą podzielić sobie na etapy (do szlaków łącznikowych).
Już wrótce na stronie opis Orlej Perci ze zdjęciami.

Darek - Pon Lip 14, 2003 11:44 pm

Czy Orla Perć jest dużo trudniejsza od drogi z Morskiego na Rysy
jarko - Pon Lip 14, 2003 11:46 pm

Orla Perć jest o wiele trudniejsza i bardziej męcząca (długość).
iga - Wto Lip 15, 2003 7:55 am
Temat postu: Orla
Kto nie przeszedł Orlej nie wie co to Tatry ;)
To wspaniały szlak, niebezpieczny przy załamaniu pogody, ale jakże piękny! Lęk wysokości nie wskazany :)
najlepszy kawałek wg mnie jest od Zawratu do Koziego :)

jarko - Wto Lip 15, 2003 6:44 pm

Od Zawratu do Małego Koziego fajny, dopiero później naprawdę dodaje wrażeń... :lol:
Kuba - Sro Lip 16, 2003 7:38 pm
Temat postu: Orla Perć...
też została dotknięta plagą "stonki", jak wiele innych szlaków w Tatrach. Co gorsze na Orlą Perć rwą się ludzie, którzy np. po raz pierwszy są w Tatrach, lecą na ten szlak przeważnie źle wyposażeni i nie ma się czemu potem dziwić, że zdarzają się tam wypadki turystyczne.

BTW - czy odcinek Orlej Perci pomiędzy Granatami i Przełęczą Krzyżne jest już otwarty?

Kuba - Czw Lip 17, 2003 10:00 am

Kiedyś znalazłem się na Przełęczy Świnickiej o godzinie 8.00. Dreptałem z Toporowej Cyrhli. Od Kasprowego widać było już całkiem spory "sznureczek" ludzi. Niecałą godzinę później "sznureczek" mnie dogonił i na szlaku zrobił się zator, bo jedna turystka nie mogła sobie poradzić z łańcuchami... Czym dalej szedłem, tym było gorzej, toteż o godzinie 15 zrezygnowałem z dalszego marszu po Orlej Perci i z Koziego Wierchu zlazłem do Doliny Pięciu Stawów.



Dla kontrastu... Również na Orlej Perci miałem przyjemność obserwować "w akcji" rodzinną wycieczkę z Niemiec. Poruszali się od Granatów, w kierunku Koziego Wierchu. Ojciec rodziny zakładał w kilku trudnieszych miejscach regularne stanowisko asekuracyjne dla swoich dzieci. :)

luke - Czw Lip 17, 2003 8:18 pm

Analizujac Wasze wypowiedzi i wspominac dawne dzieje dochodze do wniosku ze Hala Gasienicowa jest najbardziej obleganym miejscem w Tatrach. Wiecej znajdziemy oczywiscie nad Morskim ale ludzie ktorzy tam przychodza nie ida dalej niz nad Czarny. Turysci dochodzacy do Murowanca badz wjezdzajacy na Kasprowy maja widocznie za duzo sil i porywaja sie na Swinice i Koscielca. Wchodzac na Koscielca o zgrozo musialem czekac w kolejkach na przewezeniach(ze o stracanych z gory kamykach nie wspomne). Ruch tam odbywal sie wahadlowo raz schodzili raz wchodzili. Co gorsza po dosciu do szczytu trzeba czekac zeby gdziekolwiek przycupnac :evil: Bardzo tego nie lubie. Zla pogoda ma to do siebie ze wielu na jej widok rezygnuje:P Swoja droga moja mama tez zchodzila w klapkach z Kasprowego ale przynajmniej nie w glowie bylo jejj szturmowanie Swinicy :lol:
_Smyk_ - Pią Sie 01, 2003 10:25 am
Temat postu: dla tych, którzy chcą wiedzieć, zanim tam pójdą pierwszy raz
Moje trzy grosze:
:? Trudności: Uważam, że Orla Perć jest trasą turystyczną technicznie trudną - uczy respektu dla gór. Trasa od Krzyżnego do Świnickiej jest na tyle długa, że warto ją pokonywać podzieloną na odcinki. Poza tym boczne podejścia też mogą przysporzyć dużych wrażeń.
:idea: Pogoda: Wszyscy wiedzą (?), że zmiany pogody w górach bywają gwałtowne. Warto przewidzieć rezerwę czasową i szlaki "awaryjnych" zejść z grani. Zdarzyło mi się przeczekać długą, prawie godzinną burzę z ulewnym deszczem tuż pod szczytem Koziego i schodzić do Kużnic Skupniowym Upłazem już przy świetle pełni księżyca. To było naprawdę mocne.
:D Tłumy na szlaku: Nigdy nie spotykałem na Orlej zbyt licznego towarzystwa, ale też nigdy nie chodziłem tam w miesiącach letniego wypoczynku MASOWEGO, tj. w lipcu i sierpniu. :!: -Czerwiec często wymaga raków- :!:
Jak to dobrze mieć w Tatrach znakowany szlak wytyczony z takim polotem... :D
Nie można nie podjąć próby sił na Orlej Perci.
:) Ukazal sie plan Orlej Perci w skali 1:5000 :!: wydawnictwa Polkart
___________________

Powietrza nie trzeba kochać, wystarczy je chłonąć
- góry też

Kuba - Pią Sie 08, 2003 10:05 am
Temat postu: tłumy na OP...
Smyk :!: Sytuacja, o której wspomniałem nieco wcześniej, miała miejsce pod koniec drugiej dekady września - miesiąca, który jest chyba już poza sezonem.
Luke :!: Dodaj jeszcze do Moka i Hali Gąsienicowej Dolinę Kościeliską i szlak na Giewont przez Halę Kondratową. Co się tyczy zatorów na OP, na własne oczy widziałem, jak pomiędzy Kozią Przełęczą a Kozim Wierchem człowiek jeden "ugrzązł" na łańcuchu i do w takim miejscu, że nie można go było obejść. Minęło prawie pół godziny zanim można było ruszać dalej. Co do tego polotu, to mam wrażenie, że np. Liptowska Grań w wydaniu zimowym daje wcale nie mniej wrażeń, niż OP latem. :wink:

iga - Pią Sie 08, 2003 2:25 pm

ukazała się również mapa Orlej 1:5 000 wyd. Sygnatura pt. Orla Perć - via ferrata (hehe), warto się zapoznać :) ;
w ubiegłym roku na Zmarzłej Przełęczy spotkałam gościa w tenisówkach (!) idacego od strony Koziej Przełeczy, który mówi do mnie tak : "pani, a dokąd ten szlak prowadzi? - ja : a skąd pan idzie? - on: a bo ja wiem? tam z dołu - i pokazuje na 5-tkę; pytam czy ma jakąś mapę - nie ma oczywiście; pyta, czy jest tu jakaś woda w pobliżu, bo upał niemiłosierny; bez wody, jedzenia, jakiegokolwiek plecaka, w tenisówkach, po Orlej ...
a później tragedie i szukanie winnych ...
złapała mnie raz burza na Granatach i wiem co to jest :)
pozdrowionka

Kuba - Sro Sie 13, 2003 4:51 pm

OP zabrała kolejną ofiarę :( Dziś rano w radiu podane zostało, że z Orlej Perci spadła turystka. Ze słó ratownika dyżurnego wynikało, że "poleciała" na północną stronę, czyli do Dolinki Koziej. Z informacji prasowych i internetu niewiele więcej można "wydedukować" - czy był to np. nieszczęśliwy wypadek, czy - ludzka bezmyślność... :?: Czy ktoś wie coś więcej na ten temat :?:
Tudor - Nie Wrz 14, 2003 10:21 pm

Polecam ta mape orlej perci, o ktorej bylwa mowa wyzej.
Ja pokonalem orla perc w 4 odcinakch; najpierw kozia przelecz - zawrat; pozniej kozia przelecz - zadni granat; dalej granaty; na koncu krzyzne - skrajny granat; niektorzy nie zaliczaja fragmentu od swinieckiej przeleczy do zawratu do orej perci, jakby nie bylo to byl 5 fragment. Na ogol o takim pocieciu tej wyprawy decydowala pogoda, ale wiem ze nie byl bym w stanie przejsc calosci jednoego dnia.
Uwazam ze najtrudniejszy jest odcinek od granatow do krzyznego

pozdrowienia dla wszystkich ktorzy przeszli orla, lub sie dopiero wybieraja - piekny i emocjonujacy szlak, chodz przy zalamaniu pogody moze byc b. niebezpieczny. teraz chce sie wybrac na "orla perc" na rohaczach :)

Ryszard - Nie Gru 14, 2003 10:27 pm

Smyk napisał/a:
Gwoli ilustracji tego, o czym tu piszemy i wielu innych aspektów :arrow:
:arrow: http://www.koscielec.friko.pl/orla_perc/
kiedyś żem był napisał/a:
Jak to dobrze mieć w Tatrach znakowany szlak wytyczony z takim polotem... :D
Nie można nie podjąć próby sił na Orlej Perci.
i będę to powtarzał (czynem) przy każdej nadarzajacej się okazji.
Do lotu, Orły.

Po obejrzeniu Smyku Twojej galerii z Orlej Perci i pięknego zdjęcia przy Zamarłej Turni przypomniał mi się wiersz Juliana Przybosia "Z Tatr". Postanowiłem Ci go przesłać bo jest bardzo piękny i przejmujący w swej wymowie. Wiersz ten jest w programie liceum gdzie jest omawiany na lekcjach języka polskiego. Pozdrawiam.

Julian Przyboś

Z TATR

Pamieci taterniczki, która zginęła
na Zamarłej Turni


Słyszę:
Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.
To - wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska
i
gromobicie ciszy.
Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz -
Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.
To zgrzyt
czekana,
okrzesany z echa,
to tylko cały twój świat
skurczony w mojej garści na obrywie głazu;
to - gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt.
Na rozpacz - jakże go mało!
A groza - wygórowana!

Jak lekko
turnię zawisłą na rekach
utrzymać
i nie paść,
gdy
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu,
niebo strącając w przepaść!

Jak cicho
w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą.

Tomik: Równanie serca, 1938

mike - Wto Gru 16, 2003 10:32 pm

Moj pierwszy kontakt z Tatrami Wysoki to byla wlasnie Orla Perc. Tym bardziej utkwil mi ten szlak w pamieci. Jest po prostu rewelacyjny. Jak zaczalem "spacerek" od Krzyznego, to skonczylem dopiero na Kasprowym, bo szkoda mi bylo schodzic :) Inna sprawa, ze na Kasprowym po prostu padlem i... zjechalem kolejka :D
Troszke chyba mi sie poszczescilo, poniewaz idac od Murowanca, w okolicach Czerwonego Stawu zlapal mnie deszcz. Przeczekalismy pod kamieniem godzinke i jak przestalo padac to dalej w droge. Mysle, ze ten deszcz mogl zawrocic dopiero co wyruszajacych turystow do domow. Jak zaczalem na Krzyznym to pierwszych ludzi spotkalismy dopiero na Granatch - piekna sprawa, gdy szlak taki pusty. A deszcz, jak raz spadl to juz nie powrocil i do konca wyprawy mialem piekna pogode.

W Pazdzierniku bylem tez w Tatrach. Nocowalem w "Piatce" i nastepnego dnia wracalismy to Zakopca, wiec trzeba bylo sie przebic do Gasienicowej. Szlismy przez Kozia Przelecz z calymi manatkami na plecach. Zlapal nas deszcz co podwoilo emocje :) Myslelismy, czy nie przejsc jeszcze z Koziej do Zawratu, ale ostatecznie zrezygnowalismy. I dobrze, bo deszcz sie rozpadal na dobre i troche mi plecak przemokl :) A poza tym poznawo sie robili. Jaworzynka jak schodzilem to juz sie sciemnialo.

Ciekawe miejsca?? Orla cala jest ciekawa. Szczegolnie utkwily mi w pamieci rejony Koziej Przeleczy, m.in. zejscie z Kozich Czubow, oraz podobne, a moze i dluzsze zejscie kominkiem w dol na Czarnych Scianach. Poza tym rejony Granatow, zwlaszcza miejsce, gdzie trzeba "dac kroka" nad przepascia, kilka miejsc jeszcze przed Orla Baszta oraz momenty juz za Kozia, kiedy to powoli konczyly sie sily (mowie o tym, jak szedlem Orla cala od Krzyznego do Kasprowego) ... i mysle, ze jeszcze wiele, wiele innych miejsc. Wielokrotnie wspominam ten szlak i bardzo chetnie powrocilbym tam jak najszybciej.

Marta - Sro Gru 17, 2003 1:26 pm

byłam w tym roku na OP podzieliłam ja sobie na 2 części:Zawrat-Żleb Kulczyńskiego i od żlebu do Krzyżnego.Piękna trasa,ale przyłączam się do innych apeli [b]to szlak dla zaawansowanych.[/b]nie mozna go przechodzić na 1 wyjeżdzie bo się przegapi na nim to co najcenniejsze,a strach zaslepi Wam oczy,a po drugie tam jest troche do przejścia licząc dojście i zejście.bądżcie rozwazni
Kuba - Sro Gru 17, 2003 2:42 pm
Temat postu: OP...
Mnie brakuje jeszcze odcinka Zadni Granat-Przełęcz Krzyżne. Ostatnim razem, jak tam byłem (fakt, że dawno, bo pięć lat temu...), tzn. na Zadnim Granacie, szlak w kierunku Krzyżnego był zamknięty z powodu remontu. Może jeszcze tam pójdę... :wink:
Ryszard - Sro Gru 24, 2003 11:13 pm

W pełni zgadzam się z Martą, że za jednym przejściem całej Orlej Perci jest stratą pięknej trasy, idąc odcinkami podziwiamy wszystkie piękne widoki i rarytasy przyrody. O tym że nie jest to trasa dla nowicjuszy to chyba wszyscy wiedzą, to trasa dla zaawansowanych. W tym roku przeszedłem od Świnicy do Granatów, w przyszłym roku planuję Buczynowe Turnie. Pozdrawiam.
mike - Czw Gru 25, 2003 7:15 pm

Moze i macie racje, ale tez zalezy ile czasu sie poswieci na Orla. Ja bylem w lipcu - dni wtedy najdluzsze. Wyszedlem z domu w Zakopcu przed 6:00, pare minut po 6 mialem bus, a szedlem (od Kuznic na Krzyzne i Orla do Kasprowego) okolo 13 godzin. Zatrzymal mnie na niecala godzinke deszcz pod Czerwonym Stawem, ale on spowodowal, ze na Orlej byly pustki i nie bylo kolejek w "waskich" miejscach. Mozna powiedziec, ze deszcz w rzeczywistosci nie przeszkodzil, a wrecz pomogl.







Buczynowe Turnie - piekna sprawa. Tak jak napisalem wyzej, ja od Krzyznego do Granatow nie spotkalem zywej duszy (poza kumplem, ktory ze mna szedl), co spowodowalo, ze tym bardziej utkwil mi ten fragment w pamieci. Pamietam momenty, kiedy przechodzilo sie z jednej strony grani na druga - wiatr wtedy doslownie zwiewal czapki z glow (mam zdjecie na Skrajnym Granacie, gdzie reka przytrzymuje czapke - pamietam to dokladnie, ze gdyby jej nie przytrzymal, to wyladowalaby gdzies w Pieciu Stawach :) ).

Gość - Czw Sty 01, 2004 11:53 pm

Moze ktorys z grupowiczow byl w ostatnich dniach na Kozim...? lub na dniach sie wybiera? chodzi mi o warunki od strony zlebu Kulczynskiego...



Pzdr...

Tomi - Pią Sty 02, 2004 12:15 am

Cześć :!:



Wydaje mi się że warunki nie są dobre. Komunikat TPN podaje że obowiązuje II stopień zagrożenia lawinowego. W w ciągu ostatniej doby spadło dużo śniegu a widoczność ogranicza gęsta mgła. Na wysokości 1800 metrów jest już sporo śniegu a czym wyżej tym gorzej. W dodatku jest minusowa temperatura. Bez odpowiedniego sprzętu odradzam wejście na Kozi tym trudnym szlakiem :!:

świstak - Pią Sty 02, 2004 10:18 pm

Cześć!



Powiedzcie ile miejsca jest na Koziej Przełęczy, ile osób może tam w jednej chwili przebywać? I czy są miejsca na szlaku na tą przełęcz (z obu stron), gdzie nawet późnym latem zalega lód, tzn czy jest gdzie "wywinąć orła"??



pozdrówka

mike - Sob Sty 03, 2004 11:04 am

To bardzo waska przelecz. Jak teraz w pazdzierniku wracalem z Pieciu Stawow do Zakopanego to wlasnie przez Kozia Przelecz. Mielismy duze plecaki i byla nas czworka. Bedac na Koziej zrobilismy sobie dluzszy postoj (kanapeczki etc. :D ). Generalnie sie pomiescilismy, z tym, ze jeden z nas usiadl wyzej (tam gdzie prowadzi droga na drabinke - kierunek Zawrat), jeden nizej (kierunek Hala Gasienicowa) i tak sobie stalismy, plecaki lezaly i jakos sie zmiescilismy. Mijali nas raz, czy dwa jacys turysci i w sumie nie bylo wiekszego problemu. Z tym, ze gdyby to byl srodek sezonu i ludzie chodzily by non stop taki postoj raczej bylby uciazliwy - turysci przekraczajacy Kozia w poprzek i wzdloz. Nalezy zwrocic uwage, ze nie jest to typowe skrzyzowanie jak znak "X". Wpierw lacza sie drogi z Pieciu Stawow z ta z Kozich Czubow, a dopiero po chwili rozdzielaja w kier. Zawratu i Hali Gasienicowej. Jak turystow jest mniej to zatrzymac tam sie da, tak jak w naszym przypadku (poczatek pazdziernika), jednak w srodku sezonu nie polecam zakladac tam postoju. W lipcu tez tam bylem (szedlem Orla wzdloz) to mimo, ze tego dnia bylo ponoc wyjatkowo malo turystow, to jednak postoj bylby tam nie mozliwy.



Pazdziernik to dosc pozne lato :) wiec odpowiadajac na Twoje drugie pytanie: Co do lodu, to ja nie stwierdzilem - nas zaskoczyl deszcz :D Akurat na samej przeleczy jak zrobilismy postoj to nie padalo, ale wchodzac na i schodzac z Koziej bylo mokro. Sniegu jednak nie widzialem.

świstak - Sob Sty 03, 2004 4:24 pm

Dzięki Mike



Właśnie o to mi chodziło, czyli kanapeczki na Koziej można wszamać bez problemu... świetnie :D







A jak jest na szlaku z Koziej na Kozi Wierch przez Kozie Czuby? Ciężko jest? Mam pare fotek z Czub i wygląda to "ciekawie" 8)

mike - Sob Sty 03, 2004 8:03 pm

Hmm... wiesz, ja Orla wzdluz "zrobilem" zaledwie raz i to cala, od Krzyznego po Kasprowy. Wiec wiele miejsc rzucilo mi sie w pamiec, jednak wiele niestety nie pamietam (jak tylko bedzie okazja, to musze Ją sobie przypomniec :D ).



Z tego co pamietam, a szedlem od Krzyznego, mniej wiecej od Granatow troszke bylo prosciej (poza jednym fajnym kominkiem z lancuszkami). I tak bylo do Koziego. Pozniej znowu zaczelo sie ciekawie :D



Poza wspomnianym kominkiem pomiedzy Granatami, a Kozim (gdzies na Czarnych Scianach), jeszcze jedno zejscie utkwilo mi mocno w pamieci. Bylo to wlasnie zejscie z Kozich Czubow. Po tym zejsciu szlak laczy sie, ze szlakiem z Pieciu Stawow, by po paru metrach (na Koziej Przeleczy) znow sie rozdzielic. Mysle, ze to zejscie (albo wejscie, jezeli mowisz o kierunku Kozia Przelecz -> Kozi Wierch) moze byc niezle zablokowane, jezeli bedzie duzo turystow. Ja na szczescie mialem dosyc spore luzy.



Jezeli chodzi o same Kozie Czuby, to musze powiedziec, ze dokladnie nie pamietam, a niestety nie mam stamtad zdjec (zdjecie z Koziego na Szpiglas, a nastepne to juz drabinka na Zamarla Turnie). Jednak w internecie mysle znajdziesz sporo zdjec. Jak sam wspomniales widziales kilka zdjec i mowisz, ze wyglada ciekawie. To nie tylko tak wyglada. To jest ciekawe :D







Tak naprawde, to gdyby ktos zapytal sie mnie o najciekawsze fragmenty Orlej to zaczalbym wyminiac: Kozie, Buczynowe, Granaty, Czarne Sciany, okolice Malego Koziego Wierchu, gdzie zgubilem szlak :D itd. W koncu by sie okazalo, ze wymienilem cala Orla :D

Gość - Wto Lut 24, 2004 12:34 pm

napisz o wrażeniach w czasie tej burzy w temacie burze w górachSmyk,
KNYPO - Wto Lut 24, 2004 12:43 pm

"...Wszyscy wiedzą (?), że zmiany pogody w górach bywają gwałtowne. Warto przewidzieć rezerwę czasową i szlaki "awaryjnych" zejść z grani. Zdarzyło mi się przeczekać długą, prawie godzinną burzę z ulewnym deszczem tuż pod szczytem Koziego i schodzić do Kużnic Skupniowym Upłazem już przy świetle pełni księżyca. To było naprawdę mocne".



napisz więcej o wrażeniach w czasie tej burzy w temacie burze w górach; napisz gdzie to było dokładnie. KNYPO

KNYPO - Wto Lut 24, 2004 12:44 pm

prośba skierowana do Smyka
KNYPO - Wto Lut 24, 2004 5:40 pm

Przeszedłem Orlą nie jeden raz zwłaszcza w latach szkolnych, studenckich, ale teraz majac 32 lata i rodzinę na "karku" coś jest nie tak. Otóż idąc ostatnio w sierpniu 2003 Żlebem Kulczyńskiego normalnie się trochę "cykałem", jakbym miał lekki lęk wysokości; a przecież biegałem po Orlej jeszcze kilka lat temu niczym kozica :D Wielokrotnie może troche nieodpowiedzialnie dyndaliśmy na łańcuchach nad odchłanią przepaści robiąc sobie fotki czy inne wygłupy a teraz..............



Czy to jest normalne, że z wiekiem przychodzi jakiś lęk. Marzyłem jeszcze o przejściu Orlej (kolejny , może 'nasty" raz) ale widzę, że chyba jestem już za stary :cry:



pocieszcie KNYPA/ czy zostały mi REGLE z tłumem ludzi :(

Stan - Wto Lut 24, 2004 6:01 pm

KNYPO spokojnie :) Ja mam trochę :) więczej latek od Ciebie. Pierwszy raz na Orlej byłem ponad 30 lat temu. I nie myślę wcale o reglach. To o czym mówisz, że "dotknęło" Cię w Żlebie Kulczyckiego to nie lęk wysokości. To rozwaga, a jej nabywa się z wiekiem :)







Pozdrawiam ....

KNYPO - Wto Lut 24, 2004 6:08 pm

Dzięki Stan za pocieszenie/ do zobaczenia na grani!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
zyp - Wto Lut 24, 2004 7:15 pm

spokojnie KNYPO ja zawsze czuje respekt przed orlą ,choć dawniej chodziłem tam tak jak ty bez obaw około 28 lat temu byłem tam pierwszy raz i w tamtym roku będąc na orlej też miałem "cykora". I tu ma Stan racje to rozwaga i wyobrażnia :!: :D pozdrawiam
krzysia - Wto Lut 24, 2004 7:51 pm

Czy opis Koziej Przełęczy przez Mike'a nie jest aby zbyt nonszalancki ?



Oby nikt po przeczytaniu tego opisu tak nie potraktował tego odcinka trasy jako relaksu przed dalszą wędrówka a ku przestrodze prztoczę pewne smutne zdarzenie;w 1998 r poznaliśmy na Giewoncie sympatyczną parę,która wybierała się na OP.Po kilku dniach zdarzył się wypadek,owa dzewczyna poznana na Giewoncie spadła właśnie z Koziej Przełęczy mając zaledwie 22 lub 23 lata.



Można dowcipnie i nonszalancko oisywać góry ale nie można ich tak traktować o czym wszyscy dobrze wiemy i tylko pamiętajmy o tym.Pozdrówka .

KNYPO - Sro Lut 25, 2004 10:45 am

iga, Napisz coś więcej, może jakieś szczegóły o tej burzy na Granatach w temacie BURZA W GÓRACH. pozdrawiam KNYPO
dżagietka - Sro Lut 25, 2004 10:59 am

KNYPO napisał/a:




Czy to jest normalne, że z wiekiem przychodzi jakiś lęk. Marzyłem jeszcze o przejściu Orlej (kolejny , może 'nasty" raz) ale widzę, że chyba jestem już za stary :cry:




Za stary?? Masz dopiero 32 lata. Ja to widzę inaczej: sądząc po Twoim młodym wieku, jeśli masz dzieci, to są one jeszcze małe. I ten lęk nazywa się "odpowiedzialność i rozważność" :) I bardzo dobrze. Twoje dzieci muszą się doczekać momentu, gdy tatuś pokarze im Orlą Perć :)

Stan - Sro Lut 25, 2004 5:03 pm

DŻAGIETKA ma rację, ja teraz wędruję po Tatrach i odkrywam je na nowo z moimi córkami 12 i 11 lat. Chcielibyście widzieć ich miny :lol: :lol: :lol: na Wołowcu, to był ich pierwszy dwutysięcznik, albo na Rysach, gdy jak powiedziały zdobyły szczyt szczytów. Na Orlej jeszcze nie były, ale wszystko przed nimi (znaczy się przed NAMI :D )



Tak więc KNYPO nie jesteś za stary :)

KNYPO - Sro Lut 25, 2004 6:28 pm

Dla mnie najmocniejsze we wrażenia miejsca na Orlej to: odcinek między Kozim Wierchem a Kozimi Czubami; zwłaszcza zejście z Czubów jest ciekawe. Przejście gzymsem nad Pustą Dolinką od Koziej Przełęczy; drabinka z Koziej na Zamarłą. Odcinek od Granatów po Krzyżne niektórzy uważają, że jest za słabo ubezpieczony, ale ja przechodząc go kilkakrotnie poczułem smak skałkowej wspinaczki. Nigdy nie schodziłem żóltym szlakiem z Koziej do Piątki. Napiszcie czy lepiej jest schodzić tamtędy czy wchodzić i jaka to droga. Bo info w necie czy przewodnikach jest dośc skąpe, może ktoś ma fotki z tej okolicy. Chętnie bym zobaczył. Pozdrawiam górsko KNYPO
iga - Czw Lut 26, 2004 7:35 am

pewnie, ze warto; jest tam piękny widok na pd scianę Zamarlej, choć najlepszy wg mnie jest z miejsca, w ktorym sie znajdujesz na zdjeciu obok :)
jarko - Wto Mar 23, 2004 10:43 pm

Chyba nikt nie zauważył włożonej pracy Igi :evil: , więc w tym temacie dodaję link do opisu Orlej Perci http://tatry.cyberdusk.pl/opisy_igi/wstep.html
linos - Sro Mar 24, 2004 1:12 pm

W tym roku na Orlej Perci bedzie tyle ludzi ze przejscie szlaku nie bedzie mozliwe.



Podziekowac mozna iga ze tak fajnie go opisala i zareklamowala ehhhhhh :shock: :wink: :D :P

KNYPO - Sro Mar 24, 2004 2:16 pm

Wszyscy widzimy i powdziwiamy opis Orlej; aż grzech byłoby nie pójść tam znowu w tym roku
Marta - Czw Mar 25, 2004 12:15 pm

Iga :!: :!: :!: nic dodać nic ująć. Masz gigantyczny talent do wszelkich opisów :) :) :)
Stan - Czw Mar 25, 2004 8:15 pm

IGA jesteś wielka :)
Tomi - Czw Mar 25, 2004 8:54 pm

Gratulacje :!:



Po tych opisach na pewno przybędzie turystów na Orlej :lol: :wink:

Gość - Czw Mar 25, 2004 11:36 pm

KNYPO napisał/a:
Przeszedłem Orlą nie jeden raz........ Czy to jest normalne, że z wiekiem przychodzi jakiś lęk. Marzyłem jeszcze o przejściu Orlej (kolejny , może 'nasty" raz) ale widzę, że chyba jestem już za stary :cry: pocieszcie KNYPA/ czy zostały mi REGLE z tłumem ludzi :(
Napewno jeszcze nie jeden raz przejdziesz Orlą, ona ma w sobie coś, jestem trochę starszy a w ubiegłym roku we wrześniu zaliczyłem 3/4 Orlej, a od Zawratu do Koziego Wierchu szedł z nami w grupie przygodnie spotkanych miłośników Orlej Pan który obchodził w tym dniu 70 urodziny. Tak, że nie musisz się martwić do zobaczenia na Orlej. :D :D :D
Ryszard - Czw Mar 25, 2004 11:40 pm

Znowu problemy z logowaniem, odpowiedź dla KNYPO JEST ODEMNIE.



Pozdrawiam. :D

iga - Pią Mar 26, 2004 7:52 am

:mrgreen: :mrgreen: no to życzę pogubienia butów! :D :D i własnie szykuję nowy opis, będzie to Kościelec wraz z Gąsiennicową :wink: :D



pozdrowienia

Ryszard - Pią Mar 26, 2004 9:33 am

Gratulacje Iga za wspaniały opis Orlej. Opis Kościelca i Gasienicowej napewno będzie również wspaniały.



Co się tyczy Kościelca to moja żona oglądajć Kościelec z przełęczy Karb nazwała go "Szkieletorem". Kilka dni jak oglądaliśmy panoramę Orlej, Kościelca i całej doliny Gąsienicowej ze ścieżki prowadzącej do murowqańca od strony Doliny Jaworzynki jakaś pani zapytała nas co to za gora jak się nazywa a pytała o Kościelca a ja nie namyślająć się palnąłem "Szkieletor", zdziwiona pytająca Pani mówi że nie szłyszała nazwy, dopiero wtedy zorientowałem się że palnąłem głupstwo. I tak zostało w rodzinnym slangu nazw gór i szczytów Kościelec to SZKIELETOR. Pozdrawiam. :D :D :D

Arli - Sob Mar 27, 2004 8:00 am

Iga opis rewelacyjny, zamierzam w tym roku przejść Orlą i Twój opis będzie jak znalazł. Naprawdę kawał dobrej roboty i wierzę ze kolejne trasy będę równie profesjonalnie zrobione :D







Pozdrawiam

Ryszard - Nie Mar 28, 2004 2:40 pm

:D Pod koniec maja będę w Taterkach i planuję przejść z Doliny Pięciu Stawów na Granaty i Buczynowe Turnie. Z opisu Twojego Iga już skorzystałem, sądzę że mi bedzie pomocny w dokładniejszym przyjrzeniu się wymienionej już trasie jaką planuję przejść. :P :D :wink:
iga - Pon Mar 29, 2004 7:58 am

Ryszard napisał/a:
:D Pod koniec maja będę w Taterkach i planuję przejść z Doliny Pięciu Stawów na Granaty i Buczynowe Turnie ...








jakże mi przykro drogi Richardzie :D , ze nie będę mogła Ci towarzyszyć :( ; weź proszę, więcej świty i pomierz dokładnie Budzową Igłę, bo nigdzie nie mogę znależć danych, po czym daj posłańcowi, niech rychło dostarczy te cenne dane do mojego zamku :D ; uprzednio jednak zalakuj kopertę odcisnąwszy na niech herb z pierścienia :D ; a nie pospadajcie tylko!; grań tam stroma i przepaściasta!;



i przekażcie proszę, niskie ukłony Hrabinie i Waszemu licznemu potomstwu :D







z głębokim szacunkiem



Iga von Blaster



baronowa na włościach



:D :D :D :D

Krzysztof - Pią Kwi 09, 2004 4:11 pm

Bardzo ciekawie wyglada sytuacja własnie w momencie załamania pogody lub nadejscia po prostu mocniejszego zachmurzenia, zwłaszcza gdy rano było upalnie.

Warto sobie wtedy usiąsć i popatrzec.

Duza czesc zaczyna przypominac modliszki otaczajac sie foliowymi płaszczami.

Czesc zbija sie wyraznie w wieksze gromady i razem podaza naprzód. Wyraźnie widać jak nasuwajacy się mrok i niedostatek bodzców swietlnych dosłownie w kilkanascie minut powoduje spadek pewnosci siebie i wyraźna obniza dziarskośc wędrowców. A co do wyrazonych tu zdań ze wszystkimi trzeba sie zgodzić. Jesli ktos ma energie i cheć do sprawdzenia sie niech idzie jednym ciągiem. Jesli chce naprawde poznac Tatry i tak wróci na nią i bedzie poznawał odcinkami przechodzac je w róznych kierunkach, łączył z róznymi łacznikami czesto nie mniej atrakcyjnymi od samej Orlej. Bedzie chciał ja poznac równiez w róznych warunkach : we mgle, w słoncu i na jesieni schodzac o zachodzie slonca a moze i złapie kibel i jesli bedzie na to przygotawany (i to psychicznie ) przezyje niezapomniana przygode a jesli nie to tez zapamieta to do konca zycia - ale czy bedzie chciał to wspominac?

Niedawno letnia porą siedziałem pod skrajnym Granatem i obserwowałem jak ojciec ciagnął 5-6 letnią córkę przez szczelinke. Dzieciak był na lince i trząsł sie ze strachu powtarzajac w kólko przez łzy jak tu w górach jest pieknie. Mysle ze mamy juz jedną przyszłą wielbicielke gór z głowy. Dlatego ostroznie z Orla , jesli ktos sie boi albo nieczuje sie na siłach niech zacznie od łatwiejszych kawałków i zadecyduje co dalej.

Zawsze było mi zal takich co własnie zablokowywali sie na łańcuchach czy drabinkach , przeciaz oni w swoim wyobrazeniu walczyli o zycie.Ale.

Wystarczy posłuchać rozmów nawet tych co własnie przeszli Orla, emocje z nich buchaja, czesto głosna szybka mowa, gestykulacja - pełen objaw adrenaliny

Zreszta czest o to chodzi :adrenalina i pokonanie swoich lekow.

Ale potem, czesto po sezonach przyjdzie wspomnienie , przeciez wschód słonca na Krzyznym był taki wspaniały i sie wróci aby łowic dla siebie chwile a nie cieszyć ze ten skok z łańcucha skrócił mi o kilka minut droge.

Bogusia - Nie Kwi 18, 2004 11:42 pm

Darek napisał/a:
Zgadzam się, to głównie przez tą kolejkę na Kasprowy, wiele osób wjedzie, widzi jakąś górę i lezie nie wiedząc w co się pakuje a czasem nawet na jaki szczyt wchodzą. Widziałem kilku delikwentów w sandałach.
No cóż,przebiję Cię - ja widziałam w klapkach.Delikwentka schodziła(?) z Zawratu(a przynajmniej szła z tamtej strony). :shock:
Baltazar - Sro Wrz 29, 2004 9:18 pm

Zacznę od tego, że w tym roku był mój najwspanialszy wyjazd w Tatry. A jeżdżę już od 12 lat...

Po pierwsze dopisała mi pogoda - jak nigdy przez 2 tygodnie była przepiękna.

Po drugie - pokonałam wreszcie swój lęk wysokości i...

Tak - przeszłam Orlą. Nie ma wspanialszego szlaku. Droga na Krzyżne rozpoczęła się wcześnie rano od strony Murowańca. Poza mną, kozicami i Panem Bogiem nie było na szlaku nikogo. I tak było aż do Granatów. Do tego bezchmurne niebo i jedynie lekki wiaterek, dbający o to, żeby nie było za gorąco. Wrażenia niezapomniane, widoki wspaniałe. 12 lat czekałam na ten moment i w końcu się udało. Warto było...

Krzysztof - Czw Paź 07, 2004 5:35 pm

Baltazar napisał/a:
Poza mną, kozicami i Panem Bogiem nie było na szlaku nikogo. I tak było aż do Granatów. Do tego bezchmurne niebo i jedynie lekki wiaterek,
A kiedy spotkałas takie warunki?( chodzi o nieobecnosc ludzi.) :)

Jesli chciałem byc na Orlej we względnej samotnosci, ruszałem w góry

o 5 rano, przy pochmurnej lub niepewnej pogodzie a i tak musiałem

uwazac aby któs nie stanał mi na rekę. :wink: A juz rejon Granatów

to prawdziwa sciezka gimnastyczna z przeszkodami.

Jesli tak utrafiłaś ( bezludzie, a jeszcze widoki i słoneczna pogoda)

to znak że Ktos bardzo Cie zacheca do wedrówek pokazujać nalpiekniejszą ich stronę. Inni musza próbowac kilka razy aby trafic na taką sytuacje , a tu prosze - pierwszy raz Orla i taka wyrypa -no, no, no :D

Baltazar - Sob Paź 09, 2004 12:19 am

Krzysztof pyta:

"A kiedy spotkałas takie warunki?( chodzi o nieobecnosc ludzi.) "

Już mówię:

W tym roku, a konkretnie w poniedziałek 16 sierpnia 2004. :)

Ruszyłam z Murowańca gdzieś około 6.00. i naprawdę nie spotkałam nikogo aż do Granatów. Na Granatach trafiły mi się ze 4 osoby, a od Koziego zaczęło sie robić tłumnie. Dlatego też zeszłam przez Kozią Przełęcz, a dalszą cześć zostawiłam sobie na dzień następny. Dnia następnego zaczęłam od Świnickiej Przełęczy. Spotkałam 3 osoby na Świnicy i 2 osoby na Zawracie, które to wyprzedzały mnie odrobinę przez całą dlaszą wędrówkę. Znów zeszłam sobie przez Kozią Przełęcz.

Niektórzy po prostu mają szczęście... :wink:

_____________________

Dodam jeszcze tylko, że to nie było moje pierwsze podejście do Orlej...

Ale warto było poczekać :)

Kazimierz Jan Zboczek VII - Sro Paź 20, 2004 11:21 am
Temat postu: czas na Orlą
Baltazar napisał/a:
Krzysztof pyta:

"A kiedy spotkałas takie warunki?( chodzi o nieobecnosc ludzi.) "

Już mówię:

W tym roku, a konkretnie w poniedziałek 16 sierpnia 2004...
Dodaję od siebie, że warunki takie spotkać można doć często na początku i na końcu sezonu (lub przed sezonem i po sezonie - jak kto woli), czyli w czerwcu oraz w końcówce września i w październiku. Pogoda bywa wtedy łaskawa, śnieg albo się już topi, albo dopiero narasta (albo go nie ma). Ludzi mało a i to sami sympatyczni (i dobrze, że mało a nie zero, bo miło jest spotkać czasem kogoś na szlaku i wymienić jeśli nie parę słów, to chociaż ciepłe uśmiechy).

Ja byłem bardzo kontent ze swojej wycieczki, którą zrobiłem w dniach 1-2 października tego roku, po której dałem upust swemu zadowoleniu w temacie SZLAKI, ŚCIEŻKI > Między nami zboczeńcami tego forum. Wielokrotnie chodziłem po Orlej w tym czasie, o którym wspominam i nigdy nie narzekałem na nadmiar towarzystwa na perci. Zachęcam Was, Krzysztofie i inni stroniący od tłoku: spróbujcie... (pora późnosezonowa w Tatrach ma jedną wadę - krótki dzień, ale za to wiele innych zalet, których nie wymieniłem, ale zapewne je wyczuwacie)

Wojtek - Wto Gru 28, 2004 2:28 pm
Temat postu: Orla
Witam



Orla Perć , piękna sprawa. W sierpniu 2004 byłem i przeslimy ją od Krzyżnego do Zawratu. Niesamowity szlak do pokonywani tym bardziej jeśli to pierwszy raz. Poprostu nie wiesz co Cie czeka za niespodzianka na kążdym kroku tego szlaku. Takie moje zdanie, jedne z fascynujących szlaków Tatr Polskich.

Zapraszam do obejrzenia moich fotek z tego wypadu i dnia w którym zdobywalismy Orlą Perć , tutaj http://www.szabla.zaborze...18sierpien.html



Pozdrawiam wszystkich miłośników gór.

usiek - Wto Gru 28, 2004 2:50 pm

Zrobiłem ją 3 lata temu(miałem wtedy 14lat ale już wtedy znałem topografie Tatr bardzo dobrze i byłem obeznany dobrze z ekspozycją) cały jednego dnia od Kasprowego do Krzyżnego, a później musowy nocleg w Murowańcu :lol: było warto, nie ma większych atrakcji w Tatrach dostępnych dla turystów jak Orla Perć, przechodzenie w kawałkach to rzadna frajda, frajdą jest przejście całej w jeden dzień i ja uważam, że jak ktoś mówi, że przeszedł ją w kawałkach to nie nie do końca mówi prawdę, trudność orlej można tylko odczuć na skórze podczas przechodzenia całej jednego dnia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Musze iść tam jeszcze raz!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Acha dodam, że szedłem z rodzicami, którzy mają już prawie 50-tke :wink: a tatuś waży lekko stówke ale szli jak po Marszałkowskiej :mrgreen:
mpie - Sro Gru 29, 2004 6:13 pm

usiek napisał/a:
przechodzenie w kawałkach to rzadna frajda, frajdą jest przejście całej w jeden dzień i ja uważam, że jak ktoś mówi, że przeszedł ją w kawałkach to nie nie do końca mówi prawdę, trudność orlej można tylko odczuć na skórze podczas przechodzenia całej jednego dnia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie zgadzam się.

Bardzo dużo zależy od warunków (np. pogodowych). Próbowałeś iść kiedyś Orlą podczas deszczu albo burzy? Kiedy każdy krok po śliskich niebezpiecznych kamieniach może być Twoim ostatnim? A podczas mgły? Kiedy nie widzisz nic w promieniu dwóch, trzech metrów od siebie. Kiedy schodzisz drabinką na Kozią Przełęcz i nie widzisz jej końca ani dokąd schodzisz?

Kiedy idziesz z kimś za kogo jesteś odpowiedzialny i boisz się za siebie i za niego???



Jeśli szłeś, to chyba wiesz o czym mówie. Jeśli nie, mam nadzieje że jesteś na tyle doświadczonym turystą, że możesz sobie to wyobrazić.

Bo nie życzę ani Tobie, ani nikomu innemu takich "dodatkowych" przeżyć.



PS. Wtedy po raz pierwszy poczułem w górach strach. Potem czułem go jeszcze wiele razy i w bardzo wielu miejscach i teraz się już do niego przyzwyczaiłem, ale wtedy to był mój pierwszy raz.

mike - Sro Gru 29, 2004 6:34 pm

On mowil o trudnosci orlej, ale w kategoriach wysilku fizycznego. Dla niektorych gory to oprocz wspanialych widokow rowniez forma sportu ;)

Jezeli natomiast chodzi o emocje - wiadomo, ze Orla w calosci nie da takiego stracha, jak przynajmniej jej fragment w beznadziejnych warunkach... chociaz pewnie powiecie, ze jestem stukniety, ale ja lubie chodzic po lancuchac w deszczu (byleby burzy nie bylo, bo piorunow na lancuchach boje sie bardziej niz niedzwiedzi w dolinach ;-) ), aczkolwiek na Orlej w deszczu jeszcze nie bylem... chociaz kiedys przechodzilem przez Kozia przel. z 5-tki do Gasienicowej, mialem w plecaku zapasowe buty, gdyby mi zalalo pierwsze. Pomimo, ze wodoszczelne nie byly, jednak tak bardzo sie nie zmoczyly. Plecak niestety caly przemokl i wszystkie rzeczy (wlaczajac tez zapasowe buty) byly mokre :D Na szczescie to byl ostatni dzien.

usiek - Sro Gru 29, 2004 9:02 pm

Rozumiem, że może pogoda zaskoczyć na szlaku, tym bardziej na Orlej ale wtedy można zejść(dużo wariantów) ale z twojego postu wynika, że szedłeś na Orlą w deszcz, bo tak chciałeś. Ja jeśli widze chmury burzowe albo jeśli się zanosi na deszcz to daje dyla. Też nieraz miałem do czynienia z kiepską pogodą w Tatrach, też miałem krótko koło d... i wiem jak to jest(akurat na Orlej miałem ładną pogodę) aha i nie lubie jak ktoś kwestionuje moje wejście, zwłaszcza na Orlą, ja nie kwestionuje twojego. Nie wierzysz, to możemy pogadac na gg(5138633) moge Ci opisać Orlą ze szczególami. Jeśli jesteś wieeelkim niedowiarkiem to nawet odbije część zdjęć i Ci wyśle, bo nie były robione aparatem cyfrowym jeszcze.
mike - Sro Gru 29, 2004 10:28 pm

Ale to bylo do mnie, czy do mpie :?:

Bo ja Twojego wejscia nie kwestionuje ;-) Zwlaszcza, ze tez naleze do tych, co nie lubia sie rozdrabniac - na przyszle lato znow planuje Orla i oczywiscie w calosci.



Oczywiscie jak w trakcie zaskoczy nas deszcz, czy burza to lepiej zbiegac, zwlaszcza w przypadku tej drugiej... gorzej jak sie jest gdzie na srodku Buczynowych Turnii - do Granatow daleko, a i do Krzyznego nie blisko :D



Co do mojego przechodzenia przez Kozia w deszcz... deszcz nas zlapal w Pustej Dolince, czyli jak juz bylismy blisko podejscia na Kozia, a isc musielismy, bo trzeba bylo do domu wracac ;-) No ale ja wtedy nie szedlem na Orla, jedynie ja wtedy przekraczalem. Mocny opad deszczu przeczekalismy pod skalnym nawisem - blisko zlaczenia sie szlakow z Pustej Dolinki i z Kozich Czubow jest takie miejsce, gdzie mozna przeczekac deszcz. Przeczekalismy, ale na przeleczy znow powrocil ;-)

usiek - Sro Gru 29, 2004 11:24 pm

Post był do mpie. Musze znów się tam wybrać. Orla to jest to, tylko teraz bez kolejki :D
mpie - Sob Sty 01, 2005 11:57 am

Nie kwestionuje Twojego wejścia Usiek na Orlą. Tylko nie lubię tekstów typu "jak nie przeszłeś całą na raz tylko w kawałkach, to tak jak byś nie przeszedł w ogóle".



Ja nie przeszłem całej Orlej na raz tylko w kawałkach. I bynajmniej nie czuje się gorszy od tych którzy ją przeszli inaczej.



A co do chodzenia po deszczu to być może popełniłem błąd wchodząc na trudny szlak podczas niepewnej pogody, ale czasami siła zdobycia szczytów jest silniejsza od zdrowego rozsądku. A deszcz złapał mnie w połowie drogi między Zawratem a Kozią Przełęczą i niestety chcąc niechcąc żeby zejść musieliśmy iść dalej.

usiek - Sob Sty 01, 2005 12:24 pm

Jak przejdziesz całą jednego dnia, to wtedy poczujesz się inaczej, zobaczysz :lol: nie jestem złośliwy, ale to nie mój cytat, napisałem troszkę inaczej... :wink: a skoro to nie moja wypowiedź, to nie wiem czemu jest w cudzysłowiu...

Pozdrawiam

mpie - Sob Sty 01, 2005 12:30 pm

Nie cytuje Ciebie dokładnie więc wybacz za cudzysłów.

Ale tak właśnie Twój tekst odebrałem jak jest w cudzysłowiu.



Natomiast czy poczuje się inaczej gdy całą Orlą przejdę w jeden dzień, to Ci napiszę jak ją przejdę w jeden dzień.

Ale nie wiem kiedy, bo jej nie planuje przejść całą w jeden dzień.

usiek - Sob Sty 01, 2005 3:30 pm

Szkoda, nie wiesz co tracisz :lol:
mpie - Nie Sty 02, 2005 8:21 pm

Powiedz co. Czy chodzi o satysfakcję, czy też o coś innego? :arrow: Jakieś widoki których nie można zobaczyć idąc po kawałkach? A może coś jeszcze innego?



Jeśli faktycznie jest w tym coś takiego to może się wybiore. Ale musze mieć silną motywację. Więc postaraj się mnie przekonać.

usiek - Nie Sty 02, 2005 11:04 pm

Satysfakcja przedewszystkim i duma ale postawiłem sobie ambitniejsze cele więc duma znikła. Może jesteś za słaby żeby przejść ją w jeden dzień :lol: Nie mam zamiaru Cie do niczego nakłaniać, bo i tak zrobisz jak zechcesz, nie chcesz - nie musisz, nikt Ci nie każe!

Pozdrawiam

hmm - Nie Sty 02, 2005 11:10 pm

>>>Usiek

Ty sie dowartosciowujesz w jakis sposob tym ze przeszedles ta Orla w jeden dzien ? aż mi sie glupio czyta to co piszesz.. 8)

podniecasz sie ta Orla jakby to bylo niewiadomo co-a to raptem ferrata wyceniona na 3 w 6 stopniowej skali :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

sporo ludzi lubi ten text-Kazdy ma swoj Everest-chcesz to przechodzisz calosc w jeden dzien nie chcesz to sobie dzielisz na 2 sezony 8)

niepotrzebny halas moim zdaniem...

mike - Pon Sty 03, 2005 11:27 am

hmm napisał/a:
podniecasz sie ta Orla jakby to bylo niewiadomo co-a to raptem ferrata wyceniona na 3 w 6 stopniowej skali
A ja sie tak zastanawiam... w sumie to sie nie znam... ale zawsze myslalem, ze ferraty to drogi skalkowe, ze stalowymi linami do ktorych sie podczepiamy... no bo przeciez, jakim ubezpieczeniem jest lancuch - to zadne ubezpieczenie, a jedynie pomoc... na takiej ferracie z prawdziwego zdarzenia, jak sie podczepimy i odpadniemy od skaly, to nic sie nie stanie... a na Orlej jak puscimy lancuch, to... no to lipa :D
na to ktoś inny napisał/a:
No to jedź w Dolomity. Wyjdz kilka metrow nad przelot ferraty poprowadzonej po pionowej scianie (oczywiscie w uprzezy + shockabsorber + kask) i pusc sie skaly. Zaliczysz taki locik, ze jezeli Ci nie walnie nic w kregoslupie, to i tak ze strachu juz na ferraty nie wrocisz...
No nie, nie to mialem na mysli... ale przeciez z tego co sie orientuje, to nie tylko sa pionowe wejscia... oczywiscie, jak taki delikwent odpadnie, to caly sie potlucze i byc moze cos polamie, ale nie poleci w przepasc. Wydaje mi sie, ze jednak roznica jest - i o to mi chodzilo: czy Orla to rzeczywiscie ferrata? Czy moze tylko szlak, nieco trudniejszy, ale z pomoca w postaci zelastwa... no, ale z drugiej strony to tylko nazewnictwo.



A co do powyzszej klotni, to od siebie dodam, ze ja przeszedlem Orla za jednym razem, ale nie uwazam tego, za jakis super wyczyn: widzialem juz jak tam malolaty smigaja, albo emeryci, to czym ja mam sie chwalic ;)

Stan - Pon Sty 03, 2005 1:48 pm

Pozwólcie, że się wtrącę :) Mam juz trochę lat, na Orlej pierwszy raz byłem jakieś 30-lat temu, kiedy niektórych z Was jeszcze pewnie na świecie nie było. Od tej pory pokonywałem Orlą kilka razy, może nawewt kilkanaście, ale nigdy nie przeszedłem jej całej na raz (i pewnie już nie przejdę).

Wydaje mi się jednak, że wrażenia mam takie same lub bardzo podobne do tych, którzy "zaliczyli" Orlą za jednym podejściem.

Bo czyż w górach trzeba pędzić, żeby wyprzedzić, zaliczyć? Czy trzeba zatrzymać się aby zobaczyć, zachwycić się pięknem gór?



Powiem Wam, że w tym roku również poszedłem na Orlą od Kasprowego. Na Małym Kozim załamała się pogoda i zawróciłem . Wcale się tego nie wstydzę. Prowadziłem grupę sześciu osób, którzy wprawdzie już byli w Tatrach, ale nie byli na tyle wprawni, aby iść w takich warunkach na Orlą.

Czyż nie lepiej wrócić i jeszcze raz spróbować przy lepszej pogodzie? Jaki ma sens pokonywanie drogi w deszczu? Chyba tylko dla samej satysfakcji. Ale cóż to za satysfakcja?

Ale się rozpisałem :)

Smyk - Pon Sty 03, 2005 2:17 pm
Temat postu: PO CO ?
Stan napisał/a:
(...)trzeba pędzić, żeby wyprzedzić, zaliczyć?
Po co idziemy na Orlą ?

Zadałem sobie to pytanie i szybko dałem odpowiedź, bo ją znam

Wy też :?:

...a wymiana poglądów wykroczyła poza Orlą, wchodząc w temat celu i sposobu bycia w górach...

No, wiec rozszerzę pytanie, które warto sobie samemu zadać (nie jest konieczne odpowiedać na nie na forum):

Po co tam idę? Co z tego chcę mieć?

usiek - Pon Sty 03, 2005 2:23 pm

>>>Mike

Nie bede nic już pisał, bo zaraz tu wyrośnie jakiś konflikt.... Jak tak to zinterpretowałeś, że sie podniecam to masz problem, kiedys się podniecałem jak miałem te 14 lat jak to przechodziłem, napisałem Ci, że postawiłem sobie ambitniejsze cele więc już dawno się nią nie podniecam!!!!! Szczerze to mnie g... interesuje jak ją przejdziecie i czy wogóle tam pójdziecie, możecie sobie ją po jednym metrze przechodzić!!!!!!!!!!!! Apropo ferrat jak się nie znasz to nie myśl ani nie dedukuj jak nie jesteś w temacie :lol:

As - Pon Sty 03, 2005 2:47 pm

Spyta Was As:

Orla na czas?

Usiek tak chce,

a inni nie.

_________________

Pace to peace

_________________

:lol: :D :) :wink:

hmm - Pon Sty 03, 2005 3:05 pm

No to piekny konflikt sie zaczal :mrgreen:

a ja nadal nie wiem o co tyle szumu :roll:



>>Stan>>Jaki ma sens pokonywanie drogi w deszczu?

**a no taki że wtedy to już inne wejście,jeśli trudniejsze to można to nazwać wyzwaniem i jest ok-chodzenie po górach to też sport a wiekszosc z was tu na forum czasem o tym zapomina-a w sporcie jak to w sporcie-ktoś biega bo lubi a inny biega żeby mieć lepsze czasy-czy tak nie jest ??



>>Smyk>>Po co tam idę? Co z tego chcę mieć?

**każdy odpowie na to pytanie inaczej i juz ;)



>>mike>>ale zawsze myslalem, ze ferraty to drogi skalkowe

**jesli dyskusja zatacza juz tak szerokie kręgi to można śmiało powiedzieć że każda droga w górach jest drogą skałkową :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: czyż nie ?? :mrgreen:



>>ktoś>>No to polecam Ci wyjazd w Dolomity

** 8)



Skończcie tą dyskusje bo nie prowadzi do niczego..

Usiek chcesz to przebiegnij sobie Orla z dwoma wiadrami wody na czas a na koncu sprawdz ile wody Ci sie wylało :mrgreen:

Kazdy ma inne podejście do gór-jedni sie nimi zachwycają na tyle że parodniowe przejście robia w 3 sezony inni nie.

no i po co tyle gadac ? az sie niepotrzebnie rozpisalem :mrgreen:

Gość - Pon Sty 03, 2005 3:13 pm

Kochani! Odsuncie sie od monitrow, bo zaraz czekany pojada w ruch ... :lol: BASIA
mike - Pon Sty 03, 2005 4:17 pm

Usiek: nie denerwuj sie tak ;) Przeciez ja nic zlego na mysli nie mialem. Zreszta napisalem przeciez, ze tez naleze do tych co wola przejsc jednego dnia. ;)
hmm napisał/a:
>>mike>>ale zawsze myslalem, ze ferraty to drogi skalkowe

jesli dyskusja zatacza juz tak szerokie kręgi to można śmiało powiedzieć że każda droga w górach jest drogą skałkową :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: czyż nie ?? :mrgreen:
hmm: wyciagnales z kontekstu pol zdania - tak sie nie robi ;)



A wiecie jaki ma sens chodzenie w deszczu:?: Wtedy jest mniejszy tlok :D

usiek - Pon Sty 03, 2005 6:22 pm

Gość>>

Denerwuje mnie takie gadanie!! Podaj argumenty na podstawie których to napisałes!!

As>>

Podaj mi choć jeden cytat, który by potwierdził, że chodzi mi tylko o czasowe przejście Orlej, więc czytaj dokładnie co pisze!



Wkurzyły mnie te dwie wypowiedzi. Robicie ze mnie kogoś, kto się czepnął tej Orlej i nie widzi poza nią nic innego. Nikogo nie nakłaniam do robienia rekordów ani tym podobnych, mówie tylko, że fajnie jest przejść ją jednego dnia i mi to dało WTEDY większą satysfakcje, a kto jak ją przejdzie i czy wogóle tam pójdzie jak już mówiłem, nie interesuje mnie to. Dziś podkreślam znów, że postawiłem sobie ambitniejsze cele.



Pozdrawiam

Tomi - Pon Sty 03, 2005 8:28 pm

Panowie i Panie nie ma co się tak denerwować to tylko góry- nie uciekną :) :wink:

Wiem że niektórzy mogą bywać w Tatrach raz do roku tak jak i ja :( i to też w pewnym stopniu jest przeszkodą w zdobywaniu szczytów tak jak tu podał przykład Usiek :( Jeden zdobywa Orlą Perć w 3 dni fascynując się widokami a drugiemu wystarczy jeden dzień- tutaj wpływ ma również kondycja.

Każdy zdobywa szlaki tak jak chce, jedni chodzą po dolinkach inni po Tatrach Zachodnich, a jeszcze inni tylko poza szlakami. Przykładów można podać wiele, to jest tylko forum i każdy ma rózne poglądy które moim zdaniem trzeba szanować :wink:

YLAM - Pon Sty 03, 2005 8:58 pm

No to niech teraz kazdy przeczyta co napisal zastanowi sie nad tym dla niedoinformowanych polecam www.google.pl (ferraty) znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania, a jak sie wam uda to poszukajcie tez odpowiedzi na pytanie po co znalezliscie sie na tym forum bo chyba nie po to zeby sie sprzeczac??? I co pewnie jeszcze zal ze nie pisze po.... Pozdrawiam.
usiek - Pon Sty 03, 2005 10:34 pm

Też mi się tak wydaje, tylko niektórzy mają niewyparzony język. Koniec gadania o tej Orlej, temat chyba zamknięty co?? :)
Smyk - Wto Sty 04, 2005 6:22 am

ktoś tu napisał/a:
Nikt z Was nie zrobil calej Orlej, a jak ktos zrobil to niech sie pochwali ;)
Ot, podpuszczalski...

...ale forum nie przegląda, bo już by wiedział...
dalej tak napisał/a:
'(...)wysuniecie sie na sama gore tabeli'
A to bestia, jeszcze gladiatorów chce w nas obudzić...

...i choć dość topornie sobie poczyna grając na naszych ambicjach, to trasy zaproponował... niczego sobie :wink: ...
usiek zaś tak napisał/a:
Denerwuje mnie takie gadanie!(...)
...no, właśnie, usiek, za bardzo nerwowy jesteś, i choć mnie akurat nie wywołujesz to wtracę swoje trzy grosze:

pij melisę przed spaniem :D
...a każdemu z nas, który w tym temacie coś napisał/a:
(... :!: :evil: :mrgreen: ...)
dedykuję 'radość o poranku' (i nic to, że nie jest to kawałek o tematyce górskiej :lol: )
mpie - Czw Sty 06, 2005 4:55 pm

hmm napisał/a:
chcesz to przebiegnij sobie Orla z dwoma wiadrami wody na czas a na koncu sprawdz ile wody Ci sie wylało :mrgreen:
I to by było dobre motto na zakończenie tej dyskusji.
usiek - Czw Sty 06, 2005 10:43 pm

Człowieku znów zaczynasz??!! Znów robisz ze mnie jakiegoś czasowca!!! Temat zamknięty i po co znów robisz zamęt!? Swędzą Cie palce?? To się podrap, a nie pisz już.
mpie - Wto Sty 11, 2005 8:29 pm

mpie napisał/a:
na zakończenie tej dyskusji.
...
Olka - Pią Mar 25, 2005 2:35 pm

Ostatnio wyczytałam w jakimś biuletynie ze szlak na Orlej ma być jednokierunkowy :shock: , słyszeliscie cos o tym pomyśle?[/b]



Odpowiedź dla Stana

"Bo czyż w górach trzeba pędzić, żeby wyprzedzić, zaliczyć? Czy trzeba zatrzymać się aby zobaczyć, zachwycić się pięknem gór?

Powiem Wam, że w tym roku również poszedłem na Orlą od Kasprowego. Na Małym Kozim załamała się pogoda i zawróciłem . Wcale się tego nie wstydzę
. "

Stan chciałam Ci powiedzieć, że powiedziałeś baaardzo mądre słowa, chciałam też przyznać Ci racje że zawrócić na Orlej czy z zupełnie innego szlaku to żadna ujma, trzeba realnie oceniać swoje możliwości i warukni pogodowe, przesadzone ambicja to nic dobrego

Naprawde super, bardzo podoba mi się że powiedziałeś to tu na forum :D :D

Jak pierwszy raz szliśmy OP to za Małym Kozim pojawił sie ciąg łańcuchów, który znikał we mgle.Nie znaliśmy tej trasy i nie mielismy pojęcia co nas czeka, ja się nie wystraszyłam ale to chyba był poprostu brak wyobraźni natomiast mój mąż zrezygnował z daleszej wędrówki, to bardzo ambitny człowiek i tym bardziej mi się spodobało ze potrafił odpuścić. Czuł się odpowiedzialny za mnie, wtedy było mi przykro ze zmarnowaliśmy dzień na dole w Zakopcu ale maż powiedział, że musimy sobie coś zostawić na kolejne wyjazdy, jakieś cele i nic starconego :) :)

W lipcu zrobiliśmy całą OP, była super pogoda i cudownie wspominam tą wycieczkę

Hog - Pon Mar 28, 2005 10:52 am

Choć słynę z dosć szybkiego chodzenia - jakos nie udało mi sie nigdy zrobić OP w jeden dzień - pewnie dlatego, że nigdy chyba nawet nie miałem takiego zamiaru



co do jednokierunkowosci OP...... o wiele wygodniej idzie mi sie od Krzyżnego a nie od Zawratu...



ale ta jednokierunkowosć miałaby chyba zneutalizowac cholerne korki na tej trasie.. ale jak ktoś nie ma o tym pojęcia a bedzie chciał isc to i tak i tak wejdzie i bedzie robił zator.



w ogóle to zamknałbym szlak kasprowy - przełącz świnicka bo juz wkurw>>> mnie te panie w sandałach i faceci w mokasynach i spodniach z garnituru cisnących ku Świnicy



To będzie wierszyk o pewnej pani

co sobie chciała poskakać po grani....

Już na Krupówkach zażarcie ćwiczyła

I nogi w szpilach sobie zmęczyła

Gdy na drugi stanęła na szczycie

Butorowego. Zlana obficie

potem bo dupa ją cała bolała

"Ta wstrętna kolejka za długo jechała"

Widziała skały i mówi - tam idę!

Na Gubałówce już miała bidę

Szlak nieprzetarty i jakiś stary

w lesie pogryzły bidulkę komary

Spódnicę zadarła i leci pół goła

wtem ją przy nodze użarła pszczoła

z rykiem jelenia wleciała jak w chcicy

rano juz drepta w kierunku Świnicy

Drepta w kolejce bo zimne ma nogi

Zimno w wagonie lecz to nie szkodzi

Wylazła z niego i pędzi po szlaku

gdzieś na Beskidzie... ( znaczy deptaku)

Muszę być ładna bo szpilki są w modzie

i jestem całkiem szczupła w obwodzie

i ten parasol uroku dodaje

dlatego każdy turysta przystaje

i patrzy się na mnie bo jestem boginią

myślała drepcząc ze swoja skrzynią

znaczy walizką do makijażu

żeby piękniejszą być od pejzażu

A ludzie tylko kiwali głowami

że idzie głupia i macha cycami

Idzie i nie wie, dokąd, którędy

Doszła wiec pani do jakiejś grzędy

łapie za łańcuch i ciągnie z mozołem.

Zrzuciła turyste... "Gdzie się pchasz matole"

Lecz łańcuch choć mocny pękł w końcu ze śmiechu

baba ze strachu pół zjadła oddechu

lecz dalej człapie, już szczyt widzi blisko

Lecz to nie czubek, to tylko mrowisko

Fata morgana w jej oczach się czai

Turyści wokoło ze strachu sikali

Wlazła na czubek, podziwia widoki

a do przepasci jedynie dwa kroki

wtem chmura przyszła i szczyt zasłoniła

i nagle burza sie wyłoniła

grzmoty i trzaski, pioruny i gromy

a baba siedzi jak paw nastroszony

lecz jak jej w dupsko trzasnęły gromy

szybciutko zeszła szlakiem zielonym

wniosek jest prosty jak z gazu rury

Nie puszczac stonki w kochane góry

hmm - Wto Mar 29, 2005 1:14 am

Olka napisał/a:
:shock:




bardzo fajne zdjęcie w avantarze :mrgreen: <ok>

Olka - Wto Mar 29, 2005 12:50 pm

Hog ja też nie lubie krocionogów na szlakach hahahahaha

no a panie w szpileczkach i sandałkach bawią mnie do łez, no cóż głupota ludzka nie zna granic :) )

==============

HMM na tej fotce za mna są pięknie ujęte Rysy ale niestety nie zmieściło się całe zdjęcie więc trzeba było je zmniejszyć, niestety nie ja to robiłam więc zobaczyłam dopiero efekt końcowy :(

i tak już zostało :(

jarko - Wto Mar 29, 2005 9:08 pm

Olka napisał/a:
HMM na tej fotce za mna są pięknie ujęte Rysy ale niestety nie zmieściło się całe zdjęcie więc trzeba było je zmniejszyć, niestety nie ja to robiłam więc zobaczyłam dopiero efekt końcowy :(

i tak już zostało :(


Olka, nie tylko wg mnie masz ładne zdjęcie :D



Jeżeli możesz to wyślij mi zdjęcia do galerii "Góry i My", wtedy będziesz mogła mieć wszelakie :twisted:



Pozdrawiam :D

Gość - Wto Mar 29, 2005 9:20 pm

olka podobaja mi sie twoje oczka :D nie mowie o reszcie :oops: :P :evil:
hmm - Wto Mar 29, 2005 10:25 pm

Olka napisał/a:


i tak już zostało :(




i do tego jeszcze skromna :oops: :oops: :oops:



:mrgreen:

Smyk - Sro Mar 30, 2005 9:36 am

temat 1: :D perć ORLA

temat 2: :lol: wzrok SOKOLI

temat 3: :wink: apetyt SĘPI

jarko napisał/a:
Jeżeli możesz to wyślij mi zdjęcia do galerii "Góry i My", wtedy będziesz mogła mieć wszelakie :twisted:
:mrgreen: ...no, wyślij, Olka, pożyw zgłodniałych fajną fotografią :twisted:



PS POZDROWIENIA DLA ŁODZIANKI

Jeszcze trochę i padnie propozycja Łódzkiego Sportkania Grupy Górskiej :mrgreen:

_________________



Sympatia do gór przejawia się

(hmm) ...wszelako

Hog - Sro Mar 30, 2005 9:43 am

Tak, to my, miłosnicy gór...... ale jak pojawi się malutki kwadracik z miłą twarza i ślicznymi oczkami, porzucamy wszystkie tematy tatrzańskie i......



Ola nie daj się :)

Olka - Czw Mar 31, 2005 1:15 pm

ale z WAS łobuzy :) :)

mogę przesłać kilka fotek na skrzynke Jarka to umieści je w galerii

Jaro zgoda?

Myślałam ze tu na forum rozmowy sa o Tatrach... :(

hmm - Czw Mar 31, 2005 1:22 pm

oczywiście że tak



więc z mojej strony przepraszam za zboczenie z tematu.tzn za jego zmiane :mrgreen:

Hog - Czw Mar 31, 2005 2:08 pm

Ciekawe, czy dałoby się puścic szlak z Kościelca do Gasienicowej Turni klamrami i łańcuchami...... ale byłaby jazda..... Kurcze, pomarzyc można.....



Do Dupy jest ten TPN. Był szlak Kiry - Stoły - Kominiarski - pierwszy znakowany w polskich tatrach. i co?



teraz sie kończy zupełnie bez jaj. Zupełnie nie wiem, dlaczego został zlikwidowany.....



Pozdrawiam wszystkich

Hogarth

Olka - Czw Mar 31, 2005 2:13 pm

Mi też to srednio pasuje

Wole kierunek z Krzyżnego z bardzo prostych przyczn, jest dla mnie prostszy

Ciężko mi pokonać Drage'a od strony Zawratu

Jak ide ze skrajnego to mi łatwiej, hm dziwne ale tak właśnie jest :)

Hog - Czw Mar 31, 2005 2:43 pm

No a ja w ogóle uważam ze droga na Krzyzne od piątki czy też murowańca jest nudna długa i w ogóle i powinno sie zrobić coś, co ją urozmaici. Np. Zejscie Koszystą....



Ostatnio moje kolana zastrajkowały w dolinie Pańszczycy.



Poza tym jest pewne miejsce, którego się boję - drabinka na Koziej. Do góry spoko.



na dół..... chyba prosto do Koziej Dolinki....



brrrrrr

Olka - Czw Mar 31, 2005 2:50 pm

Drabinka do Koziej to nic

Gorzej wspominam odcinek zaraz za drabinką jak szlak z koziej trawersuje na południe i do góry, klamry są tam tak daleko od siebie że mi nóżek barkuje i raczek hahahaha

Hog - Czw Mar 31, 2005 3:34 pm

a ja potrafię rano o 5-00 wpasć na szalony pomysł jazdy na kilka dni i jak tylko mam takie możliwości - czytaj pieniądze - to pakuje sie i jade....





a na stonki nie narzekaj, bo w zeszłym roku jak latałem w adidasach po OP (zapomniałem, ze w szafie mam normalne buty) to ludzie dość dziwnie sie na mnie patrzeli. Pewnie byłem w ich oczach klasycznym przykładem stonki.





W tym roku w tatrach jeszcze nie byłem, ale mam nadzieje ze ten maj wypali...



co nie Jacku?

tomek.l - Czw Mar 31, 2005 9:25 pm

Olka napisał/a:
Drabinka do Koziej to nic

Gorzej wspominam odcinek zaraz za drabinką jak szlak z koziej trawersuje na południe i do góry, klamry są tam tak daleko od siebie że mi nóżek barkuje i raczek


Ja też uwielbiam ten fragment :wink:

A jeśli chodzi o kierunek to wolę jednak od Zawratu. ( może dlatego, że nie próbowałem jeszcze przeciwnego kierunku ). W tym roku mam w planach pod koniec sierpnia Orlą podzieloną na dwa dni więc może spróbuję od Krzyżnego.

mpie - Czw Mar 31, 2005 9:36 pm

A z tymi co będa szli pod prąd to co się będzie robić???

Strącać ze szlaku w przepaść?

Bo że tacy, którym znak "zakaz wjazdu" niewiele przeszkodzi, znajdą się na pewno.



A co do szlaku na Kominiarski Wierch to gdzieś czytałem że na szczycie podobno zadomowiły się orełki.

Piotr - Czw Mar 31, 2005 10:09 pm

Cytat:
Ciekawe, czy dałoby się puścic szlak z Kościelca do Gasienicowej Turni klamrami i łańcuchami...... ale byłaby jazda..... Kurcze, pomarzyc można.....




... wiesz Hog, chociaż osobiście podoba mi się ten pomysł, to jakoś nie mogę sobie wyobrazić ludzi na wsch. uskoku Niebieskiej Turni :wink:

Leszek - Czw Mar 31, 2005 10:18 pm

Grzbietowo od Świnicy do Niebieskiej Przełęczy można iść z przewodnikiem tak, że możesz być na Gąsieniowej, Niebieskiej, dalej z Kotła Zawratowego na Mylną (przez płytę Lerskiego) a z Mylnej granią Kościelców...
Smyk - Pią Kwi 01, 2005 8:18 am
Temat postu: JEDEN KIERUNEK NA ORLEJ PERCI ?!
Jednokierunkowa Orla Perć ?



:?:



:?: :!: :!: :!:



Ludzie, co za myśli chodzą Wam po głowach ?

Czy to miałoby komuś ułatwić poruszanie się po niej ?!



Kiedyś na tym forum dość szeroko był dyskutowany temat ograniczeń ruchu na szlakach tatrzańskich, okresowych zamknięć szlaków itp.

Sam pomysł ograniczania ruchu na Orlej bez ważnych przyczyn podyktowanych warunkami bezpieczeństwa wydaje mi sie chory,

a gdy pomyślę o spięciach jakie wynikałyby między znerwicowanymi użytkownikami tak "poprawionego" szlaku (tymi najbardziej zdyscyplinowanymi oraz grupą tych spontanicznych, rozfantazjowanych i niedoinformowanych), to gęsia skórka i zjeżone włosy nie odzwierciedlą mojego przerażenia :shock:

YLAM - Pią Kwi 01, 2005 8:43 am

Kazdy z was patrzy na to od strony wygodyw uzytkowaniu szlaku.



Nigdy nie bylem na OP(mam nadzieje ze ten rok bedzie szczesliwy)

Wiec pisze na podstawie ogolnej gor.



Ostatnimi czasy bardziej zainteresowalem sie Ekologia i zazwyczaj takie postepowanie (twozenie jedokierunkowych szlakow, zamykanie ich na jakis okres czasu) ma na celu ochrone przyrody ktora nie wiem czy widzicie to w naszych Tatrach jest juz bardzo nadszarpnieta przez "turystow". Jesli ktos byl u naszych sasiadow Slowakow to moze widzial roznice jesli nie polecam wypad na wiosne i ocene tego co znajdziecie do sfotografowania z fauny i flory u naszych sasiadow a co u nas a to przecierz wszystko jedne i te same nasze kochane Tatry!.



Pozdrawiam.

Olka - Pią Kwi 08, 2005 8:55 am

YLAM zgadzam się z Tobą

Jak ostatnio zobaczylam na Kozim plastikowe butelki i puszki po piwie to...

Czy tak trudno zabrać śmieci ze sobą do plecaka, no bo o piciu piwa w górach to juz nie wiem co powiedzieća, poprostu brako mi slów...:(

mike - Pią Kwi 08, 2005 9:06 pm

Olka napisał/a:
YLAM zgadzam się z Tobą

Jak ostatnio zobaczylam na Kozim plastikowe butelki i puszki po piwie to...

Taaa... kiedys na Wolowcu widzialem ufoludka, co po zjedzeniu posilku pozostalosc wyrzucil w strone doliny.... myslalem, ze podejde i dam mu w zeby.... oczywiscie sie powstrzymalem :D

Tak bardziej na powaznie, to mysle, ze ci co odwiedzaja to forum wiedza jak sie zachowac.... szkoda, ze nie wszyscy odwiedzajacy gory
Olka napisał/a:
o piciu piwa w górach to juz nie wiem co powiedzieća, poprostu brako mi slów...:(
Kazdy sie lubi zrelaksowac maly zimnym, ale lepiej w schronisku, bo potem chodzic po wysokich skalach z huczaca glowa to nienajlepszy pomysl



Jeszcze w sprawie tej jednokierunkowej Orlej.... nie sadze, zeby to mialo sie znacznie przyczynic do poprawy przyrody - coz, moze sie myle, nie znam sie na ekologii - prosze o argumenty



Cz. Lawka jest np. jednokierunkowa, ale specyfika tego szlaku wrecz to nakazuje.... jakby sie tam mieli ludzie mijac, to by spadali na leb, na szyje.

Hog - Sob Kwi 09, 2005 9:09 am

mike napisał/a:
Taaa... kiedys na Wolowcu widzialem ufoludka, co po zjedzeniu posilku pozostalosc wyrzucil w strone doliny.... myslalem, ze podejde i dam mu w zeby.... oczywiscie sie powstrzymalem :D

a ja bym się nie powstrzymał - na pewno. mam za wybuchowy temperament. Chwyciłbym gnoja za wszarz i zmusiłbym go do pozbierania wszystkich papierów w promieniu 100 metrów. jesli sobie nie przypilnujemy i nie nauczymy takich gnoi porządku, to ich bezkarnośc pomoże im sie rozmnażać..

Prać śmieciarzy ! !

Smyk - Sob Kwi 09, 2005 10:29 am

mike napisał/a:
Tak bardziej na powaznie, to mysle, ze ci co odwiedzaja to forum wiedza jak sie zachowac...
Całkiem poważnie podzielam Twój optymizm, a jeśli sie mylimy, to zapewne na krótko (kontakty kształcą :) )

Na pewno nie byłoby potrzeby liczenia zębów forumowiczom...

_____________________



Dobry przykład - najlepszą nauką

zaw - Pon Kwi 11, 2005 1:50 pm
Temat postu: piękna i groźna
Witam

Orla jest naprawde fascynująca, piękna i ... wymagająca respektu. Faktycznie przerażające są tabuny "turystów w trampkach" po pierwsze dlatego, iż stwarzają potworne zagrożenie, po drugie odbierają prawdziwą frajde górskiej wspinaczki. Co zaś do Orlej to faktycznie wymaga dużo od turysty. Trzykrotnie próbowałem przejśc ją w całości i trzykrotnie zła pogoda zmusiła mnie do zejścia raz schodząc z Zawratu do Gąsiennicowej w zupełnym mleku, momentami klęcząc, leżąc i macając szlak przede mną. Ostatecznie musiałem dać spokój i wycofac sie spowrotem na zawrat i bez porównania łatwiejsza drogą zejść do 5.

Orla to jednak niesamowite doznania. Polecam, tylko z rozwagą i radze poza głównym sezonem.

W tym roku znowu spróbuje, może pogoda będzie łaskawsza. :D

świstak - Wto Kwi 12, 2005 7:53 pm

Pomysł z jednokierunkowym szlakiem na Orlej Perci uważam za zupełnie poroniony. Nie dramatyzujmy z tymi tłumami i korkami, poza lipcem i sierpniem jest ok, a i w tych miesiącach nie jest źle. Tłumy "ludziuf" to są na Giewoncie, i tylko czekać na moment zainstalowania sygnalizacji świetlnej pod krzyżem ;)

Myślę (bo nie przeszedłem jeszcze całej Orlej, tylko fragmenciki), że jednokierunkowa OP nie może "wejść" w życie. Stracilibyśmy urok przejscia jej w tą ewentulną zakazaną strone, bo przeciez inne są doznania na tym szlaku idąc w stronę Krzyżnego, i inne w stronę Zawratu. Każdy kierunek ma swój urok, i każdy lubi chodzić tak lub tak.

YLAM - Wto Kwi 12, 2005 9:19 pm

Ja jak juz pisalem na OP jeszcze nie bylem. Jesli chodzi o ochroche srodowiska wstrzymam sie od wypowiedzi mike na argumenty musisz troszke poczekac ja jestem laikiem w tym temacie pisze to na podstawie wiedzy zdobytej z wykladow ale niebawem zawita w nasze progi ktos kto moze napisac cos wiecej na ten temat. Wiec poczekajcie cierpliwie a zobaczycie jakie znaczenie ma jeden kierunek na OP i nie tylko na tym szlaku ale na wielu innych :)



Pozwole sobie przedstawic wam jeszcze takie moim zdaniem ciekawe porownanie a mianowicie:

TPN(najslynnijszy Park Narodowy w naszym kraju) - 175 km2 - powierzchnia na terytorium Polski

Park Yellowstone gdzie slynny mis yogi sobie mieszkal - 8987 km2

(Najslynniejszy Parka Narodowy w USA)

Chyba roznica jest widoczna juz w samej powierzchni prawda?!

Teraz pytanie zagadka jak sadzicie ilu orientacyjne turystow odwiedza te dwa parki w skali roku? Jaka jest miedzy nimi roznica w ilosci turystow rocznie?

świstak - Wto Kwi 12, 2005 11:53 pm

Gość napisał/a:
Jak znam życie to róznica będzie pewnie wynosiła - 2 turystów :wink:

O ilu się pomyliłem?
YLAM napisał/a:
Odpowiedz dam za jakis czas jak sie wypowie "wieksza" ilosc osob. :)
tenże Ylam napisał/a:
Park Yellowstone gdzie slynny mis yogi sobie mieszkal
Z tego co pamiętam to w bajce o Misiu Yogim sporo ludzików się kręciło, misiek podjadał im żarcie prawie w każdym odcinku.

W skali roku park w USA odwiedza pewnie ładnych pare milionów ludzi, powiedzmy 20 mln, a TPN myśle, że około miliona. Ale trudno robić takie porównania, bo Yellowstone jest 50 razy większy. I trzeba dodać, że w polskich Tatrach większość drałuje na klasyki, czyli MOko, Kasprowy, Giewont, Kościeliska, myśle, że z 60% ogółu turystów.

Więc nie wiem jakie to Twoje zestawienie Ylam, ma mieć przełożenie do ochrony przyrody na OP, jeśli wprowadzi sie tam jednokierunkowy ruch. :?

YLAM - Czw Kwi 21, 2005 10:27 pm

Świstak to nie mialo sie akurat tyczyc OP tylko calego parku.

Nie mozesz tak mowic ze wiekszosc ludzi chodzi oklepanymi szlakami np. do Moka bo pod uwage bierze sie caly park zarowno jeden jak i drugi a nie wybrane szlaki.



Coz za spostrzegawczosc z tym obszarem parku :) Ale tu wlansie jest najciekawsza informacja jesli chodzi o odwiedzajacych jeszcze was troche potrzymam w niepewnosci :)
mike napisał/a:
W 2004 w Yellowstone bylo 2,900,971 zwiedziajacych.
Jak by to kogos interesowalo to TPN rocznie odwiedza ok 3.000.000 turystow - porownajcie sobie jeszcze raz powierzchnie obu parkow i liczbe odwiedzajacych. W Yellowstone ekolodzy uwazaja ze ta ilosc odwiedzajacych to juz gorna granica aby nie powstaly powazne zniszczenia ekologiczne. Odpowiedzcie sobie sami na temat TPN...
Ryszard - Sro Kwi 27, 2005 8:35 pm

Smyk napisał/a:
Jednokierunkowa Orla Perć ?

Ludzie, co za myśli chodzą Wam po głowach ?

Czy to miałoby komuś ułatwić poruszanie się po niej ?!:shock:
YLAM napisał/a:
Kazdy z was patrzy na to od strony wygodyw uzytkowaniu szlaku.

Ostatnimi czasy bardziej zainteresowalem sie Ekologia i zazwyczaj takie postepowanie (twozenie jedokierunkowych szlakow, zamykanie ich na jakis okres czasu) ma na celu ochrone przyrody ktora nie wiem czy widzicie to w naszych Tatrach jest juz bardzo nadszarpnieta przez "turystow".
Hog napisał/a:
...jesli sobie nie przypilnujemy i nie nauczymy takich gnoi porządku, to ich bezkarnośc pomoże im sie rozmnażać..

Prać śmieciarzy ! !
Jednokierunkowa Orla jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, nie przyniesie to żadnej ochrony przyrody moim zdaniem. A kto ma pilnować kierunku poruszania, jakie konsekwencje dla tych co idą pod prąd. Na Orlej są już tylko miłośnicy wysokogórskich szlaków chociaż zdarzają się ewenementy.



Co do śmieciarzy to w pełni popieram Hoga i powtórzę za nim:

Prać śmieciarzy ! ! i to skutecznie żeby więcej nie śmiecili w górach.

YLAM - Sro Kwi 27, 2005 9:02 pm

Ryszard napisał/a:


A kto ma pilnować kierunku poruszania, jakie konsekwencje dla tych co idą pod prąd.
No wlasnie to mentalnosc naszego narodu, dlaczego ktos ma tego pilnowac jesli jest zakaz to sie nie idzie proste ale nie dla POLAKOW.
MarJed - Czw Kwi 28, 2005 8:58 pm

Nie sądzę, aby wprowadzenie jednokierunkowego ruchu turystycznego na Orlej Perci w jakikolwiek sposób mogło przyczynić się do zwiększenia stopnia ochrony środowiska w terenie przez który prowadzi ten szlak.



Rozumiem że wprowadzenie jednego kierunku na pewno zmniejszy-choć to też nie w dużym stopniu "rozdeptanie" szlaku - przy szlaku jednokierunkowy odchodzi problem "mijanek" przez które następują dodatkowe zniszczenia na szlaku.



Problem tkwi nie w kierunku poruszania się a w liczbie poruszających się po nim:!:

Niestety jedyna skuteczna metoda zwiększenia ochrony środowiska na Orlej to spadek liczby turystów. Ale czy to możliwe :?:

Przecież każdy chce tam być :P

Mariusz - Nie Maj 08, 2005 4:01 pm
Temat postu: Jak zmniejszyć ilość ludzi na OP
To nie od nas zależy, ale pewnym rozwiązaniem byłoby, aby początek szlaku tuż za Świnicką Przeł. zaczynał się trudnym wejściem ze sporą ekspozycją. Większość ludzi, szczególnie tych nieprzygotowanych rozpoczyna od strony Kasprowego. Piewsza trudność wielu by odstraszyła.

Od strony Krzyżnego chodzi już mniej ludzi, bo podejście jest długie i tam problemów z tłokiem już raczej nie ma. Inne podejścia na Orlą też są wystarczająco długie, aby wyselekcjonować chętnych.

Tak więc, żeby tylko TPN chciał małych zmian - myślę, trochę by się poprawiło.

/Ostatnio sprowadzałem kobietę ze Świnicy, która weszła na nią od Kasprowego i sama nie mogła zejść. Szedłwszy przed nią musiałem stawiać jej stopy na stopniach, bo bała się patrzeć w dół na stopy./

Olka - Wto Maj 10, 2005 2:05 pm

Mariusz masz wiele racji.

Kolejka na Kasprowy bardzo ułatwia nieprzygotowanym wejście na trudne szlaki.....

W klapeczkach i sandałkach idą gdzie ich oczy niosą, często nie mając pojęcia nawet dokąd idą



Kiedyś spotkałam chłopaka na odcinku między żlebem Kulczyńskiego a Kozim, nie wiedział gdzie jest, co go jeszcze czeka, zupełnie wyczerpany, bez mapy, bez prowiantu w tenisówkach (topniejący śnieg a w koziej śnieg i lód )



Zaproponowałam mu zejście żlebem do Murowanca...hm ciekawe czy posłuchał i jak to sie skończyło....

MarJed - Wto Maj 10, 2005 3:42 pm

To wychodzi na to, że może być tylko gorzej :(



Od maja do grudnia 2006 ma trwać przebudowa kolejki na Kasprowy Wierch (zostanie zwiększona przepustowość kolejki ze 180 do 360 pasażerów na godzinę :!:



Wiem, że ekolodzy cały czas walczą by nie dopuścić do zwiększenia liczby przewożonych turystów na Kasprowy. Modernizacja tak ale nie zwiększenie liczby wwożonych turystów.



Prawo veta ma dyrektor TPN ale musi ono być poparte odpowiednim raportem: "ocen odziaływania na środowisko tej inwestycji"



czytaj: kwartalnik "TATRY" nr 2(12) wiosna 2005

Hog - Nie Maj 15, 2005 10:54 am

No to na Świnicę będzie szło jeszcze wiecej kosmitów...... i bedzie tak jak z Giewontem.... kolejka od Przełęczy Kondrackiej...dobrze że na Giewont mozna wejsć bokiem.....

jejku a jak te grube, tłuste babsztyle w sandałach rycą jak idziesz bez łańcucha obok nich... tak, jakbys w sklepie przed nią wlazł....



i będzie mi jeszcze taki Krupniok w lakierkach uwage zwracać...

Piotr - Pią Maj 20, 2005 7:48 pm

Olka napisał/a:
Wniosek z tego taki, że wypady w góry trzeba planować na czerwiec i wrzesień.

Warunki pogodowe ok, mało turystów, luźne szlaki...:),
I jak sięgam pamiecią było tak zawsze, no może poza kilkoma latami stanu wojennego :)
B-Twin - Sob Maj 21, 2005 5:39 am

Unikanie tlumow jest dobrym rozwiazaniem dla siebie, ale nie rozwiazuje problemow Parku, czyli postepujacej dewastacji. Nie bede strzepil sobie jezyka analizujac problem, poniewaz wszystko jest dostatecznie dokladnie wyjasnione na stronie Pracowni (patrz dzial "Kluczowy problem.."). Prawda jest taka, ze 95% problemow przyrody Parku znikneloby jak reka odjal po wylaczeniu z ruchu kolejki na Kasprowy. Tymczasem komercyjne bandy, w dobrej komitywie z od dawna podobnie zorientowanym TPN, maja zamiary dokladnie odwrotne i tlumy starych bab w klapkach na Orlej beda naprawde najbardziej blahymi tych planow konsekwencjami.



Podnoscie problem i wyrazajcie sprzeciw w rozmowach, na forach i wszedzie indziej gdzie toczy sie rozmowa o Tatrach, w przeciwnym wypadku dla naszych dzieci juz ani wrzesien ani czerwiec nie beda wyjsciem z sytuacji.

mpie - Sob Maj 21, 2005 9:19 am

Olka napisał/a:
Wniosek z tego taki, że wypady w góry trzeba planować na czerwiec i wrzesień.

Warunki pogodowe ok, mało turystów, luźne szlaki...:),




W maju też tam jest uroczo. Choć w tym roku trochę jeszcze zimowo :)



Ale co do małej liczby turystów to chyba nie do końca. Owszem, było ich mniej niż np. w lipcu , ale i tak więcej niż w jakichkolwiek innych górach. I to nieważne w jakim miesiącu w tych górach.



Ale cóz, taki urok naskich taterek...

vm2301 - Pią Maj 27, 2005 1:53 pm

A PROPOS TŁOKU I ŚMIECI

Ludziska, nic na to chyba nie poradzimy, spróbujcie sobie wyobrazić, że choćby Wy tylko (forumowicze) spotykacie sie na Kozim, Świnicy czy Rysach. Klaustrofobii można się by nabawić.

Chyba trzeba sie pogodzić z faktem, że coraz więcej ludzi chodzi po górach i już. I dotyczy to nietylko Tatr, nawet te legendarnie dzikie Bieszczady (przynajmniej jeśli chodzi o Poł. Wetlińską, Tarnicę czy Rawki) stają powoli zatłoczonym jarmarkiem.



Fakt faktem, że szczególnie w sezonie letnim na szlaki trafiają ludzie nieodpowiedzialni, sam, tak jak któryś z Was, miałem nieraz ochotę przywalić za śmiecenie czy dzikie wrzaski.



Zgadzam się, że dobrze byłoby utrudnić życie takim delikwentom prowadząc choćby początkowy odcinek szlaku ekspozycją. Ale to nie rozwiąże problemu w skali całego TPN. Mówicie o odcinku Kasprowy - Świnica, tu kolejka faktycznie swoje robi, ale co z pozostałymi szlakami. jakoś sobie nie wyobrażam zmian na taką skalę.

Ostatniego lata WNOSIŁEM (dosłownie) przerażone dziewczę na Kozi Wierch (kominkiem od Wyżniej). Była sztywna ze strachu. Jej kompan ograniczał sie do podtrzymywania jej od czasu do czasu (za wiadomą część ciała). Z Koziego pokazałem im jak łatwo mogą zejść do 5 St. Wyrwali dalej na Granaty. Nie sądze by cokolwiek ich zniechęciło. Mam jedynie nadzieję, że następnym razem będą jakoś do wędrówki przygotowani.



Co do śmieci to chyba edukacja, reklama itp. Dopóki taki wstydu nie poczuje, chyba sie nie zmieni.

Choć może takie buractwo to choroba nieuleczalna.



No ale więcej optymizmu!!! Lato idzie!!!



Pozdrawiam

MIMOWSZYSTKOŚWINIOLUBNY

świstak - Pią Maj 27, 2005 3:33 pm

Mariusz napisał/a:


To nie od nas zależy, ale pewnym rozwiązaniem byłoby, aby początek szlaku tuż za Świnicką Przeł. zaczynał się trudnym wejściem ze sporą ekspozycją. Większość ludzi, szczególnie tych nieprzygotowanych rozpoczyna od strony Kasprowego. Piewsza trudność wielu by odstraszyła.


Raczej nierealne, aby zrobili coś takiego. Pamiętacie czy w ostatnich latach, TPN zmienił przebieg jakiegoś szlaku albo udostępnił nowy (dostępny kiedyś) ?? Bo ja nie pamiętam... Jak juz to raczej zamykali.



Może po prostu zamknąć na okres lipca i sierpnia odcinek czerwonego szlaku od Kasprowego do Przełęczy Liliowe. Wtedy odstraszy się kosmitów ciągnących na Świnicę od kolejki linowej >> poprawi się stan tego zniszczonego odcinka grani >> na Orlej nie bedzie klapkowców >> szlak bedzie luźniejszy >> będzie mniej interwecji TOPR-u (i Naszych :wink: ) na Orlej.



Podniosą się głosy, aby nie zamykać kolejnego szlaku w Tatrach. Sam jestem temu przeciwny, ale tutaj jest taka sytuacja jaka jest.

Wielu korzysta z kolejki, aby zaoszczędzić czas przeznaczony na podejście, i dłuzej delektowac sie pięknem Orlej, ale zawsze można zejść kawałek z Kasprowego (żółtym i podejść zielonym na Liliowe :P ). To tylko jakies 80 minut ;) (I to tylko w zatłoczonym lipcu i w sierpniu).

Janek - Pią Maj 27, 2005 4:56 pm

Pomysł z jednokierunkowością jest bez sensu bo niczego nie załatwia a w dodatku Orla to nie Czerwona Ławka, można ją dzielić na kawałki itd. Ta sytuacja wymaga rozwiązań rewolucyjnych a na rozwiązania rewolucyjne moim zdaniem władz TPN i TANAP powiązanych z środowiskiem przewodnickim (szczególnie w Słowacji) nie stać.

Te rozwiązania rewolucyjne, które moim zdaniem zmieniłyby całkowicie w sensie zmiejszającym obciążenie Tatr to:

1. Zlikwidowanie przepisu, że wolno chodzić tylko po szlakach. Koniec, wolno chodzić gdzie się chce (poza rezerwatami ścisłymi).

2. Równocześnie następuje likwidacja oznakowań barwnych na conajmniej jednej trzeciej tras w Polsce (w Słowacji już tak jest) z pozostawieniem i konserwacją sztucznych ułatwień (czyli znowu tak jak w Słowacji)

3. Wprowadzić obowiązek indywidualnych ubezpieczeń - niestety dość drogich ale nie ma innej rady - jak turysta gdzieś się zakalakupcia to TOPR (Horskiej Służbie) płaci ubezpieczyciel. Jak ktoś poszedł bez ubezpieczenia - płaci sam.



To jest ten sam syndrom myślowy co z podatkami - zmniejszenie stopy podatku zwiększa sumę podatku. Tu będzie nieco inaczej.



1. Obecnie każdy lub prawie każdy pcha się wszędzie (mówie o lecie) bo jest szlak, kolorowe znaczki i nie boi się, że zabłądzi. Nie będzie znaczków - nie pójdzie ze strachu przed zabłądzeniem. To spowoduje, że chodzić po Orlich, Świnicach ale i Mięguszach chodzić bedą Ci co wiedzą gdzie i jak lub umieją "czytać" z przewodnika. Tak całymi latami za socjalizmu łaziło się na Gerlach, Łomnicę, Lodowy itd bez znaku, bez przewodnika etc i ani tłoku tam nie było ani się ludzie na kopy nie zabijali

2. Wprowadzenie obowiązkowych opłat ubezpieczeniowych odetnie dodatkową pulę przypadkowych turystów, szczególnie tych jednodniowych.



Teraz jest tylko problem co zrobić z tymi wszystkimi co zajmują miejsca noclegowe w Zakopanem a już będą mnieli mniej w Tatrach do zaliczenia, czyli co zrobić z ich czasem? Ano wykorzystać fakt, że na północ od Zakopanego są kolosalne zasoby wód termalnych i wybudować im Aquapark jeszcze większy niż w Mikulaszu - niech się kąpią. I będą się kąpać, z ochotą, bo oni tak w gruncie rzeczy to Tatry mają w nosie.



Boję się jednak, że ta koncepcja przekracza zdolności intelektualne pana dyrektora Skawinskiego i jego słowackiego kolegi[/list]

Boję się również, że jesteśmy również jako środowisko nie przygotowani do takich rozwiązań, bo to dodatkowe opłaty, bo to "jak ja sobie na tej Orlej poradzę" itp. W międzyczasie jednak główki w TPN myślą i już podobno sobie wymyślili, że zamiast łańcuszków porobią ferraty i jedyni, którzy mogą się cieszyć z tego idiotycznego pomysłu to właściciele sklepów sportowych, którzy ściągną dodatkową kasę z badziewia do ferraty potrzebnego no i oczywiście ci co tą ferratę będą budować. Rączka, rączkę myję a pieniążki same spadają z nieba.[/list]

Janek - Pią Maj 27, 2005 5:47 pm
Temat postu: Pora zacząc działać
Olka napisał/a:
Po przeczytaniu lektury jaką dostarczył Janek mam zupełnie inne spojrzenie na ten problem

I tym właśnie sposobem w mojej główce pojawił sie nowu autorytet jeśli chodzi o Tatry

Janku dziękuję :)

pozdrawiam cieplutko




Bardzo mnie cieszy i nawet pochlebia, że mogę być autorytetem dla tak ładnej dziewczyny ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym aby ten pomysł, do którego zresztą nie rozszczę sobie praw autorskich został szeroko rozkolportowany i poparty i by można było spróbować go wprowadzić w życie. A okres ku temu jest kapitalny bo zbliżają się wybory i dziesiątki kandydatów do dobrania się do korytka aż przebiera nogami by się wyborcom, czyli nam przypodobać. I to jest właśnie ta szansa.

Jestem pewien, że Słowacy zrobiliby to samo bo w tym tandemie parkowym tym konserwatystą i oszołomem ochraniarskim jest TPN i to TPN zawdzięczamy, że mimo UE i NATO nadal między Tatrami Polskimi i Słowackimi stoi mur berliński, nie z cegły co prawda ale z głupawych uprzedzeń i fobii.



==============



Kontynuując poprzednie rozważania.

Na pierwszy rzut oka można by przypuszczać, że środowisko przewodnickie byłoby temu przeciwne, bo w ten sposób część klientów, których wodzą np. na Mięgusza drogą po głazach im odpadnie. Część napewno tak ale przybędzie liczna rzesza nowych, m.in. tych co się już będą bali np. na Orlą pójść z obawy przed zabłądzeniem a nadal będą mieli na to ochotę. Czy taka klientela będzie? Napewno tak, rzecz jest empirycznie sprawdzona, m.in. przez autora tego postu. A było to tak - siedziało sobie nas, pięciu kolegów, w Murowańcu i wspinało się na lewo bo nie mieliśmy forsy na kurs a po prawdzie baliśmy się również tych niezbyt czasami miłych "zabaw", które sobie instruktorzy z kursantami mieli zwyczaj urządzać. Takie "szkoły życia" - wiadomo o co chodzi, później w wojsku nazwane "falą". Sprzętu mieliśmy tyle co kot napłakał i to, że było nas 5-u bardzo komplikowało sprawę bo jeden zawsze musiał pauzować. Nie krzywdował sobie co prawda bo ładnych dziewczyn w Murowańcu nigdy nie brakowało a i do kosówek niedaleko ale problem był. Rozwiązanie, zupełnie jak genialny wynalazek, wpadło nam w ręce niespodziewanie. Znaleźliśmy oto nad Zielonym Stawem Gąsienicowym, gdzie poszliśmy się pod wieczór wykąpać porzucony tam czerwony sweterek przewodnicki i taki pasek z całą kupą odznak i... przewodnicką blaszką. Uczciwie zameldowaliśmy o tym w recepcji, dziewczyna gdzieś dzwoniła ale nikt się po zgubę nie zgłosił. No a następnie przyszedł nam do głowy szatański pomysł jak na tym zarobić, bo u nas, studenciaków wtedy z pieniążkami było cholerycznie krucho. Pomysł przedstawiał się następująco - 4 się wspina a 5 zasuwa rano na Kasprowy i poluje na jeleni. Stało się na tarasie w tym sweterku, z plecaczka wystawał kawałek liny (nie do użycia - wielokrotnie obciążanej) i robiło mądrą minę nasłuchując czy jakieś cepry nie zastanawiają się jak by tu pójść na Świnicę. Gdy się tacy znaleźli to wpierw trzeba było ich odpowiednio zachęcić ("proszę państwa, jakie widoki") a potem łagodnie nastraszyć ("są znaki, ale mylne, niejeden zabłądził..."). No i wreszcie padało upragnione - "a może pan?". Teraz trzeba było podbić cenę - nie, nie mogę, czekam na wycieczkę (lipa, przewodnik z wycieczką jechał już od Kuźnic, ale skąd to cepr miał wiedzieć) - spojrzenie na zegarek - spóźniają się, ich wina, idziemy". Szybkie uzgodnienie kwoty - jak trafił się już taki trochę starszy pan ale z młodą dziewczyną i napewno nie córką to potrafił być hojny i to bardzo. No i w górę, szybko, możliwie jak najszybciej, by zaprowadzić, sprowadzić i złapać następną turę. I to się udawało - nasza "spółdzielnia" kwitła i nawet przestaliśmy jeść podstawowe wyżywienie taternickie czyli kisiel, budyń i owsiankę i fundowaliśmy sobie obiady. Jak się ktoś zapytał skąd ta nagła prosperity to mówiliśmy, że "towarzyszymy" bogatym wczasowniczkom na Krupówkach i nawet to "kupowano". Nasza "spółdzielnia" pracowała trzy sezony letnie, potem nasze losy potoczyły się w odmienny sposób - ot samo życie.

To nie był tylko nasz patent. W ten sam sposób kilku chłopaków z KW (Klubu Wysokogórskiego) zorganizowało spółdzielnę obsługującą wycieczki górnicze i wciągało Hanysów na Mnicha przez plecki, tą najłatwiejszą drogą i kasowano "od głowy". Załatwiali sprawę kompleksowo bo łącznie z zdjęciem na szczycie i później tylko szybko dowieść film do Zakopanego i zaprzyjaźniony fotograf szybko robił resztę i dostarczał wycieczce. "Amerykańska organizacja pracy" :D

No i co przeszkadza zawodowym przewodnikom powtórzyć ten numer. Wyobraźmy sobie, że wszystkie szlaki na Orlej, łącznie z dojściami zostały formalnie zlikwidowane(zastanawiałbym się nad Zawratem - czy nie byłoby to zbyt radykalne) a w rzeczywistości są tylko bez malowanych znaczków (problem ich usunięcia jest napewno technicznie możliwy do zrealizowania). No i wystarczy się teraz tylko ustawić (przewodnikowi) przy Czarnym Stawie i interes leci aż miło a klienci stoją w kolejce bo bogatych frajerów z kupą dudków w Zakopanem nie brakowało, nie brakuje i nie będzie brakować.

PS.

Tak na marginesie - to było przeszło 40 lat temu i te niewątpliwe wykroczenia prawne i skarbowe już dawno objęła prekluzja - to tak na wszelki wypadek gdyby komuś wpadło do głowy mnie sypnąć, ale mam nadzieję graniczącą z pewnością, że na tym forum tacy się nie znajdą. :) [/list]

PS2.

Mam nadzieję, że nikt się nie zdziwi, że od tamtego czasu nie byłem ani razu na Świnicy - na samą myśl zbiera mi się na mdłości, nawet unikam patrzenia w tym kierunku! :D

B-Twin - Pią Maj 27, 2005 10:43 pm

Pomysl z dopuszczeniem ruchu po calym Parku Narodowym mogl tylko z glowy Polaka wyskoczyc. Ciekaw jestem na co takie rozwiazanie mogloby byc recepta? Na pewno bylby to swietny sposob na rozdeptanie ostatnich stanowisk chronionych roslin i przeploszenie calej fauny z ostatnich miejsc, gdzie nie groza jej mysliwi i samochody. Przy okazji duzo trudniej byloby skontrolowac zachowanie turystow w PN, wiec albo mielibysmy zwiekszone oplaty za wstep, albo dzikie smietniki po "turystach" biwakujacych "wsrod dzikiej przyrody", a znajac zycie najpewniej obydwie watpliwe atrakcje naraz. Do tego dochodza klusownicy, ktorzy juz teraz sa powaznym problemem, a w dobie legalnosci lazenia poza szlakiem staliby sie absolutna plaga. Wyobraznia podsuwa mi takze wizje mafii przewodnickiej napychajacej kase prowadzeniem klapkostwa w dzika knieje, smiglowiec bezustannie warczacy nad glowa by odratowac tych, co polezli bez przewodnika, przy okazji bez mapy, za to z flaszka, oraz idace za wypadkami restrykcje spadajace w koncu wraz z tuzinem dodatkowych oplat na nas, za zwiedzanie z tego, co z Parku pozostanie. Nie, dziekuje.

Rzecz w tym, ze Park Narodowy to nie jest lunapark sluzacy do zarabiania na turystyce. Podstawowym jego zadaniem jest ochrona zasobow przyrodniczo-krajobrazowych do celow badawczych, edukacyjnych i po prostu dla przyszlych (miejmy nadzieje, madrzejszych) pokolen, zas udostepnianie do zwiedzania powinno odbywac sie dopiero gdy realizowane sa podstawowe cele, i w takim stopniu, by to z nimi nie kolidowalo. Tymczasem TPN od dawna cieszy sie fama bardziej komercyjnej korporacji niz instytucji pozytku publicznego. Patrzac na ostatnie dzialania, czyli wylaczenie z PN Dol. Chocholowskiej oraz bandyckie projekty zwiazane z kolejka na Kasprowy, widze duzo miejsca na "rewolucyjne" pomysly w polskim stylu.. Obym sie mylil.

Janek - Pią Maj 27, 2005 11:17 pm

B-twin->

Odpowiedź (Twój post) jest z tzw. hokejowej klepki czyli bez namysłu. Przeczytaj raz jeszcze uważnie co napisałem a mam nadzieję, że zmienisz zdanie. Moja propozycja, jeśliby została wprowadzona w życie zaowocowałyby przede wszystkim zmniejszeniem ilości turystów w Tatrach. Ceper nie pójdzie na tzw. "bezszlakowy" szlak bo się po prostu boi, że zabłądzi. Pojedyńcze przypadki, które mogą się oczywiście zdarzyć skończą się szybko. Bo za akcje ratunkowe jeśli się nie będzie miało ubezpieczenia trzeba będzie zabulić i to słono a takie "lewusy", które nie wiedzą gdzie lezą to ubezpieczenia mieć nie będą. A co do ew. zniszczeń to niech strażnicy pilnują. Teraz więcej przykładają uwagi by przychwycić porządnego człowieka, który nawet niedopałek chowa do plastikowego woreczka w kieszeni ale jest poza szlakiem niż łobuza i drania śmiecącego bez opamiętania ale legalnie bo na szlaku.

Druga sprawa - czy widzisz coś zdrożnego w tym, że mało doświadczony turysta pójdzie np. na Orlą Perć pod opieką fachowego przewodnika. Toż to same plusy.

Trzecia sprawa - ilość tzw. "bezszlakowców" wzrośnie ale tylko nieznacznie bo to elita turystyczna, bardzo nieliczna zresztą. Bo to trzeba umieć - czy może chcesz mnie przekonywać, że czytanie opisu i studiowanie rysunków w przewodniku Paryskiego to prosta sprawa. Oczywiście proste jest czytanie bo czytać każdy potrafi ale ze zrozumieniem już gorzej w szczególności niuansów w rozróżnianiu form skalnych.

No i najważniejsze - ci bezszlakowcy zawsze byli, są i będą ale nareszcie robiliby to w majestacie prawa nie musząc się ani bać ani korumpować filanców.

Obecne przepisy związane z kartą taternika są po prostu śmieszne. Chłopaczek w ciągu kilku dni robi kurs skałkowy, potem w ciągu dwóch tygodni kurs tatrzański, zdaje (podobno!) egzamin i dostaje kartę taternika która go uprawnia do poruszania się poza szlakami (uprzedzam - wiem, że są tereny zabronione ale też tego się nie przestrzega. Ten chłopaczek bardzo często nie ma zielonego pojęcia o tematyce górskiej w szerszym tego słowa znaczenia. On się tylko chce wspinać i to robi bo do tego ma prawo. A facet z trzydziestoletnim stażem w Tatrach, który jednak ograniczył swe ambicje do kategori O+ lub I i w związku z tym nie ma karty nie może. Pytam się kto może być bardziej potencjalnym szkodnikiem i bardzo proszę odpowiedz mi na to uczciwie i po prostu a nie używając straszliwego ochroniarskiego żargonu.

Z moich obserwacji, nie tylko zresztą w Tatrach wynika, że zawodowi ochroniarze a jeszcze bardziej amatorscy ideolodzy mają zazwyczaj cholernie wielkie końskie okularki, które nie pozwalają im na szerszą analizę problemu.

Przepraszam, jeśli poczułeś się obrażony i pozdrawiam

B-Twin - Sob Maj 28, 2005 6:00 am

Janek napisał/a:
Odpowiedź (Twój post) jest z tzw. hokejowej klepki czyli bez namysłu. Przeczytaj raz jeszcze uważnie co napisałem a mam nadzieję, że zmienisz zdanie.

Moj "brak namyslu" trwa od kilku lat, od kiedy czytam lub podejmuje dyskusje z rozmaitymi Sherlockami w tematach takich jak ten. Twoj pomysl jest kolejnym z serii, bledny w samych antropocentrycznych zalozeniach i sprzeczny z logika i zdrowym rozsadkiem w szczegolach i nie znajdujacy potwierdzen skutecznosci w praktyce (parki narodowe na swiecie). Do paru szczegolow sie odwolam, co do blednych zalozen zas, proponuje przeczytac jeszcze raz uwaznie, co napisalem, bo Twoja replika ignoruje sedno mojego postu, sprawiajac tym samym wrazenie pisanej z tzw. hokejowej klepki.

Janek napisał/a:
Moja propozycja, jeśliby została wprowadzona w życie zaowocowałyby przede wszystkim zmniejszeniem ilości turystów w Tatrach. Ceper nie pójdzie na tzw. "bezszlakowy" szlak bo się po prostu boi, że zabłądzi.

Proponuje przeczytac historie aktualnych interwencji TOPR, to zobaczysz, jakie te cepry przerazone byly, pakujac sie w tarapaty! Jesli ktos ma na tyle rozumu, zeby sie bac czegokolwiek w Tatrach, to juz jest w gornej polowce ogolu jesli chodzi o "kwalifikacje". Rusz wyobraznia i zobacz te wszystkie tlumy, ktore teraz wala z Kasprowego do Murowanca albo Hali Kondratowej szlakiem, jak beda baly sie wybrac trase "alternatywna". Argumentacja cienka jak wiosenna bielizna, biorac pod uwage, ze jest to jedyne uzasadnienie na jakie sie wysililes, ktore ma tlumaczyc odwrot przynajmniej czesci z obecnych 3,000,000 tatrzanskich turystow rocznie.

Przemilcze ilosc razy, kiedy TOPR wzywany jest wylacznie z powodu zagubienia szlaku! To teraz proponuje sobie wyobrazic prace ratownikow z ludzmi, ktorzy nie maja nawet takiego punktu odniesienia, jak szlak, ktorym szli.

Janek napisał/a:
Pojedyńcze przypadki, które mogą się oczywiście zdarzyć skończą się szybko. Bo za akcje ratunkowe jeśli się nie będzie miało ubezpieczenia trzeba będzie zabulić i to słono a takie "lewusy", które nie wiedzą gdzie lezą to ubezpieczenia mieć nie będą.

Podobnie, jak zmiana statusu jazdy po pijanemu z wykroczenia na przestepstwo usunela z naszych drog te pojedyncze przypadki pijanych kierowcow. Hura.

Janek napisał/a:
A co do ew. zniszczeń to niech strażnicy pilnują. Teraz więcej przykładają uwagi by przychwycić porządnego człowieka, który nawet niedopałek chowa do plastikowego woreczka w kieszeni ale jest poza szlakiem niż łobuza i drania śmiecącego bez opamiętania ale legalnie bo na szlaku.

Ilu Twoim zdaniem straznikow potrzeba na 18000ha gor i puszczy, w calosci udostepnianych wszystkim? Jak planujesz sfinansowac ta armie, by dzialala efektywnie? Jak wyobrazasz sobie np szukanie klusownikow (przepraszam za "ochroniarski zargon"!), inwigilowanie kazdego? Ilu dodatkowych ludzi bedzie sprzatalo smieci na calym obszarze? Skad na nich pieniadze, jesli ma byc jeszcze mniej odwiedzajacych?? Jakie bezpieczenstwo zapewniaja nawet doswiadczonym turystom nieutrzymywane (bo de facto nieistniejace-te, ktore by "zamknieto") szlaki? Jak w koncu zamierzasz odwrocic szkody w przyrodzie i w ogole pogodzic swoja propozycje z funkcja Parku Narodowego, do ktorej pelnienia zostal ustawowo powolany?

Janek napisał/a:
Druga sprawa - czy widzisz coś zdrożnego w tym, że mało doświadczony turysta pójdzie np. na Orlą Perć pod opieką fachowego przewodnika. Toż to same plusy.

Co widze? Widze wysokie ceny takich uslug i wielkie bandy ceprow zrzucajace sie na jednego, by taniej wyszlo, a potem cale te bandy na lancuchach na Orlej. Nie widze natomiast szwadronow fachowych przewodnikow obslugujacych nawet znacznie zmniejszony ruch.

Janek napisał/a:
Trzecia sprawa - ilość tzw. "bezszlakowców" wzrośnie ale tylko nieznacznie (...) No i najważniejsze - ci bezszlakowcy zawsze byli, są i będą ale nareszcie robiliby to w majestacie prawa nie musząc się ani bać ani korumpować filanców.

Zarowno bezszlakowcy jak i "zamknieto-z-przyczyn-przyrodniczych-szlakowcy" beda niszczyc przyrode, ktora Park Narodowy ma za ustawowe zadanie chronic. Pomine "majestat" prawa, ktore by im na to pozwalalo. Przypomina to troche budowanie autostrady przez srodek Parku Krajobrazowego Gory Sw. Anny, gdzie by uniknac konfliktu z prawem, wyjeto 100-metrowej szerokosci pas z terenu objetego ochrona..

Janek napisał/a:
Obecne przepisy związane z kartą taternika są po prostu śmieszne. Chłopaczek w ciągu kilku dni robi kurs skałkowy, potem w ciągu dwóch tygodni kurs tatrzański, zdaje (podobno!) egzamin i dostaje kartę taternika która go uprawnia do poruszania się poza szlakami (uprzedzam - wiem, że są tereny zabronione ale też tego się nie przestrzega. Ten chłopaczek bardzo często nie ma zielonego pojęcia o tematyce górskiej w szerszym tego słowa znaczenia. On się tylko chce wspinać i to robi bo do tego ma prawo. A facet z trzydziestoletnim stażem w Tatrach, który jednak ograniczył swe ambicje do kategori O+ lub I i w związku z tym nie ma karty nie może. Pytam się kto może być bardziej potencjalnym szkodnikiem i bardzo proszę odpowiedz mi na to uczciwie i po prostu a nie używając straszliwego ochroniarskiego żargonu.

Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale po raz kolejny przypominam, ze umozliwienie Ci zwiedzania Tatr nie jest priorytetem w zagospodarowaniu tego rejonu. Gdybysmy mieli madrzejszych przodkow i obecnych rzadcow oraz gdyby bylo nas mniej, moglibysmy sobie hulac. Ale zanim narodzila sie w nas pasja do turystyki, zdazylismy prawie wszystko zniszczyc lub zdegenerowac. Szczesliwie garstka komunikujacych sie straszliwym ochroniarskim zargonem zapalencow zakrzatnela sie, by otoczyc najcenniejsze obszary ochrona i ocalic je przed zlakniona "dzikiej przyrody" tluszcza. Atrakcyjnosc Tatr i udostepnianie ich do turystyki sa mozliwe dzieki ochronie i metoda na zachowanie ich w dobrym stanie (edukacja), a nie celem ich istnienia (wykorzystanie gospodarcze).
Twoje rozwiazanie nie tylko, ze nie uwzglednia przyrodniczych (najwazniejszych) aspektow, ale koncentruje sie wylacznie na wygodzie turystow, nazwijmy to, wykwalifikowanych. Ci z nas, ktorzy bakcyla Tatr polkneli wedrujac z rodzicem lub wychowawca w roli przewodnika, sa przez Ciebie oddelegowani do wycieczek z przewodnikiem lub ganiania po dolinach. Bo mi na przyklad ciezko sobie wyobrazic bezpieczne wejscie z dzieciakiem na zwykly Giewont, bez znakow szlaku, nawet z calym doswiadczeniem oraz sprzetem, jakiego obecnie uzywam lub planuje zakupic.

Janek napisał/a:
Z moich obserwacji, nie tylko zresztą w Tatrach wynika, że zawodowi ochroniarze a jeszcze bardziej amatorscy ideolodzy mają zazwyczaj cholernie wielkie końskie okularki, które nie pozwalają im na szerszą analizę problemu.

Twojej szerokiej analizie problemu umknal szczegol w postaci funkcji TPN, a calosc przybrala forme opisywania zalet Twojej utopii przy slepym zalozeniu, ze liczba turystow znaczaco zmaleje w wyniku samego zmazania znakow szlaku. Wyglada na to, ze przez konskie okularki wciaz widac lepiej niz z zamknietymi oczami..

Janek - Sob Maj 28, 2005 11:56 am

Anonymous napisał/a:
Janku Twoja wypowiedź jest mniej więcej taka; ja byłem, ja widziałem, ja już znam, teraz można oznakowania szlaków zlikwidować, bo Ty sobie poradzisz, ponieważ miałeś to szczęście iż jak zaczynałes poznawać Tatry korzystałeś z oznakowań.
Pozdro.

Bardzo jesteś Drogi Gościu nieuważny i nie czytasz tego co jest napisane ale to co chciałbyś przeczytać - to jest największy grzech pewnej grupy dyskutantów. Otóż, mój kochany, nie korzystałem z oznakowań bo np. na Gerlachu przestano je odnawiać tuż po I wojnie światowej, na Lodowym, Łomnicy, Pośredniej Grani i dziesiątkach innych nie było ich nigdy. Trzeba się jednak trochę przyłożyć i nauczyć się znajdować nikłe ślady perci nawet tam gdzie prawie jej nie ma, umieć odróżniać filar od żebra a żebro od żeberka itd itd. Ktoś kto tylko wypatruje kolejnego skrawka farby nie nauczy się tego nigdy lub prawie nigdy.

To jedna strona medalu. A druga? Otóż to co jest obecnie jest nie do zniesienia i per saldo wcale nie chroni przyrody lecz ją rujnuje. Urzędowi obrońcy przyrody mają na to tylko jeden sposób - zabraniać, dokręcać śrubę, obrzydzać itd to może się wreszcie ta cała hołota wyniesie i zostaniemy sami z naszymi misiami, ptaszkami, fistaszkami i całym tym robactwem. Udało się pognać owce to teraz pora na ludzi (pewnie trochę przesadzam :D ). No to trzeba znaleść zupełnie nowe rozwiązania skoro się dotychczasowe skompromitowały. A jak ktoś coś zaproponuje to się odrazu znajdują tacy co się biorą za obronę okopów Świętej Trójcy powodowani niczym innym jak obawą o własny zakichany interes czyli o przejście tej nieszczęsnej Orlej Perci bez obawy zabłądzenia. No to proponuje Ci pewien eksperyment - idź na tą Orlą Perć i spróbuj przestać wypatrywać te znaki a zastanawiaj się jak najlepiej (czytaj - najłatwiej, najporęczniej, najlogiczniej) iść i wtedy zauważysz, że będziesz szedł właśnie po znakach lub tuż obok nich - ten szlak tyczyli fachowcy. No i jak pochodzisz tak trochę więcej to się przekonasz, że w Tatrach nie najważniejsze są nogi, nawet te odziane w wysoce-wyczynowe buty, nie ręce, nawet te z ekstra rękawiczkami i dzierżące kijki tej najwyższej jakości, lecz głowa a raczej to co w głowie się znajduje. No i dopiero wtedy zaczniesz odczuwać prawdziwą przyjemność z chodzenia.

Pozdrawiam.

vm2301 - Sob Maj 28, 2005 11:56 am

Przede wszystkim pozdrawiam forum!
Za pierwszym razem zapomniałem by to zrobić(ale burak ze mnie) :oops:

Z przyjemnością wyszedłbym poza szlak, niepłacąc czy to kary, czy to opłaty przewodnickiej. Chciałbym mieć choćby taka możliwość, bo na wiele tras pewnie zatrudniłbym fachmana.

Chciałbym móc pokazać swoim córkom (choćby za pomocą lornetki) jak wygląda świstak czy kozica.

Janek - 5+ za lobbying na rzecz tatrolubnych :lol:
B-Twin - 5+ za lobbying na rzecz ekologii :lol:

Dlatego głosuję na dwie ręce - znajdźcie ludzie złoty środek (o ile to możliwe)

JANEK
Mam wątpliwości co do praktycznej strony realizacji Twego pomysłu.
Wierzysz, że ludzie przestaną zadeptywać stare ścieżki i rozładują tłok?
Nie sądzisz, że Tatry są po prostu za małe, by je te 3 mln turystów równomiernie zagęściły :?:
Poza tym, ile lat potrzeba by stara perć zarosła? (zakładając, że nikt, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nie wpadnie na pomysł, by nią jednak nadal chodzić) :?:
Nadal istnieć będą przecież mapy z zaznaczonymi szlakami. Nalezy w końcu pamiętać, że większość istniejących szlaków to dogodne i bezpieczne drogi do "szczytowania". Żaden "klapkowiec", jak to ktoś tu chyba ładnie nazwał, nie pójdzie pionową ścianą. Wybierze istniejącą - czyt. starą, od-dawien-dawna używaną - drogę.
Pozdrawiam
MIMOWSZYSTKOŚWINICOLUBNY :lol:

Janek - Sob Maj 28, 2005 1:01 pm

Vm231 - pozdrawiam i dziękuję za wyrazy uznania. Dla mojego "wroga" również bo on przecież nie jest wrogiem ale tylko trochę błądzi choć w szczytnych intencjach.

A teraz odnośnie Twoich wątpliwości:

Wszystko to odnośnie czego masz wątpliwości zostało już dokładnie przećwiczone w Słowacji w przeciągu ostatnich stu lat. Gdybyś dotarł do jakiegoś muzeum turystycznego w Słowacji, gdzie przechowywane są stare mapy to byś np. znalazł na nich szlaki na Gerlach, zarówno od Wielickiej jak i Batyżowieckiej. Gdybyś dotarł do przewodnika Juliusa Andrasi - Tatranske Vrcholy (jest w necie ale wsiąkł mi link - spróbuj przy pomocy googli) to byś zobaczył, że na znakomitą większość wszystkich tatrzańskich szczytów i przełęczy prowadzą "drogi" o trudności maksymalnie 0+ lub I czyli absolutnie dostępnych dla każdego kto nie jest bojącą się łajzą. Opisy u Andrasi są krótkie ale można je pogłębić przy pomocy tomików Tatry Wysokie W.H. Paryskiego, Puskasa i innych. No i trzeba się trochę pouczyć jak z nich korzystać.

Gdybyś w latach 60-tych i dalej aż do 1989 roku chodził po Słowacji to odrazu byś dostrzegł, że wszędzie są groźne tablice zabraniające Ci wychodzenia poza znakowane ścieżki a jeśli już chcesz to masz w TANAP wynająć przewodnika. Ale gdy już byś poszedł do TANAP z takim zapotrzebowaniem (lub do Horskiej Slużby) to byś ich tylko rozśmieszył. Bo wtedy obowiązywała taka dżentelmeńska umowa, że kto potrafi to niech chodzi gdzie chce. No i zobacz - ludziska chodzili (ja również) i wcale się nie zdarzało to wszystko co B-twin wieści jak Kasandra, ani Tatr nie zadeptali, ani orłów nie przepłoszyli, ani Kozic nie zjedli a również nikomu lub prawie nikomu nic się nie stało. B-twin opowiada glodne bajeczki o mrożących krew w żyłach wypadkach i związanych z tym interwencjach TOPR lub HS. Bzdury wierutne - znakomita większość interwencji tych służb to wypadki narciarskie, czyli zupełnie inna para butów. Wypadków taternickich jest śladowa ilość ale o nich się mówi bo to medialne. Gwoli prawdzie należy powiedzieć, że jest i trochę wypadków, nazwijmi je umownie turystycznymi ale większość z nich nie jest poza szlakiem ale właśnie na szlaku i to w sytuacjach wręcz groteskowo głupich. No i tu dochodzimy do PRAWDY GENERALNEJ - największym wrogiem tatrzańskiej przyrody i największym sprawcą katastrofalnego obciążenia szlaków turystami (w sensie ilościowym) jest STWORZENIE TECHNICZNYCH UŁATWIEŃ DOSTĘPU DO GÓR. Wyobraźmy sobie teraz tego przysłowiowego pana Kazia, który przyjechał do Zakopca z przysłowiową panną Krysią (Panna Krysia, panna Krysia, królowała na turnusach nie od dzisiaj...) i poszedł z nią na wycieczkę na Halę Gąsienicową, wstąpili do schroniska (taki rytuał ulubiony zresztą przez dzierżawcę schroniska), zjadli co nieco, obejrzeli mapę, zobaczyli jakieś kolorowe kreski, potem poszli nad Czarny Staw zobaczyli takie śliczne tabliczki i.... już gdzieś lezą, bo można, bo jest względnie łatwo, bo nie ma obawy, że się zabłądzi itd. No i pan Kazio do pana Kazia, panna Krysia do panny Krysi i w sumie do kupy zuzammen robi się te 3 000 000 w roku.

No i teraz wchodzi ktoś taki jak ja i mówi dość z tą zabawą. Zostawiamy tutaj tylko szlak przez Zawrat do Pięciu Stawów bo to historyczne wręcz przejście, może dla osłody jeszcze Kościelec i KONIEC. Wchodzą odpowiednie ekipy i przy pomocy właściwych środków usuwają te dwa białe paski z kolorowym w środku. Ale nic więcej. Można najwyżej wyrzucić część żelastwa bo jego ilość jest stanowczo przesadzona. Sprawdzałem kiedyś z kolegą czy się na Orlej Perci można bez tego badziewia poradzić. A wynik - w 90 % tak a wcale nie były z nas jakieś ekstra alpinisty a ja w dodatku mam w prawej dłoni 4 palce nie w pełni sprawne po wypadku kolejowym. No i co dalej - ano to, że jakieś 95 % tych co do tej pory pchali się na Orlą samemu na nią nie pójdzie z obawy przed zabłądzeniem. Część z nich wynajmie przewodnika i zostanie fachowo obsłużonych. A zostanie tylko te najwyżej 5% i to nie na wszystkie dotychczasowe szlaki, na niektóre wręcz śladowa ilość. W Słowacji np. w te błogosławione lata o których pisałem to np. na Gerlach pchało się w lecie przy znakomitej pogodzie i 200 osób (bo działała magia najwyższego szczytu, natomiast na Lodowy i Łomnicę góra 20 osób a na inne jeszcze mniej lub prawie wogóle. I taka jest prawda, której nasi ochroniarze nie chcą za żadną cholerę przyjąć do wiadomości bo mają małe mózgowniczki i potężne końskie okularki. Do tego teraz dołączyła się komercja która powoduje, że dzierżawca schroniska, przewodnik i filanc czyli strażnik grają w jednej drużynie. Przepędzisz biedaka z koleby pójdzie do schroniska lub na kwaterę (ergo zapłaci), spędzisz z ścieżki bez znaków wynajmie przewodnika (ergo zapłaci), zapłaci w dodatku ze "zniżką" ale do łapy i później można dokonać "wtórnego podziału dochodu naroodowego". No i tak nam kapitalizm cholernie w Tatrach zaszkodził a było już tak dobrze!!! :D :D:D

Jedna rzecz mi w długim wywodzie B-twina wydała się niesmaczna - ta pogarda dla klapkowców. Po pierwsze raczej sandałowców lub adidasowców - bez przesady. No i proszę sobie wyobrazić, że bardzo często tak jest że równocześnie rusza sobie na taką "straszliwie trudną" trasę dwóch facetów. Jeden taki B-twinopodobny czyli odziany od stóp do głów w wszelkie wysoce-wyczynowe ciuchy i buty, na plecach ergonomiczny plecak na niezbędne bajery - Francja - elegancja, prawdziwy król gór. A ten drugi - bylejakie porcięta, na nogach podróbki adidasów za 30 zł, koszulczyna z sztucznego włókna z lupeksu, woreczek plastikowy w ręku a w nim jakiś ortalion lub zgoła igelit. "Król gór" dotrze na szczyt szybciej, sprzęt mu to ułatwia, biedulek jednak niewiele minut po nim. No i ja się teraz złośliwie zapytam kto tu jest "lepszy" i do gór zdolniejszy, czy ten, którego buty prawie same prowadziły czy też ten biedaczyna. Po mojemu to ten drugi i po prostu nie wypada się z niego tak naigrawać jak B-twin to robi bo to jest po prostu niesmaczne i nie na miejscu.

Pozdrawiam serdecznie

Mariusz - Sob Maj 28, 2005 5:57 pm

Nie całkiem się z tobą zgadzam Janku. Abyś nie był tak całkiem pewien swoich przekonań spóbuję powalczyć bronią taką jaką ty stosujesz.

Przykładowo jesteś studentem i wraz z dwiema siostrami postanawiasz wybrać się na Granaty od strony Zadniego. Łapie cię późna pora dotarłeś już do przełączki między Pośrednim i Skrajnym. Z jakigoś powodu może z pośpiechu, może z innego powodu gubisz "nieznakowaną ścieszkę". Czarny Staw masz "tuż" przed sobą, jak na dłoni..............

Chyba ci przypomina coś ta sytuacja.

Myślę, że takich wypadków byłoby znacznie więcej, gdyby nie było znakowanych szlaków chociaż w tych wyjątkowych miejscach.

Dlatego to w temacie "Orla Perć" nieco wcześniej poruszyłem inne rozwiązanie. Spotkałem się z nim kiedyś w Słowackim Raju. Przewodnik wycieczki z którą wtedy byłem zaznaczył od razu : "kto przejdzie te drabinki poradzi sobie i dalej, a kto nie czuje się na siłach niech zawróci już teraz".

Miał trochę racji młody człowiek, gdy wypomniał ci twoją dobrą sytuację, że miałeś już okazję poznać drogi i teraz znaki nie są ci potrzebne. To, że kiedyś chodziłeś bez oznakowań to nie znaczy, że wg twojego pomysłu teraz przestaną chodzić po górach.

Przykład twojego myślenia. Aby mniej ludzie podróżowali należy zlikwidować znaki drogowe i kierunkowskazy wtedy ludzie będą się bali jezdzić. Sprzedadzą na złom swoje BMW Audi i Mercedesy i będą na drogach tylko kierowcy, którzy jeżdżą dla przyjemności.

Piszę to oczywiście nie na złość tobie, ale chciałbym byś zwrócił uwagę na argumentację jaką ty stosujesz.

Ja wobec powyższego tematu raczej jestem pesymistą, ale co mi tam. tak jak i ty mam już wiele za sobą. Młodzi muszą o tym problemie myśleć, aby coś jeszcze w tych naszych Tatrach zaznać. :lol:

Gość - Sob Maj 28, 2005 7:32 pm

Janek napisał/a:
Bardzo jesteś Drogi Gościu nieuważny i nie czytasz tego co jest napisane ale to co chciałbyś przeczytać - to jest największy grzech pewnej grupy dyskutantów. Otóż, mój kochany, nie korzystałem z oznakowań bo np. na Gerlachu przestano je odnawiać tuż po I wojnie światowej, na Lodowym, Łomnicy, Pośredniej Grani i dziesiątkach innych nie było ich nigdy.....
Naprawdę przykro mi, że nie zauważyłem w tym temacie postów dotyczących Twoich pierwszych dokonań w Tatrach, (pewno źle czytałem).
Nie każdy ma możliwości - z różnych powodów - startować z tak wysokiego poziomu. Większość mozolnie stopniuje sobie trudności, posługując się mapą, i wiedzą zaczerpniętą od bardziej doświadczonych.
Z całą pewnością w tym co piszesz jest sporo racji, ale co do oznakowań szlaków pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Mój post zresztą dotyczył tego konkretnego wątku.

Pozdrawiam.
Mariusz napisał/a:
Miał trochę racji młody człowiek, gdy wypomniał ci twoją dobrą sytuację, że miałeś już okazję poznać drogi i teraz znaki nie są ci potrzebne. byś zwrócił uwagę na argumentację jaką ty stosujesz....
Serdeczne dzięki Mariusz za odmłodzenie, wkrótce stuknie mi 60-tka, cóż to za wiek, aż 40 latek do setki.
______________________

Aha, Mariusz z wrażenia zapomniałem Cię pozdrowić co niniejszym czynię.
Pozdrawiam.

Janek - Sob Maj 28, 2005 10:14 pm

Odpowiadam Gościowi i Mariuszowi:Posługując się argumentem typu, że gdzieś tam kiedyś ktoś spadł (Drege miałeś na myśli?) utrupi się każdą koncepcję. Tak nie można.
A teraz dwa przykłady z zupełnie innej bajki ale związane:
1. W latach 30 niejaki Mussolini nakazał zrobić straszny kirpisz na części wykopalisk w Rzymie i w ten sposób powstała arteria Via Fori Imperiali, dzięki której komunikacja wewnętrzna w starej części Rzymu jest wogóle możliwa. Archeolodzy podnieśli wrzask ale facet, jak wiadomo, miał władzę w ręku i postawił na swoim. To był ogólnie kiepski facet ale za to trzeba mu dziękować
2. Identyczną zabawę tylko na większą skalę zrobił niejaki baron Hausman w Paryżu za Napoleona III. No i do dziś to załatwia sprawę komunikacji wewnętrznej. Zlośliwi mówili, że Napoleon III kazał rozpirzyć wąskie uliczki bo ułatwiały ustawianie barykad, na których "przejechał" się jego poprzednik. Może...

Teraz jeszcze a propos katastroficznych wizji snutych przez mojego głównego oponenta - cholernie mi to przypomina przepowiednie niejakiego Leppera odnośnie zagłady polskiego rolnictwa po wejściu do UE oraz niemniej kasandryczne wróźby populistów w Europie Zachodniej odnośnie zalewu Europy Zachodniej przez Polaków, Czechów, Węgrów, Słowaków etc i w związku z tym katastrofalne bezrobocie w Francji, Anglii, Niemczech itd. No i co. Nic. Okazało się, że katastrofiści albo świadomie łgali albo po prostu nic nie wiedzą. Metoda na przestraszenie publiczności jest starym i wypróbowanym sposobem na blokowanie wszelkich nowatorskich posunięć i udupianiem ich w zarodku. Ochroniarze opanowali to perfekcyjnie. W Stanach Zjednoczonych opowiada się taki kawał - zamknięto cię w klatce razem twoim adwokatem, obrońcą środowiska, jadowitym wężem i nieżwiedziem Grizli, masz jednak pistolet i 6 naboi. Do kogo strzelasz najpierw? Odpowiedź - po trzy kule a adwokata i ochroniarza, trzeba mieć pewność. Wąż i niedżwiedź widząc twoją determinację wyłamią drzwiczki i same uciekną nie robiąc ci krzywdy. Podobno w każdym dowcipie jest racjonalne jądro! :D :D:D[/list]

mike - Sob Maj 28, 2005 11:31 pm

Ja nie rozumiem o co Wam chodzi, wyjdzcie sobie wczesnie rano to i na Orlej beda pustki.

Umowy dzentelmenskie o ktorych wspomnial Janek - te sprzed 1989 (nie pamietam, wtedy dopiero zaczynalem podstawowke :P ) - jestem na tak, zdecydowanie... oczywiscie nie rozglasniac - tylko dla wtajemniczonych (tak na marginesie, przypomina mi sie dyskusja komentatorow pilkarskich dot. spalonych - najlepiej by bylo, jakby je (spalone) zniesli, ale pilkarzom nic o tym nie mowili :D ).

Zniesienie znakow z Orlej :?: Bez urazy, ale to chyba jakis zart. Nie kazdy ma czas, aby uczyc sie rozrozniac zebro od zeberka... sa ludzie, ktorzy nie poswiecaja jednemu hobby calego zycia, a chca sprobowac wielu rzeczy. Dla mnie gory sa jednym z wielu roznych sposobow spedzania wolnego czasu, wiec zrozumiale chyba jest, ze nie moge poswiecic calego czasu i pieniedzy tylko na nie. I co, to ma byc powod, dla ktorego nie moglbym przejsc sie po Kozich Czubach :?:

Janek: nie obraz sie, bo naprawde nie chce byc wobec Ciebie zlosliwy, ale z Twoich wypowiedzi wnioskuje, ze uzurpujesz sobie prawo do gor, tylko dlatego, ze nie jestes zwyklym ceprem, a byles w wielu miejscach (Lodowy, Posrednia Gran, czy Gierlach). Daj i innym, tym mniej zdolnym, moze mniej zaangazowanym nacieszyc sie gorami.

Ja nie wiem, czy bez znakow wybralbym sie na wspomniane wyzej Kozie Czuby. Gdyby zlapala mnie mgla, to by bylo malo ciekawie. A przewodnika tez bym nie bral - skoro juz na Orlej bylem, to nagle dlaczego mialbym brac przewodnika - taki bylby tok myslenia, nie tylko moj. Odpowiedz jest prosta: poszedlbym, ale znaczki daja wiekszy komfort... mimo, ze uczciwie sie przyznam, ze chodza mi po glowie szczyty bez znaczkow.

B-Twin - Nie Maj 29, 2005 5:26 am

Wylaczam sie z dyskusji, bo sprawca rewolucyjnej idei w swoich przydlugich tyradach nie pokusil sie o sensowne jej poparcie i nie ma takiego zamiaru. Gloszone protekcjonalnym tonem fundamentalne, jego zdaniem, prawdy, poprzetykane niezdarnie maskowanymi zniewagami, z podpisem "pozdrawiam" na koncu, maja dla mnie mniej wiecej taka wymowe jak zaserwowana na deser romantyczna bajeczka o obdartusie bez mapy i kompasu, opowiadana przez czlowieka opakowanego na zdjeciu w goretex.. Do problemu Tatr jednak nic nie wnosza, a ja za duzo energii zostawiam w Internecie, by sie dac zaprosic do babrania w personalne wycieczki. Zycze dalszych postepow w B-Twinoznastwie.



Co do wykrzyczanego wielkimi literami odkrycia, ze przyczyna tloku sa techniczne ulatwienia dostepu, polecam moj wczesniejszy post a dokladniej zawarte w nim linki, w obrebie tego samego watku: http://www.tatry.netmark....ighlight=#10671



PS. Swietna analogia postepowej, odwaznej polityki na przykladach Mussoliniego i Napoleona :D Nawet, gdyby nie dotyczyla miast o najwiekszej w starej Europie kongestii, smogu i innych problemach zwiazanych z rozwijaniem transportu drogowego kosztem ludzi, bylaby urocza sama w sobie..

Janek - Nie Maj 29, 2005 9:39 am

Do uzasadnienia mojej, jak twierdzi B-Twin, rewolucyjnej idei powrócę, muszę nad tym popracować. Rzuciłem luźne myśli, jak mi się wydawało całkowicie objaśniające problem, ale skoro niektórzy nie zrozumieli to muszę wrócić. Nie rozumiem tylko dlaczego B-Twin z całości wywodów wyciąga tylko te fragmenty, do których może się doczepić a pomijając całkowitym milczeniem te które do "doczepienia" są niewygodne. No cóż, znana wszystkim, m.in. z Sejmu, metoda, nawet nie mogę mieć pretensji.
Aha, B-Twin - jeden błąd - moje odzienie nie jest z goretexu lecz supratexu choć doprawdy nie rozumiem dlaczego się to podnosi - czyżby ekolodzy chodzili w zgrzebnym lnie, bo goretex po ew. podarciu lub innym uszkodzeniu może stwarzać utrudnienia w jego utylizacji? :D

Kilka słów odpowiedzi dla Mike. Jak zrozumiałem Mike ma do mnie żal, że chciałbym doprowadzić do usunięcia znaków np. z Kozich Czub bo wtedy on, Mike, z obawy przed zabłądzeniem na nie nigdy by nie poszedł a na studia nad Paryskim i elementarną wiedzą o formacjach skalnych to on, Mike, nie ma czasu ani ochoty. Mówiąc inaczej, Mike jest wyznawcą teorii, że góry w ogólności a Kozie Czuby w szczególności powinny być udostępnione w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Można i tak, tylko mam jedno pytanie - gdzie to jest nakazane? W Konstytucji III Rzeczypospolitej, a może w traktatach unijnych, Karcie Narodów Zjednoczonych? Ten sposób rozumowania wychodzi na wierzch natychmiast jak tylko ktoś się ośmieli powiedzieć, że mu się nie podoba ten burdel (przepraszam za wyrażenie ale tylko to słowo odpowiednio opisuje to co jest) w Morskim Oku, spowodowany jak wiadomo dogodnością połączeń komunikacyjnych. No i jak ktoś powie, że np. trzeba by postawić szlaban już w Porońcu lub bliżej i tą nieszczęsną Palenicę natychmiast zalesić to odrazu odzywają się oburzone głosy, że wtedy kaleki, starcy i dzieci nie dotrą do Morskiego Oka. A ja zapytuję - a muszą? Konstytucja im zapewnia? A w podtekście tych protestów tkwi obawa, to co, to ja mam do Moka zapieprzać per pedes apostolorum przez Jaszczurówkę i Psią Trawkę jak przed I wojną światową. :D

Dobra, Mike, moja propozycja to tylko teoria, która nigdy nie doczeka się realizacji, powiedziałbym - taka intelektualna zabawka. Masz te swoje znaczki. Tylko nie wiem na jak długo.... Bo widzisz, znam parę wiewiórek w TPN a te wiewiórki, jak to wiewiórki mają w zwyczaju co nieco wiedzą, co nieco słyszały... No i ponoć kilku w TPN bardzo ważnych facetów od dawna się przymierza aby wzorem TANAP-u ograniczyć ilość znakowanych szlaków do, nazwijmy to szlaków magistralnych. Oznaczałoby to zaprzestanie znakowania (ergo zakazu ruchu) na Orlej Perci od Zawratu do Krzyżnego wraz z wszystkimi "gałązkami" do niej dochodzącymi, na przełęcz pod Chłopkiem, na Wrota Chałubinskiego (w tym przypadku argumentacją jest, że nie dochodzą szlaki od słowackiej strony - co za hipokryzja!), brakuje zgodności co do ścieżki na Krzyżne są jednak głosy, że i ona ma pójść pod nóż, ze względu na dobro świataków oraz rzekome niszczenie przez turystów zbocza od strony Roztoki.

Ta teoria ma mocne podbudowanie - wystarczy wziąść mapę spojrzeć na stopień zagęszczenia ścieżek w Tatrach Wysokich po słowackiej stronie i po polskiej by dojść do wniosku, że cosik po tej polskiej stronie zbyt kolorowo.

Tak więc koledzy "wygodniccy", zwolennicy turystyki lekkiej, łatwej i przyjemnej oraz natchnieni ekolodzy - uważajcie, bo za chwilę możecie się obudzić z ręką w nocniku i ponurą świadomością, że tak naprawdę to już nie ma gdzie pojść. A te 3 000 000 pozostanie, tylko na znacznie mniejszej ilości ścieżek. O to chodziło? :D :D:D[/list]

vm2301 - Nie Maj 29, 2005 9:50 am

Janek
Twoje pomysły dotyczące swobody w wyborze trasy sprawiają, że serce bije mocniej. tak bardzo chciałbym móc skonfrontować wspomnienia Wawrzyńca Ż. i spółki z rzeczywistością. Lektury z tej półki jednak traktują o historii. Również, wydaje mi się, opowieści dotyczące chodzenia po słowackich szczytach, którymi przeplatasz swoje posty. Takie 'dżentelmeńskie umowy', brak znacznych ograniczeń to chyba przeszłość?
Poza tym, lat temu 100, 50 czy choćby 25 liczba turystów odwiedzających Tatry była nieco mniejsza, prawda?
W końcu, szlaki słowackie nie są dostępne 365 dni w roku, może to pomaga niektórym zwierzakom przetrwać, a na sezon letni zapadają w stan hibernacji :wink:

Chwila wspomnień:
Idę sobie z kilkoma moimi uczniami szlakiem żółtym z 5 Stawów na Szpiglas (oznaczenia i ułatwienia naprawdę niepotrzebne). Gdzieś na Czerwonym Piargu postój. Powód? Stado kozic z małymi. Nie chcemy im przeszkadzać, więc pada komenda: Stój, mordy w kubeł, lornetki w ruch!
Mam pojętnych uczniów, bo szybko uczą sie szacunku dla przyrody i takie komendy po dwóch dniach wydaję telepatycznie. Zresztą to niesamowity widok.
Pomimo naszych starań, kozice poczuły się jednak inwigilowane i wybrały kierunek przeciwny, trawersując zbocza Miedzianego.

Teraz wyobraź sobie, że tym zboczem pnie się do góry choćby jeden, pełną gębą turysta (czyt. nie śmieci, nie hałasuje, swiadomy ekolog itd.) pragnący zaliczyć tym razem 2233 m.n.p.m. Kozice i tak sie go wystraszą i w panice (bo gdzie tu teraz uciekać) lecą na złamanie karku (DOSŁOWNIE!!!)
Tu widzę problem i chyba byłbym w stanie zrezygnować z kilku wypadów na rzecz ochrony tego co jeszcze można chronić.

Natomiast na pewno mamy dość żelastwa w naszych górach i wszelkie próby czy pomysły unowocześnienia, rozbudowy i budowy nowych przyprawiają mnie o dreszcze.
Dobrze jednak, że jest takie lobby (mam nadzieję, że co najmniej 1.5 mln), które nie pozwoli na kolejne metry łańcuchów, drabinki i klamry, koleje zębate na Świnicę (to był pomysł, co?) i inne śmieci, ale też nie poprze samowolki w chodzeniu. Bo my Polacy musimy chyba być 'trzymani za mordę'.
Wydaje mi się Janku, że masz za dużo zaufania dla naszej nacji, przecież mówimy nawet, że przepisy są po to, by je łamać. Więc co będzie gdy tych przepisów zabraknie.
Pewnie, że biurokracja unijna bije rekordy, a i nasz kraj jest znaczącym elementem historii zakazów, ograniczeń itp. wiele z nich jest bez sensu.

ALE
Chyba nie chciałbym nawet ryzykować takiej rewolucji, nie chciałbym narażać natury na nieodwracalne zmiany, które i tak pewnie postępują, tyle, że wolniej.
100 osób na szlaku, znanym zwierzakom, przyzwyczajonym do obecności czlowieka na danym terenie - synantropizacja 100%! - spowoduje ucieczkę w teren zamknięty dla homo sapiens, dopóki taki jeszcze istnieje.
Chyba nikt by nie chciał, by jedynym miejscem występowania niedźwiedzia, kozicy czy świstaka było Muzeum Tatrzańskie.
AMEN

P.S. To nie jest kolejny głos pesymisty do kwadratu, tylko realisty, który np. w Holandii miał możność odwiedzić rezerwat przyrody!!!, w którym można zobaczyć kilka gatunków traw, wydmy i parę grzybów pod nielicznymi drzewami. Aha, i trzeba chodzić ostroznie, żeby mrówek nie zadeptać.
POZDRAWIAM :D

Janek - Nie Maj 29, 2005 11:29 am
Temat postu: to tylko intelektualna zabawa (niestety!)
VM-2301 - dziękuję za odpowiedź.
W telegraficznym skrócie (sprowokowany przez B-Twina szykuję kompleksowe stanowisko.

Co do ilości turystów. 50 czy 100 lat temu napewno mniej, nawet drastycznie mniej. Jednakowoż 25 lata temu w słowackiej części Tatr było ich więcej i to znacznie. Dlaczego? Bo ciążyła na nie olbrzymia masa turystów z NRD, dla których to były praktycznie jedyne dostępne w jako takiej bliskości góry typu alpejskiego. Bo było znacznie wiecej turystów z Czech, którzy przybywali tu jak "na swoje" (i tak się niestety b. często zachowywali a nacja to rubaszna). No i jeszcze jedno - teraz dla tysięcy turystów z b. krajów socjalistycznych otworzyły się możliwości (kwestię dostępności z powodów finansowych pozostawiam na boku) zwiedzania dosłownie całego świata a zgodzisz się zapewne ze mną, że Tatry, niejako z braku innych możliwości, oblegało mnóstwo ludzi, którzy teraz wystawiają do słońca brzuchy np. na wyspach greckich. W zimie to dla posiadaczy kwater po obu stronach Tatr to już prawdziwy dramat ale to zupełnie inna bajka i w znacznym stopniu przez nich zawiniona - jak w Austrii kosztuje tyle samo a wyciągów i całej infrastruktury jest więcej, w dodatku lepszej jakości, to wnioski są oczywiste i trudno od narciarzy wymagać hurra patriotyzmu.

Czyli turystów było więcej, swoboda poruszania prawie pełna i nic się zdrożnego nie działo (oczywiście oszołomy z Pracowni Na rzecz Wszystkich Istot znajdą przykład jakiegoś robaczka lub ziółka, które właśnie wyginęło - tych panów jednak zapytuję ile to unikalnych roślin wyginęło przez radykalne wyprowadzenie owiec z gór, nie udawajcie Greka, wiecie dobrze co nabrojono i publiczność też wie choć to starannie ukrywana tajemnica partii antyowczej w tatrzańskich parkach.

Co do rzekomego płoszenia kozic - przykro mi ale wysnuwasz fałszywe wnioski. Zwierzęta są inteligentniejsze niż myślimy. Wpierw inny przykład. Każdy kto czynnie prowadzi samochód od większej ilości lat dobrze wie, że zając lub królik niegdyś "gonił światła samochodu na jezdni" i to się fatalnie dla niego kończyło a niektórzy chamscy kierowcy, szczególnie ciężarówek (którym zetknięcie auta z zającem nie wyginało blach) urządzali wręcz sobie polowania. A teraz - żaden zając lub królik tego nie zrobi, przebiegnie jezdnię w poprzek i zniknie z drugiej strony drogi. Nauczyły się i chyba już to mają zakodowane. Podobnie z kozicami - nauczyły się, że jak zza pleców mu nie wygląda taki kawałek drewna z rurką to nic im człowiek nie jest w stanie zrobić. A tak nawiasem - tego drewna z rurką używali ludzie o bardzo szacownych nazwiskach, niektórych nawet na pomnikach można oglądać. Kozica dzisiaj wie, że jest od człowieka szybsza i guzik ten człowiek jej może zrobić.

Mój FUNDAMENTALNY ZARZUT wobec obecnych zwyczajów to to, że obfitość szlaków (szczególnie po polskiej stronie) i ich techniczne ułatwienia powodują, że pcha się na nie tysiące ludzi, którzy, gdyby tych szlaków nie było (co nie jest równoznaczne z wyrwaniem lub brakiem konserwacji niektórych łańcuchów). Dziś mamy swoiste sprzysiężenie ludzi, którzy pragnęliby człowieka wogóle z Tatr wykurzyć jednak świadomych, że z wielu powodów jest to niemożliwe, z ludźmi, którzy preferują turystykę ułatwioną czyli posuwanie się od znaczka do znaczka a gdy ten znaczek przypadkiem zgubią to wpadających w panikę i natychmiast nawołujących do ich zwielokrotnienia. Zrób z Zawratu zdjęcie na grań Małego Koziego - aż się czerwieni w oczach a trasa ścieżki jest oczywista (tak przy okazji - sądzę, że niewielu dziś po przeszło 100 latach wie, że trasa Orlej Perci jest w znacznym stopniu tworem sztucznym, wykonanym metodami górniczymi i drastycznym gwałtem na naturze, w tym przypadku nieożywionej a to ekologów jakoś mniej wzrusza.

Natomiast co do B-Twina i jego złośliwości pod moim adresem - tak naprawdę to ja takich ludzi lubię i szanuję bo ON MA POGL?DY, gorzej jest z tymi co żadnych poglądów nie mają i jedyne czego chcą to aby nic przypadkiem nie zmieniać bo może być gorzej, bo ich malutkie własne interesiki mogą być zagrożone. Śmieszą mnie natomiast namiętne tyrady B-Twina przeciw samochodom bo to jest zawracanie kijem Wisły. Niejaki Władysław Gomółka wygłosił cały referat w którym przekonywał, że narodowi żadne samochody nie są potrzebne bo mogą jeździć pociągiem lub autobusem i przez okno podziwiać uroki ojczyzny budującej dzielnie socjalizm. O rowerach nie wspomniał, pewnie dlatego że były trudności w ich nabyciu. :)
Pozdrawiam (choć i to B-Twin ma mi za złe)

PS. B-Twin! Z lubością używam samochodu, nawet kiedyś podjechałem pod Sliezki Dom a w dodatku przez blisko 40 lat zajmowałem się budową dróg, oczywiście dla samochodów. To ja jestem chyba osobnik doszczętnie zdemoralizowany i wogóle wróg publiczny nr 1.

Cytat:
Bo my Polacy musimy chyba być 'trzymani za mordę'.

Wydaje mi się Janku, że masz za dużo zaufania dla naszej nacji, przecież mówimy nawet, że przepisy są po to, by je łamać. Więc co będzie gdy tych przepisów zabraknie.

Pewnie, że biurokracja unijna bije rekordy, a i nasz kraj jest znaczącym elementem historii zakazów, ograniczeń itp. wiele z nich jest bez sensu.
Oj kolego, chyba trochę przesadziłeś z tą koniecznością trzymania Polaków za mordę i w dodatku za chwilę (patrz koniec cytatu) sam sobie zaprzeczasz. Inteligentny, mądry i wyważony przepis będzie przestrzegany, głupi i pełen pogardy dla obywatela, nigdy. I tak teraz jest
vm2301 - Nie Maj 29, 2005 4:26 pm

Hej Johnny!
Pierwsze :wink: primo - trąci to może komunałami, ale pisane nad poranną kawą, więc ma prawo.
Drugie :wink: primo - coś w tym jest, bo inaczej by ludzie nie łamali tak mądrych przepisów jak: zakaz śmiecenia, wjazdu wszelkich pojazdów na tereny chronione, zakaz polowania na niektóre gatunki, palenia na stacjach benzynowych itd.
Trzecie :wink: primo - kozica widocznie głupsza jest od zająca, bo nadal ucieka, choć nic w łapach nie trzymam, chodzę bez kijków, więc nawet gdyby była nieco ślepa, to sie nie pomyli (chyba że mam gębę paskudną).
Mają te zwierzaki (nietylko kozice rzecz jasna) jakiś taki instynkt, który im uciekac nakazuje. Co prawda do wielu sytuacji się przyzwyczajają, czasami do tego stopnia, że TPN chce do nich gumowymi kulami strzelać, tłumacząc sie stopniem synantropizacji.
Czwarte :wink: primo - mam nadal nadzieję, że te parę zakazów, jak choćby zakaz opuszczania szlaku, uratuje paru wariatom życie, i nie trzeba na poparcie tej tezy grzebac w tak zamierzchłej historii jak przypadek Dredge'a.
Żadną pociecha nie będzie fakt, że sie zabili na własne zyczenie i za transport zwłok zapłaci PZU.
Piąte :wink: primo - ograniczyć żelastwo, udostępnić więcej terenu + zachować troche ograniczeń.

Niebawem trzeba będzie chyba zmienić temat, bo w 100% nigdy sie nie zgodzimy, no ale po to takie fora istnieją.
Wszystko pewnie przez to, że człek zamiast kolejny długi weekend uganiać sie po górach musi siedzieć i zapieprzać z robotą.
Dobrze, że chociaż mozna tu poklikać
POZDRAWIAM :D

poczytajcie:
http://www.skg.uw.edu.pl/...tanie_2004.html
BYE

Janek - Nie Cze 12, 2005 10:56 pm

vm2301 napisał/a:
poczytajcie:
http://www.skg.uw.edu.pl/...tanie_2004.html
BYE
Akcja niewątpliwie słuszna ale pora na refleksję. Jak wiadomo czysto jest nie tam gdzie jest wielu sprzątających ale mało śmiecących. Chyba co do tego nie ma różnicy poglądów. Śmieci w dolinie Kościeliskiej czy przy ścieżce na Giewont lub przy trasie z Palenicy do Moka mnie nie dziwią bo jak ogólnie wiadomo są to "ceprowiska totalne" (nie zastrzegam praw do nazwy ;D) Natomiast na Pięciu Stawach, które uchodzą za mekkę turystów górskich "wyższego sortu" wydają się być czymś dziwnym i niepojętym. No chyba, że ten "wyższy sort" bardzo ostatnio obniżył poziom. No cóż - nie wystarczy wydać trochę zetów na goreteks i inne bajery. Potrzebne jest jeszcze trochę kultury!

PS
Kiedyś paliłem, w górach też, niepalący nawet nie wiedzą jaka to przyjemność zapalić sobie papieroska np na Pańszczycy. Kiedyś zauważyłem, że nawet świstak z lubością kręcił pyszczkiem za dymkiem. Ale aby nie śmiecić nosiłem w horolezce taką puszkę z zakrętką jako popielniczką. A tam, cholera, całe sterty śmieci.

As - Sro Cze 15, 2005 11:00 am

Modlitwa:
Jezu, wpadnij w wolnej chwili na Orlą,
a jak Ci będzie zbywać czasu,
to zajrzyj również na jakieś górskie forum_
_i zrób, co uznasz za stosowne
Amen
(jak ktoś uważa, że nie to proszę pisać: veto)

Harry - Czw Cze 30, 2005 5:43 pm

A juz na to pora ja juz udezylem na orla od granatow po zawrat bylo pieknie pogoda dopisala sniegu jak na lekarstwo no i oczywiscie nie bylo duzo ludzi na szlaku hoc na poczatku pora tez byla wczesna 5.30 murowaniec ale tak jest przyjemniej hoc im blizej zawratu tym bardziej gestnial tlum ledzi nawet dalo sie spotkac osobe pluci pieknej w towarzystwie 3 panow ktora twierdzila ze 1 raz jest w tatrah no i to zaraz na orlej no koment mozna juz bez problemu sie na niz udac pozdrawiam
Hog - Pią Lip 01, 2005 1:38 pm

kamerek napisał/a:
czy szlak na Orlą jest w remoncie czy jak?
planujemy w tym roku z kolegami przejsc od 5 stawów to pasmo..

a tak wogole to WITAM!

Po trzech godzinach:

co z tą percią... Infrastrukura (łańcuchy itd) jest ok? bo planujemy wkrótce tam wejsc.. a ktos cos pisal o remoncie..

póki co można latac po OP. Info o zamknięciu OP pewnie się pojawi...
Jesteś z Nibylandii? Neverland.... taaaaa (znam zajefajną piosenkę o takowym tytule)

Smyk - Pią Lip 01, 2005 4:10 pm

Hog napisał/a:
w górach najważniejsza jest głowa a nie sprzęt(...)

mnie wkurzają ludzie w wypasionym sprzęcie (...)i nawet nie wiedzą jak ją obsługiowac. a potem opowiadają, jacy to oni(...)
...i dobrze gadasz, pieronie, ino niepotrzebnie się wkurzasz (mądra głowa - to dopiero połowa sukcesu, a jak jest chłodna - to już 3/4 :) )



...a swoją drogą, jakoś mało tu się pisze o samej Orlej...



Kamerek, nie ma żadnych remontów na Orlej... tylko szlak z Dol. Gąsiennicowej na Sieczkową Przełęcz był zamknięty (i chyba wciąż jest... :( ), poza tym po zimie będą zapewne naprawiane uszkodzenia szlaków (częściej dojściowych niż na samej Orlej), co nie powinno bardziej utrudnić chadzania tą percią niż zazwyczaj bywało... Służby TPN uprzedzają wcześniej o okresowym wyłączniu z ruchu szlaków z powodów konserwacyjnych. Polecam http://www.cyf-kr.edu.pl/tpn/



ostatnio sprawdzałem swoją wiedze o stanie szlaku w maju br.

Robert - Nie Lip 03, 2005 6:27 pm
Temat postu: Orla Perć to piękny szlak.
Orla Perć to piękny szlak, jednak moim zdaniem jest to trudna droga wymagająca doświadczenia i rozwagi. To dosyć przepaścisty teren więc niebezpieczeństwo czycha na każdym kroku. Orla Perć jest moim ulubionym szlakiem, piękne widoki na Dolinę Pięciu Stawów i Halę Gąsienicową jednocześnie z dodatkiem posmaku adrenaliny. Szlak prowadzi przez piękne szczyty; Granaty, Kozi Wierch (mój ulubiony), Świncę, z których rozpścierają się cudne widoki. Osobiście uważam za najtrudniejszy odcinek Orlej Perci między Kozim Wierchem a Zawratem. Bardzo fajna trasa z dużą ilością łańcuchów i drabinek. Do tej pory wędrowanie po Orlej dzieliłem na różne etapy, nikiedy wyruszałem z Kasprowego Wierchu przez Świnicę na Kozi Wierch, innym razem rozpoczynałem wędrówkę od Skrajnego Granatu w stronę Krzyżnego. To była dosyć niebezpieczna wyprawa, gdyż szybko zmieniła się pogoda i niebo sypneło piorunami, na szczęście po 15 minutach burza się uspokoiła a niebo poczęstowało nas ciepłymi promykami słońca. Jednak dwa lata wcześniej kiedy usiłowałem przejść tę drogę na Skrajnym Granacie złapała mnie ulewa, grad i potęrzna mgła, powrót do Murowańca nie należał do łatwych zadań. Pięknym szlakiem odpowiednio zaopatrzonym w niebezpieczne urwiska i zapierające dech w piersiach widoki jest odcinek Orlej między Skrajnym Granatem a Kozim Wierchem, tędy również kiedyś wędrowałem. Jak wcześniej wspominałem do tej pory Orlą Perć dzieliłem na etapy, w tym roku chce to zmienić i przejść całą w jeden dzień. Mapa podaje 13 godzin wędrówki myślę, że uda mi się zaoszczędzić z tej puli jakieś dwie godziny. Więc jeżeli ze schroniska Murowaniec wyruszę o godzinie 6 rano to na wieczór spokojnie będę spowrotem. Mam nadzieję, że pogoda będzie sprzyjać.

Pozdrawiam sympatyków Tatr i zapraszam na Orlą Perć.
:D

Hog - Wto Lip 05, 2005 9:52 am

kamerek napisał/a:
Czy teraz okolo polowy lipca raki na Orlą musze miec? bo topr momentami straszy ;)
Musisz nie musisz......
Warto miec, bo miejscami na pewno lezy śnieg ... ale chyba bardziej od raków przyda sie czekan....
Poza tym wiesz.... nawet stado raków i komplet czekanów nie uratuje Cię od wypadku, jeśli chociaż na chwilkę zlekcewazysz góry

Jacek - Wto Lip 05, 2005 12:11 pm

kamerek napisał/a:
hmm no taqk raki i czekan to nawet w sumie od 400> zl do infinity
w tamtym roku tez byly powyzej 2200 platy i jakos przezylem.. dodam ze wiele informacji bylo przesadzonych.. jak to zwykle .. najlepiej naocznie... co do bezpiecz. spoko jestem czasem nazbyt asekurantem
Kolego drogi, sytuacja śniegowa z zeszłego roku ma sie nijak do tego roku.W tym roku sniegu było ( jest) o wiele więcej niż w analogicznym okresie roku zeszłego .Ja tam biore graty ,najwyżej ponosze je troche w plecaku .
Smyk - Wto Lip 05, 2005 1:54 pm

kamerek napisał/a:
Czy teraz okolo polowy lipca raki na Orlą musze miec?
Na pewno nie zaszkodzą. Np. w Żydowskim Żlebie lód lubi zalegać długo (jednego roku, dość śnieżnego, w końcu czerwca taki spotkałem tam próg lodowy, że bez raków ani rusz)

:)

Jak idziecie w grupie (co najmniej 2 osoby :D ), to może lina będzie tańsza i łatwiej dostępna, a na krótkie odcinki w sam raz...



...a tak na poważnie, to ja mam raki samoróbki całkiem za darmo (materiał z odzysku, możesz czytać: z szabru, robocizny nie liczę :lol: ), często z nich korzystałem i jeszcze żyję

:mrgreen:

tomek.l - Wto Lip 05, 2005 10:14 pm

kamerek napisał/a:
tu nie o noszenie ale o brak chodzi ;)

wiem ze inaczej ze sniegiem... ale pamietam jak na rysy wchodzilismy i ludzie mowili ze pola loodowe, ze porazka na szczycie.. a okazao sie ze na pld stronie troche w dziurach lezalo w miejscach megabezpiecznych

tyle ze orla perc ma sciezki i trawersy z pln wiec moze byc tam snieg
Jak nie chcesz kupować raków i czekana to na Krupówkach jest wypożyczalnia
http://www.sfpl.pl/shop/v...id/11?context=1
Widziałem na świeżych zdjęciach, że w zacienionych północnych miejscach i w żlebach na OP leży jeszcze śnieg. TPN też twierdzi, że nie mogą jeszcze oszacować strat w łańcuchach, ponieważ są one niekiedy jeszcze pod śniegiem. Wynika z tego, że śniegu na OP można się jeszcze spodziewać

Wojtus - Pon Mar 27, 2006 6:40 pm

Heyka tak sobie czytam te wasze opisy o Orlej I doszedlem do wniosku ze macie racje:-) Ja osobiscie przeszedlem cala Orla Perc wraz z wejsciem na Kasprowy z powrotem do Murowanca i DOlina suchej wody Do Murzasichla w 12.5 godziny mysle ze to dobry wynik.Bylem tez na Mnichu i Mieguszowieckich Szczytach ale to jzu inna historia da sie tam wejsc bez przewodnika:-) W tym roku wybieram sie na Gerlach:-) POzdr:-)
Smyk - Pon Kwi 03, 2006 12:57 pm
Temat postu: ORLA W POJEDYNKĘ
Odświeżając temat, w poscie pt. 'Orla w pojedynkę' Sebak napisał/a:
Witam,
W lipcu zamierzam przejść Orlą w pojedynkę. Będzie to mój pierwszy kontakt z tym szlakiem (pomijając odcinek Zawrat-Świnica). Chciałem się Was zapytać, jak wygląda ruch na tym szlaku? Wolałbym sam tamtędy nie iść, tzn. wolałbym niekiedy mijać jakieś osoby, nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć - tfu tfu tfu (przez lewe ramię). Podejrzewam, że pomiędzy Świnicą a Kozim, Granatami będzie panował jakiś (może nawet duży) ruch, a co dalej - aż po Krzyżne (+dojścia do 5tki lub Murowańca)?

Chciałbym się wybrać w miarę pogodny dzień, ale jak wiadomo nie zawsze pogoda dopisuje. Dlatego spytam jeszcze - czy w przypadku zachmurzonego nieba, gdy nie widać części szczytów, Wy - w większości jako doświadczeni turyści górscy - wyruszacie na wyżej położone szlaki?

Pozdrawiam,
sebak

W pierwszym odruchu, w odpowiedzi na pytanie Sebaka, Edek napisał/a:
W lipcu masz niemal pewne, że nie będziesz sam na OP :D , a napewno na odcinku Zawrat - Skrajny Granat. Dalsza część OP jest już mniej uczęszczana i tam w słabą pogodę możesz nikogo nie spotkać - nawet w sezonie ...
:arrow: życzę powodzenia :D

Dodam jeszcze, że ja po ostatnich wędrówkach Orlą Percią, jestem przekonany, że w lipcu, Sebaku, bedziesz miał towarzystwo (przygodne) na całej perci bez względu na siłę przebłysków słońca (no, chyba, żeby łało, ale i wtedy jak dobrze leje, to się szybko wyleje).
Jako taki bardziej doświadczony turysta podpowiedziałbym Ci, żebyś nie strachował się jakimiś tam chmurami, ale - jeśli chcesz mieć frajdę - powinieneś wybrać piekną pogodę z dużą przejrzystością powietrza (prognozy poznać trzeba), żeby nacieszyć duszę wspaniałymi widokami rozpościerającymi się z grani.
Odcinek między Skrajnym Granatem a Krzyżnem (uwaga: dla Ciebie praktycznie bez zejścia alternatywnego), słusznie tu wydzielany, jest o tyle ciekawy, że zawiera kapkę dwustronnej ekspozycji i mimo całego letniego natłoku jest nieco mniej uczęszczany. Dlatego warto poświęcić mu odrobinę więcej uwagi. Jako przedstawiciel tych, co jakość przedkładają nad ilość, zachęcam Cię, Sebaku, do zaniechania jakichkolwiek prób pokonania całej Orlej Perci w jednym przejściu: podziel pyszny tort np. na 3 części, a będziesz miał 3 x więcej przyjemności. Odcinek Skrajny - Krzyżne (a jeszcze lepiej Krzyżne - Skrajny) znakomicie nadaje się na oddzielną wycieczkę. (Ja nigdy nie zbezcześciłem urody cudnej Orlej Perci gonitwą 'na jeden raz', choć kiedyś, prawie pół wieku temu, niewiele mi do tego brakowało, ale dobry Bóg zesłał burzę pod Kozim i przydał dostatecznie dużo należytych emocji przewyższajacych wszelkie gonitwy...)
Sebaku, samotne graniówki (nawet te szlakowe) - to piękna rzecz (też mam taką w planie - z ubiegłorocznego poślizgu, ale ja planuję to na kilka dni rozłożyć), może się jednak okazać, że w tej 'samotności' spotkasz na szlaku węcej (miłych) ludzi niż do tej pory w całych poznanych Tatrach (czego Ci życzę, bez cienia złośliwosci)

radyjko1 - Pon Kwi 03, 2006 6:00 pm

Sebak, zaglądaj tu na forum, a napewno w lipcu ktos z GG bedzie na Orlej, sa takie plany narazie,w powijakach ale rozmawiamy, ......mantek radyjko i napewno jeszce kilka osób ale... wtedy juz nie bedziesz sam, z tym ze napewno doświadczeniem pomożemy. Gdybys się jednak zdecydawał sam, to ze schroniska wychodz wczesnie rano wtedy na grani jesteś około 9 i spokojnie mozesz sobie isć, nawet w lipcu o tej porze nie ma dużo ludzi.
sebak - Wto Kwi 04, 2006 7:29 pm
Temat postu: Re: ORLA W POJEDYNKĘ
Serdecznie dzięki Wszystkim za cenne podpowiedzi, wskazówki i doinformowanie żółtodzioba :)

Smyk napisał/a:
Jako taki bardziej doświadczony turysta podpowiedziałbym Ci, żebyś nie strachował się jakimiś tam chmurami, ale - jeśli chcesz mieć frajdę - powinieneś wybrać piekną pogodę z dużą przejrzystością powietrza (prognozy poznać trzeba), żeby nacieszyć duszę wspaniałymi widokami rozpościerającymi się z grani.

Tego bym sobie życzył, chociaż wiadomo pogoda w Tatrach kapryśna jest :(

Smyk napisał/a:
Odcinek między Skrajnym Granatem a Krzyżnem (uwaga: dla Ciebie praktycznie bez zejścia alternatywnego), słusznie tu wydzielany, jest o tyle ciekawy, że zawiera kapkę dwustronnej ekspozycji i mimo całego letniego natłoku jest nieco mniej uczęszczany. Dlatego warto poświęcić mu odrobinę więcej uwagi. Jako przedstawiciel tych, co jakość przedkładają nad ilość, zachęcam Cię, Sebaku, do zaniechania jakichkolwiek prób pokonania całej Orlej Perci w jednym przejściu: podziel pyszny tort np. na 3 części, a będziesz miał 3 x więcej przyjemności. Odcinek Skrajny - Krzyżne (a jeszcze lepiej Krzyżne - Skrajny) znakomicie nadaje się na oddzielną wycieczkę.

Pewnie faktycznie tak lepiej. W sumie nawet nie wiem, czy moja kondycja pozwoli na taki długi wypad. Tak więc przemyślę Twoje słowa i może faktycznie podzielę Orlą na - może nie 3 - ale 2 kawałki.

Smyk napisał/a:
Sebaku, samotne graniówki (nawet te szlakowe) - to piękna rzecz (też mam taką w planie - z ubiegłorocznego poślizgu, ale ja planuję to na kilka dni rozłożyć), może się jednak okazać, że w tej 'samotności' spotkasz na szlaku węcej (miłych) ludzi niż do tej pory w całych poznanych Tatrach (czego Ci życzę, bez cienia złośliwosci)

Serdecznie dziękuję, Tobie również życzę realizacji planowanej wędrówki.

radyjko1 napisał/a:
Sebak, zaglądaj tu na forum, a napewno w lipcu ktos z GG bedzie na Orlej, sa takie plany narazie,w powijakach ale rozmawiamy, ......mantek radyjko i napewno jeszce kilka osób ale... wtedy juz nie bedziesz sam, z tym ze napewno doświadczeniem pomożemy.

Bardzo dziękuję za miłe chęci. Zobaczymy jak to wyjdzie, jak się sytuacja rozwinie w lipcu. Forum oczywiście będę cały czas odwiedzał. Tak cennych informacji, jak tutaj można pozyskać, nie ma chyba w żadnych przewodnikach (chociaż mogą stanowić ich dopełnienie :) ).

Pozdrawiam,
sebak

sebak - Wto Maj 02, 2006 1:34 am

~Ewa napisał/a:
Witam, właśnie wróciłam z jednodniowej wyprawy na Kościelec. Mam pytanko : jak Kościelec wygląda pod względem technicznym porównaniu z OP ?

Może ja zacznę. Nie jestem aż takim specem od Taterek, jakim jest większość Forumowiczów, ale myślę że ktoś bardziej doświadczony zaraz powie coś więcej. Osobiście Myślę że Kościelca do Orlej pod względem trudności nie ma co porównywać. Co prawda na Orlej jeszcze nie byłem (jedynie odcinek Zawrat-Świnica generalnie nie zaliczany do Orlej, ale myślę że chociaż w części oddaje on jej charakter). Na Kościelcu w zasadzie nie ma (moim zdaniem) większych trudności, nie ma nawet łańcuchów, bo raczej są tam niepotrzebne. Oczywiście śnieg (który teraz pewnie jeszcze zalega), deszcz, czy mgła napewno znacznie podnoszą poziom trudności w zdobyciu Kościelca. Myślę, że wejście na Kościelec można przyrównać do wdrapania się na grań (na któryś ze szczytów czy jakąś przełęcz) OP, a dopiero później zaczyna się cała, wielogodzinna zabawa z tym szlakiem.

Pozdrawiam,
sebak

Gość - Sro Maj 24, 2006 10:08 pm

Co do przyjemności z chodzenia po górach, o której mówił Janek, to absolutnie się zgadzam. Natomiast te tłumy o których piszecie-hmm chyba trochę demonizuje się sytuację. Byłem w czerwcu na Giewoncie, i było tam góra kilkanaście osób. Byłem we wrześniu ( piękna pogoda) na Rysach i na Czerwonych Wierchach-ludzi może nie było mało, ale nie było żadnych zatorów, można sobie było posiedzieć na szczytach bez problemu. ( kilkadziesiąt osób max.). Byłem też kiedyś w czerwcu nad Zmarzłym Stawem i na Kościelcu-kilka osób spotkałem. Środek września, piękna pogoda-szlak na Krzyżne pusty, na odcinku 10 km spotkałem kilkanaście osób. Wierzę, że Kasprowy i Giewont są oblegane przez stonkę w sezonie, ale na Rysach, Szpiglasowej, Orlej, czy Mięguszowieckiej wcale nie jest tak tłumnie :wink: zatory to rzadkość na takich wysokościach, bo rzadko kiedy stonka dociera powyżej 2000 m.n.p.m. (wyjątek-Beskid)

Fogel napisał/a:
Piszesz czewriec wrzesień. A byłeś(łaś) w sierpniu??

W sierpniu nie :mrgreen:

http://republika.pl/goryidoliny/dzikus/

sibi - Czw Cze 08, 2006 1:01 am

Gość napisał/a:
Natomiast te tłumy o których piszecie-hmm chyba trochę demonizuje się sytuację. Byłem w czerwcu ... we wrześniu

Ale nie bywałeś w miesiącach wakacyjnych. W lipcu i sierpniu nie tylko "stonka" wychodzi na powierzchnię. Czasem można spotkać alkoholowe pikniki na terenie TPN-u - właściwie nie tylko latem.
Jak już gdzieś wspominałem, często wykorzystuję długie weekendy poruszając się na bilecie turystycznym. To ma ten minus, że w tych okresach tłum na szlakach gęstnieje. Na tych powyżej 2000m również.
Zeszłego roku, w czasie takiego weekendu w połowie sierpnia, w górnych partiach leżało sporo śniegu. Wyjeżdżałem uradowany z nadzieją, że na Orlej się przeludni. I się prze-li-czy-łem. Tłumek jak zawsze, bo o ile śnieg leżał i było chłodnawo, to prawie bezchmurnie. Zatory niezłe, obejść nie sposób - śnieg mokry, śliski, osuwisty. Z zaplanowanej trasy na Orlej zrobiłem połowę, czyli Świn.P.-Kozia P. Byłem rozczarowany.
Na Zawracie chłodem powiało, jak często się tam zdarza. Nie ma gdzie usiąść. Posilam się i widzę, jak co chwila z Zawr.Żl. wypełzają "plażowicze" - dosłownie: szorty, obuwie sportowe itd. Przysiadłem właśnie z tej strony osłoniętej od wiatru. I jeden dialog zapadł w mej pamięci: "wyjmij termos" - "nie mogę, ręcę mi zamarzły".
W tym momencie myślałem, że od Zawratu pójdzie szybciej, bo większość z nich pewnie skieruję się w inną stronę niż na Kozie. A gdzie tam!
Jeśli pogoda, czas, samopoczucie dopisuje, wtedy Orlą przechodzę za jednym zamachem, naprawdę się nie spiesząc. Szkoda czasu na odcinki. Wolę kolejnego dnia zacząć z drugiej strony. No a raz (niektórzy uznają to za przegięcie) zdarzyło się przejść Murow-Kośc-Świ.P-Krzyżne-Murow.
U mnie to już choroba, że będąc w Tatrach muszę choć fragment Orlej pokonać, bez względu jaka nie byłaby pogoda, wybierając dzień z tą najodpowiedniejszą. I dlatego mam takie zaległości w Słowackich.

! - Czw Lip 27, 2006 12:53 pm

a jak tam jest ze szlakiem? czy prowadzi przez szczyty? czy trzeba na nie dodatkowe podejsc?
jakie szczyty (wie wiem tak sportowo ale ciekawy jestem) zalicza sie przechodzac cała OP?
i czy szlak jest na tyle dobrze oznaczony ze niema sie problemu z jego utrzymaniem?
pozdrawiam

gdzie moge wydrukować dokładna mapę OP?? ewentalnie czy mozna ja kupic?

@nia napisał/a:
wczoraj w empiku widziałam mape OP chyba Sygnatury za 6,40, nie wiem tylko w jakiej skali była.... :-)

dżagietka napisał/a:
Wykrzykniku ;) , jeśli mapa Orlej Perci to tylko wydawnictwa Sygnatura. To jedyna tak dokładna mapa Tatr. Skala: 1:5000 (!!). Dostaniesz ją bez problemu w Sklepach Podróżnika, Empikach, w samym Zakopanem w zwykłych kioskach. Cena: 6-7zł.
Ta mapa odpowie na Twoje pytania odnośnie wchodzenia lub omijania szczytów ;) .

własnie ja zakupiłem :D dzieki za pomoc :wink:

First - Sob Sie 05, 2006 11:18 pm

To temat o Orlej Perci, więc nadmienię tylko, że w tym roku przeszedłem odcinek Krzyżne - Skrajny Granat ale dla miłośników OP polecam inny szlak - grań Tatr Orawskich. Przeszedłem w lipcu od Brestowej do Smutnej Przełęczy (na Rohacze zabrakło czasu). Są odcinki, które ze względu na emocje nie powstydziłyby się Orlej Perci, natomiast obok cudownych widoków kolejna zaleta - brak tłumów!
'MODY' napisał/a:
Temat tzw. "Orlej Perci Tatr Zachodnich" zaiste interesujący, nie mniej niż sama perć, toteż zapraszam do wątku
http://www.tatry.netmark....p?p=12471#12471

Mariusz - Wto Sie 29, 2006 7:24 pm

Smyk napisał/a:
Za http://fakty.interia.pl/k...stwa,784128,219 przytoczę parę wypowiedzi ludzi, którzy chcą COŚ zmienić na tej popularnej perci jaką jest OP:
Cytat:
I ja, i inni ratownicy TOPR jesteśmy zdania, że nadchodzi czas, by pomyśleć o nowym systemie ubezpieczeń: usunąć z Orlej Perci łańcuchy, a pozostawić stałe punkty asekuracyjne - mówi naczelnik TOPR Jan Krzysztof - Na początek chcielibyśmy usunąć łańcuchy z odcinka między przełęczą Krzyżne a Skrajnym Granatem. Byłby to taki poligon doświadczalny. [wytłuszczenie moje - Smyk] Potem można by pomyśleć o innych szlakach, np. na Chłopka.
Cytat:
Po naszej stronie Tatr szlaki są wręcz zbyt dobrze przygotowane [wytłuszczenie moje - Smyk] - twierdzi naczelnik Krzysztof - Paradoksalnie stanowi to dla wędrujących po nich ludzi zagrożenie. (...) Mimo łańcuchów nie potrafią się poruszać w tak trudnych warunkach, często psychicznie nie są na nie przygotowani.
Cytat:
...ci, którzy biegną zaliczyć Orlą Perć ze świata nizin skrytykowali pomysł, aby prowadziła tam via ferrata ze stalowymi poręczówkami. Pojawiły się nawet głosy, że TPN i TOPR umówiły się, by napędzić klientów przewodnikom tatrzańskim i sklepom alpinistycznym. Myślę jednak, że dziś do tej kwestii należy powrócić - komentuje dyrektor Skawiński, i proponuje - Dyskutujmy o tym, otwórzmy forum! Niech wypowiedzą się ludzie, którzy na Tatrach się znają.
...po czym zrobił, jak powiedział, to znaczy umieścił ankietę dla gosci odwiedzajacych strone TPN:
http://www.cyf-kr.edu.pl/tpn/
:lol: :lol: :lol:

Dodam jeszcze, że dyskusja na ten temat rozgorzała również na niektórych forach dyskusyjnych w necie, a temat wzburza wielu dyskutantów





linos - Wto Sie 29, 2006 9:25 pm

Ciekawy artykul i ciekawy pomysl.Tylko ze z 86 ofiar perci zrobi sie szybko 1000.Bo jak moze byc inaczej jak zdejmna lancuchy to bedzie rosyjska ruletka.To pewne ze nie kazdy bedzie bral liny albo przewodnikow.Poprostu beda ciekawi czy daja rade przejsc ,to bedzie podniecajace i da dodatkowy kik.

Troche wyobrazilem sobie jak moglaby wygladac orla bez ubespieczen .Drabinke na koziej mozna by obejsc ale z kozie czuby do koziego wierchu raczej bez liny bym nie ryzykowal i jest jeszcze jeden ciekawy odcinek granyty krzyzne na kturym bez asekuracji bym raczej nie ryzykowal bo male poslizgniecie i piekny sen sie skonczy :-)

Probowalem bez pomocy lancuchow przejsc jak najwiekszy odcinek orlej perci i z morowanca przez zawrat do szedlem do koziej przeleczy dalej mialem zle przeczucia i musialem sie lapac lancucha.
I powiem ze jest duza roznica jak sie trzyma za pewne zelastwo nie wydziela sie adrenalinka ale kazdy musi wiedziec na ile go stac i co potrafi.
Jestem ciekawy ilu by bylo chetnych za zniesieniem ubespieczen na tym forum.
ja jeszcze nie mam zdania ,ale jestem pewny ze byloby o 80 % mniej ludzi na orlej

dżagietka - Wto Sie 29, 2006 9:38 pm

Pozwolę sobie tu wyklikać jednym paluszkiem moje za (+) i przeciw (-), które przyszły mi na myśl.
Jedziemy...

- powstrzymywanie, i to raczej mało skuteczne, ludzi nieodpowiedzialnych czy nieodpowiednich do tego miejsca nie może być wprowadzane kosztem bardziej doświadczonych turystów, nie mających większych problemów z przejściem trudniejszych tatrzańskich szlaków, potrafiącymi przewidzieć "co by było gdyby...', a których na zakup odpowiedniego sprzętu nie stać
+ kontynuując temat sprzętu: plus to zapewne dla wypożyczalni sprzętu HiMountain w Zakopanem. Konieczność posiadania odpowiedniego sprzętu nakręciłaby im zapewne większy ruch :)
- ale czy na pewno wypożyczenie sprzętu przez osobę, która miałaby go po raz pierwszy w rękach jest równoznaczne z jej bezpieczeństwem na Orlej Perci po przemianach? Chyba to jeszcze bardziej niebezpieczne niż wpuszczanie narwańców z ambicjami na istniejące teraz łańcuchy
+ plus taki, że mimo wszystko informacja o konieczności osobistej asekuracji i braku sztucznych ułatwień (nie licząc stalowej linki czy punktów asekuracyjbych oczywiście, które bez sprzętu są bezużyteczne) na tym "ekstremalnie trudnym szlaku" powstrzymałaby część takich narwańców z nieco mniejszymi ambicjami i większymi obawami.
- nie oszukujmy się, i tak będą tam rwali odważni bez sprzętu. Bo przecież jesteśmy przyzwyczjeni do dostępnej dla wszystkich Orlej Perci. Chyba byłby to europejski rodzynek - via ferrata na żywca ;)
- Orlą Perć z obecnym żelastwem bez większych problemów może pokonać turysta o całkiem przeciętnej kondycji fizycznej. Przy dobrych warunkach atmosferycznych oczywiście...
+ ale z kolei gdy na szlaku zaskoczy pogoda (burza, deszcz, mgła i gwałtowny spadek temperatury niosący ze sobą oblodzenie) to obecne łańcuchy można traktować jako zwykłe żelastwo, ściągające jeszcze na nas pioruny ;) , a nie ułatwienia. Poślizgnięcie czy potknięcie to ułamek sekundy... Wpięci np. lonżą do linki co najwyżej poczujemy dreszczyk emocji ;)
+ no i jednak cały czas myślę o tym, że zrobi się luźniej jeśli chodzi o tych bardziej strachliwych, którzy niosą niebezpieczeństwo nie tylko sobie...
+ w myśl panującego przekonania: "są łańcuchy - jest bezpiecznie", szlak stałby się w podświadomości ludzi bardziej niebezpieczny :)
- a nie lepiej byłoby zamiast zabierać dostępny wszystkim szlak, do którego wszyscy zdążyli się przyzwyczaić, stworzyć w innym miejscu graniowy szlak tak, jak planuje się przerobić Orlą Perć?
+ dla środowiska przewodników tatrzańskich: ceperskie dutki się posypią za przygodę z liną :)
+ no i może faktycznie odbezpieczenie tego szlaku podniesie bezpieczeństwo na nim. TOPRowcy nie będą musieli biegać po omdlałych jegomościów którzy rano myśleli, że dadzą radę. Częściej panowie z błękitnym krzyżem będą mogli być obserwowani podczas zajadania się przepyszną szarlotką przez zachwycone niewiasty :)


Jako że - jak widzicie - ciężko mi się zdecydować, we wspomnianej przez Smyka ankiecie odpowiedziałam już jakiś czas temu: "Wystarczająca".

Może jeszcze czyjeś "za" i "przeciw"?

Fogel - Sro Sie 30, 2006 7:15 pm

co wy mówicie. jakie ubezpieczenia. ubezpieczeniem byłaby stalowa lina do ferraty. teraz to są tylko SZTUCZNE UŁATWIENIA!!
misiek_zr - Sro Sie 30, 2006 8:08 pm

Ciężko mi się wypowiadać na temat OP bo jeszcze tam nie byłem. Ale wiem jedno, zniesienie sztucznych ułatwień z OP niewiele zmieni. Może zmniejszy się liczba osób na tym szlaku ale na pewno nie aż tak jak by tego oczekiwali TOPR-owcy. Poza tym na pewno więcej razy latali by tam po ludzi którzy się przeliczyli ze swoimi silami i umiejętnościami. Wiem ze to co teraz napisze może wydawać się trochę okrutne ale moim zdaniem wezwanie śmigłowca z powodu zmęczenia powinno być płatne. Śmigłowiec powinien być wzywany tylko do wypadków a nie po turystów którzy się zmęczyli i chcą się przelecieć śmigłowcem za darmo.

Osobiście chciał bym przejść OP, może kiedyś mi się uda i wiem ze zniesienie sztucznych ułatwień mnie nie powstrzyma ale na pewno wydłuży czas zanim się na ten szlak zdecyduje.

First - Pią Wrz 01, 2006 7:16 pm

moim zdaniem nie należy nic zmieniać. Tak jak teraz są tam ludzie "zbędni", którzy nie pasują do wystroju szlaku, to po zmianach tacy również tam będą, więc nie tędy droga. Drogą do sukcesu jest przygotowanie merytoryczne i świadomość tego gdzie się idzie, ale jak ktoś jest odporny na wiedzę, to modyfikacje szlaku niczego nie zmienią. Człowiek świadomy zrezygnuje, lub wycofa się ze szlaku w razie nieodpowiednich warunków lub gdy uzna, że droga przekracza jego możliwości. Sztuczne zakazy nic tu nie dają, więc ja chcę Orlą nadal taką jaką znam :)

Fogel napisał/a:
A ja jestem za tymi zmianami
_________________
Wspinanie to dla mnie poezja, to smak mego życia.

Trwają przygotowania do poprowadzenia pierwszej VI :D

może młody człowieku pozostawisz szlaki turystyczne niezainteresowanym sportem wspinaczkowym? Znam ludzi, których wspinaczka nie interesuje, a chętnie poszliby tam w takich warunkach, w jakich obecnie szlak wygląda. Myślę, że dróg wspinaczkowych w górach nie brakuje, ale to nie jest rozrywka dla każdego, zatem pozwólcie zwykłym turystom po prostu chodzić. Jeśli Fogelku przeszedłeś już wszystkie drogi wspinaczkowe w Tatrach, to masz jeszcze inne góry do zdobycia, masz na to kupę czasu w swoim życiu! Pozdrowienia.

arnusz - Pią Sty 12, 2007 6:33 pm
Temat postu: GW -Orla Perć tylko dla orłów?
Artykuł w krakowskim wydaniu GW
http://miasta.gazeta.pl/k...99,3844634.html

mpie - Pią Sty 12, 2007 6:55 pm

Gdybyśmy żyli w jakimś normalnym kraju, miałbym pewność że wcześniej czy później (i to raczej wcześniej) zostały by uczynione jakieś wysiłki aby doprowadzić tą sprawę do końca.

Ale tu... :twisted:

Pogadają, pogadają, coś wymyślą ale zanim zaczną działać, to sie ekipa zmieni... i tak wkoło macieju...

A OP jak była, tak będzie wzbudzać emocje wszystkich zainteresowanych.

Jurajczyk - Sro Lut 28, 2007 9:50 am
Temat postu: Koniec ułatwień na Orlej Perci?Dobrze czy źle?
Mam pytanie do Was-ludzi wędrujących po Tatrach.TPN przeprowadzał "ankietę w sprawie pomysłu całkowitej likwidacji sztucznych ułatwień na Orlej Perci i zastąpienia ich stalową liną(via ferrata)".Takie zmiany według jednych poprawią bezpieczeństwo turystów i zmniejszą obciążenie szlaku,a według innych zwiększą koszty wycieczki(uprząż,lonża) i będą wymagały znajomości podstawowych umiejętności taternickich dla idących Orlą Percią.Co o tym sądzicie?Jak wiadomo takie ankiety robione są w jakimś celu...Wyraźcie swoje zdanie w tej sprawie.Pozdrawiam.
Fogel - Sro Lut 28, 2007 10:32 am

Ja jestem jak najbardziej za. zwiększy to bezpieczeństwo oraz wygodę pokonywania tej, wbrew pozorom, trudniej drogi.
dżagietka - Sro Lut 28, 2007 2:26 pm

Ja nadal podpisuję się pod moimi przemyśleniami z 29 sierpnia 2006 roku. Nie jestem ekspertem by powiedzieć, że "jedyna i słuszna jest via ferrata" czy "sztuczne ubezpieczenia są najlepszym rozwiązaniam". Jak widać - nawet eksperci (TOPRowcy, TPNowcy) mają nie lada orzech do zgryzienia. Gdzież więc mnie oceniać... CHCĘ żeby było BEZPIECZNIE, ale też CHCĘ żeby było MˇDRZE: bez blokowania dostępu do OP tym początkującym czy niezbyt majętnym, ale za to z rzetelnymi informacjami dotyczącymi bezpieczeństwa i niebezpieczeństw czychających na tym lekceważonym przez niektórych szlaku. Wydaje się takie proste. A tyle emocji, za i przeciw. Byleby w tym szale ubezpieczenia całych polskich Tatr (nie łańcuchami czy linami, lecz w sensie "sprawienia by turyści byli bezpieczni") nie popaść w paranoję...


PS. YLAM, jak byłoby po Włosku "Orla Perć" :) . Na pewno brzmiałoby ślicznie ;) .

mpie - Sro Lut 28, 2007 6:48 pm

dżagietka napisał/a:

PS. YLAM, jak byłoby po Włosku "Orla Perć" :) . Na pewno brzmiałoby ślicznie ;) .


Pewnie via ammatorra. Bo tam większość własnie takich radosnych łazi.
wiem, że nie jestem ylam, i wiem że nie umiem włoskiego, ale wszędzie są tacy co niewiele umieją ale bardzo chcą...


A tak na poważnie, to jedyną różnicą jaką wprowadzi odrutowanie OP będzie to, że dotychczas pseudoturyści trzymali się gołymi rękami kurczowo łańcuchów, a teraz będą się trzymać gołymi rękami stalowej linki.

Choć może to o tyle ułatwi sprawę, że Ci którzy lezą tam z zamkiętymi oczami (żeby nie patrzeć w dół) będą mieli trochę łatwiej, bo drut poprowadzi ich od początku do końca jak prowadnica.
I zawsze potem będzie taki mógł powiedzieć że przeleciał Orlą jak po sznurku...

mac ap - Sob Mar 10, 2007 8:49 pm

Dziś dokończyłem lekturę książki "Orla Perć- przewodnik wysokogórski" Dariusza Dyląga. Jeśli weźmiemy zawarte w niej informacje za aktualne- a chyba tak należy zrobić, zważywszy na datę wydania- 2006 rok- to pomysły przerobienia Orlej Perci na via ferratę odłożono na razie ad acta. Opozycja w samch TPN i TOPR okazała się za silna. Nie mogę powiedzieć, żeby to mnie smuciło, ale na wszelki wypadek i tak koniecznie w tym roku wyprawię się na Orlą Perć. Na razie mój najbliższy kontakt z tym szlakiem to przejście przez Krzyżne, a kto wie, które stronnictwo weźmie górę za rok czy dwa...
dżagietka - Pon Mar 12, 2007 1:05 pm

To może ja też? Póki czas? :) Też póki co nie mogę się pochwalić "moją" Orlą Percią... Trzeba to nadgonić póki nie została "przekopana".
First - Pon Mar 12, 2007 1:16 pm

Nie przekopią, póki co to ubezpieczenia zostały wyremontowane, tym niemniej brakujący mi fragment warto czym prędzej przejść. Obowiązkowo zatem w tym roku zamelduję się na Kozim Wierchu zanim nie pozostanie dostępny tylko dla kozic :)
dżagietka - Pon Mar 12, 2007 1:19 pm

Też właśnie ostatnio czytałam gdzieś (pewnie w "Tatrach") raport z wymiany ubezpieczeń w polskich Tatrach i między innymi na Orlej Perci sporo łańcuchów i kotew jest nowiutka. Więc logicznie myśląc - nie ma się póki co szykować na szybkie zmiany :) . Nie pakowaliby tyle pieniędzy i wysiłku w taką akcję, gdyby cokolwiek miało sie szybko zmienić.
Kazimierz Jan Zboczek VII - Pon Mar 12, 2007 6:13 pm

Sam nie wiem do czego mogłyby mnie mobilizować te wciąż niespełnione zamiary remontażu (lub demontażu) ułatwień/zabezpieczeń na Orlej Perci. Całą perć brałem to od jednej strony, to od drugiej albo i od ... trzeciej czy czwartej, bo perć ta ma więcej stron. Dalektowałem się to wyższą jaj częścią, to niższą, ale mogę iść tam jeszcze gdy jest (Orla Perć) w dotychczasowym stanie, jak również, gdy bedzie w odmiennym stanie.
:idea: Mam! Chyba pójdę na tę część na wschód od Krzyżnego :wink: , zanim ktoś wpadnie na jakiś pomysł, np. okucia jej żelazem :razz: lub ogrodzenia zasiekami :razz:
no, chyba, że ktoś uważa, że tam jest rezerwat,
to wtedy od razu potraktuje moją wypowiedź jako żart (niezbyt przyzwoity)

Mariusz napisał/a:
Na wschód? :shock:
Czyżbyś chciał dojść do Japonii nie napotykając zaraz na początku Białorusinów? :mrgreen:

mantek napisał/a:
:lol: no tak, a może wybrać się "podziemną" tam na pewno jeszcze nie byłem ;)

mnich - Wto Mar 20, 2007 7:59 pm

elo! zdecydowanie uważam,że nie zdecydują się na demontaż łańcuchów.z bardzo prostego powodu.a mianowicie ze względu na,o ironio,bezpieczeństwo turystów!!! Tpn.nie wezmie na siebie odpowiedzialności za życie szaleńców chcących sprawdzić swoje możliwości na ferracie.a takich zapaleńców,bez wiedzy i umiejętności użycia sprzętu,byłoby zatrzęsienie!!! ja akurat sie tym nie martwię ponieważ jestem łazikiem z małym stażem i jeszcze sporo przede mną.w tym roku mam nadzieję zrobić OP na "raz".dotychczas tylko z zawratu na skrajny.chciałbym żeby ten piękny szlak został w niezmienionej formie jeszcze przez jakiś czas.pózniej i ja bym się skusił na stalową linę ale jeszcze chcę sie "nacieszyć" żelastwem :mrgreen: pozdro :!:
mac ap - Czw Mar 22, 2007 9:58 pm

mnich napisał/a:
jestem łazikiem z małym stażem

mnich napisał/a:
w tym roku mam nadzieję zrobić OP na "raz"

Może to tylko ja jestem dziwny, ale widzę sprzeczność w zestawieniu tych dwóch zdań...

Smyk napisał/a:
...no, co Ty?! Mac ap...
małe doświadczenie bardzo często idzie w parze z ambitnymi zamierzeniami,
szczególnie - tak, jak w przypadku Mnicha - gdy ambicje są qusiwyczynowe
i ma się wewnętrzną, nieodpartą chęć ciągłej weryfikacji swoich możliwości...

We wcześniejszej części tego wątku, Mnichu, było trochę wynurzeń na temat celowości innego (lepszego :) ) traktowania Orlej Perci niż "biegowe". Pewnie warto rozszerzyć horyzont swojego podejścia "do sprawy" po przeczytaniu poglądów innych wędrowców. Miłej lektury...

Jurajczyk - Sob Mar 24, 2007 4:14 pm
Temat postu: Orla Perć i bezpieczeństwo.
Chcę Wam przedstawić apel dotyczący naszych Tatr,a dokładnie Orlej Perci . Mam również pytanie do Was-ludzi wędrujących po Tatrach.TPN przeprowadzał "ankietę w sprawie pomysłu całkowitej likwidacji sztucznych ułatwień na Orlej Perci i zastąpienia ich stalową liną(via ferrata)".Takie zmiany według jednych poprawią bezpieczeństwo turystów i zmniejszą obciążenie szlaku,a według innych zwiększą koszty wycieczki(uprząż,lonża) i będą wymagały znajomości podstawowych umiejętności taternickich dla idących Orlą Percią.Co o tym sądzicie?Kto jest za pomysłem,a kto przeciw?Wyraźcie swoje zdanie w tej sprawie.Możecie również wedle życzenia podpisać się pod APELEM na stronie:
http://orlaperc.info.pl/
Pozdrawiam. :mrgreen:

As - Sob Mar 24, 2007 5:29 pm

Jurajczyk napisał/a:
TPN przeprowadzał "ankietę w sprawie pomysłu całkowitej likwidacji sztucznych ułatwień na Orlej Perci i zastąpienia ich stalową liną(via ferrata)"
_
Co o tym sądzicie?Kto jest za pomysłem,a kto przeciw?
Dyskusja na ten temat trwała do niedawna na roznych forach gorskich (321gory, gropa, turystyka-gorska, inspiration i innych), była bardziej lub mniej burzliwa, ale juz wygasła. Ankieta TPN zostala dawno zakonczona. TPN wyciagnal z niej wnioski, albo nie, jednak temat zmian na Orlej Perci zostal zawieszony. Na tym forum ten temat nie rozgrzewal ludzi do czerwonosci. Moze sprawa nie jest dla nich sprawa zycia lub smierci_

Czy uda sie odgrzac temat tu na forum?_ Czy apel nie jest spoznionym glosem w wygaslej dyskusji?_

Jurajczyk - Sob Mar 24, 2007 10:01 pm
Temat postu: Orla Perć i bezpieczeństwo.
Masz rację że na części for dyskusja ucichła i była bardzo emocjonalna.Na części.Jednak sprawa Orlej Perci jest ciągle rozważana i to przez wiele stron.Podałem Wam link do społecznego komitetu chcącego zmian na OP.Podpisy są nadal zbierane,pomysł wcale nie upadł.Proszę chociaż zaglądnijcie tam. http://orlaperc.info.pl/
Pozwól że zacytuje część słów apelu:
" Wzywamy więc do:
- ubezpieczenia tego szlaku stalowymi linami poręczowymi, aby umożliwić turystom stosowanie
na nim nowoczesnej autoasekuracji
- wprowadzenia na nim logicznie pomyślanego ruchu jednokierunkowego
- prowadzenia stałej akcji informacyjnej i ostrzegawczej
w sprawie bezpieczeństwa poruszania się po nim."
To dla bezpieczeństwa nas wszystkich.
A to link do jednego z tekstów zwolenników zmian zamieszczony w MARCOWYM(2007) wydaniu miesięcznika "NPM". http://orlaperc.info.pl/tekst2.html
Ta sprawa nadal żyje i jest jedną z ważniejszych w naszych Tatrach.Pozdrawiam. :mrgreen:

mpie - Sob Mar 24, 2007 10:51 pm
Temat postu: Re: Orla Perć i bezpieczeństwo.
Jurajczyk napisał/a:
Masz rację że na części for dyskusja ucichła i była bardzo emocjonalna.Na części.Jednak sprawa Orlej Perci jest ciągle rozważana i to przez wiele stron.
(...)
" Wzywamy więc do:
- ubezpieczenia tego szlaku stalowymi linami poręczowymi, aby umożliwić turystom stosowanie na nim nowoczesnej autoasekuracji


Sprawa Orlej Perci prawdopodobnie nigdy nie ucichnie. I co jakiś czas znajdzie się jakiś mądrala chcący zrobić porządek w swoim wąsko pojętym interesie. Oczywiście w imię dobra ogółu.

A tak na marginesie jeszcze... Żadna nowoczesna autoasekuracja nie pomoże na Totalną Głupotę ludzką, jaką można spotkać na każdym niemal metrze tego szlaku. I nie tylko tego.

Mozemy tam zrobić chodnik jednokierunkowy z ruchomymi schodami, lub nawet autostradę wielopasmową, a i tak z pewnością znajdą się idioci, którzy będą sobie tam potrafili zrobić krzywdę.

Życzę wszystkim zwolennikom oferratowania OP, aby idąc tam w przyszłosci nie musieli oglądąć samobójców trzymających się linki gołymi rękami...

linos - Nie Mar 25, 2007 7:48 pm

Ja chcialem tez zaapelowac zeby sie nie podpisywac pod tym apelem.Wiem ze ta tragedia na orlej poruszyla bliskie jej osoby ale to poprostu wypadek .Lepiej niech uswiadomia ludzi ze mozna sie poprostu zabic na orlej jak ma sie pecha albo idzie sie w zlych warunkach,smierc zreszta moze sie zdazyc i na prostej drodze.
Jestem 100 % przekonany ze prawdziwi tatromaniacy nie chce zadnych zmian a jak juz to mysla o zniesieniu lancuchowna orlej .
Nie moge sobie wyobrazic jak to ma wygladac z ta ferrata,postawia straznikow na zawracie?
Mam zle przeczucia ze za kilka lat zrobia ferrate na orlej ,z tego skozystaja turysci ktozy sie bali albo mieli zle przeczucia,tylko pytanie ile ich jest moze miliony,czyli moral bedzie taki ze dla tatromaniakow ktorzy szukali na orlej perci spokoju troche adrenalinki skoncza sie te czasy.

Leszek - Pią Mar 30, 2007 8:22 pm

"Jesteś na stronie niezależnej inicjatywy społecznej w sprawie bezpieczeństwa na Orlej Perci, najsławniejszym tatrzańskim szlaku turystycznym. Nasze działania podjęliśmy pod wpływem kolejnego, 92. w historii szlaku, 27. w ostatnim dziesięcioleciu, a 4. w ostatnim roku, śmiertelnego wypadku na Orlej."
Cytuję ze strony z apelem. Patrzcie jaka statystyka! Średnio poniżej 1 osoby (bo przecie minęło 100lat!!!) w ostatnim dziesięcioleciu 2,7 a w ostatnim roku 4. A trzeba wziąć pod uwagę, że statystycznie sprzęt-buty , odzież itp itd są coraz lepsze. O czym to świadczy? Idę tropem Michała - głupota i szaleństwo? Mam wątpliwości. Myślę ,że jednak to statystyka, bo pamiętam Orlą sprzed 30 lat i porównując do ruchu dzisiaj było wtedy bardzo spokojnie trudno mi powiedzieć czy było połowa czy jeszcze mniej? Ale myślę ,że proporcjonalnie było zdecydowanie więcej studentów czy miało to jakiejś znaczenie ? też nie mam zdania. Po co to piszę ? Sam nie wiem . Ale chciałbym aby zdemontować tak zdemontować część sztucznych ułatwień dodanych w latach dziewiędziesiatych abym musiał tak jak dawniej używać chwytów skalnych. Pamiętam jak w 1973 może 74 roku we wrześniu szedłem z kolegą, ubrani byliśmy stadardowo jak na óczesne czasy "wibramy" tzn pionierki które przez ciut lepszą podeszwę nosiły taką dumną nazwę, flanelowe koszule i wełniane swetry i oczywiście pumpy. Pogoda mokra -nawet nie padało tylko wilgoć była wszechobecna czy to z mżawki czy z mgiełki ale oblepiała nas dokładnie. Gdzieś w okolicach Koziego stwierdzam , że swetr zamienił się w płaszcz po prostu wełna dokładnie namokła i naciągnęła się w takim stopniu , że sięgął mi do kolan. A dzisiaj ? Ta technologia.
No cóż już syn mi sugeruje żebym skończył bo takiego postu nikt nie przeczyta.

papik - Wto Kwi 10, 2007 10:23 am
Temat postu: Orla Perć tylko dla taterników?
Oto materiał z dzisiejszej Wyborczej. Jednych zasmuci, innych ucieszy...

Naczelnik TOPR postuluje zdjęcie łańcuchów i drabinek z Orlej Perci, by zniechęcić niedoświadczonych turystów. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego w odpowiedzi na sugestie ratowników na razie zapowiada wprowadzenie od najbliższych wakacji ruchu jednokierunkowego na najtrudniejszym odcinku trasy.

Nie ma drugiego takiego szlaku w polskich Tatrach: prowadzi powyżej 2000 m n.p.m. granią Tatr Wysokich między Zawratem i przełęczą Krzyżne. Przejście tej trasy - w wielu miejscach wąską skalną ścieżką nad przepaściami - zajmuje przeciętnie ponad siedem godzin. Mimo zamontowania w skałach łańcuchów i drabinek wyprawa wymaga doświadczenia w chodzeniu po górach.

- Tymczasem na Orlą Perć bardzo często wybierają się osoby, dla których jest to pierwsza wycieczka w wysokogórski teren. Nieraz przypłacają to uszczerbkiem na zdrowiu, a nawet śmiercią - mówi Jan Krzysztof, naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Nie można dłużej traktować Orlej Perci jak zwykłego szlaku turystycznego, bo w ten sposób zachęcamy do wypraw początkujących turystów, narażając ich na niebezpieczeństwo. Lepiej zdjąć ze szlaku łańcuchy i drabinki. Wtedy wybierałyby się tam tylko osoby z doświadczeniem taternickim, posiadające odpowiedni sprzęt wspinaczkowy. Takie rozwiązania stosuje się wysoko w Alpach - argumentuje naczelnik.

W "Kronice wypadków TOPR" Orla Perć pojawia się bardzo często. Czerwiec 2006 r.: "Dwoje turystów węgierskich wybrało się na Orlą Perć. W rejonie Pościeli Jasińskiego turystka poślizgnęła się na stromych, twardych śniegach i spadła około 200 m do Doliny Pańszczycy. W wyniku upadku doznała poważnych ran głowy, utraty przytomności oraz ogólnych mocnych potłuczeń i otarć. Jej towarzyszowi udało się do niej zejść stromym żlebem, ale w czasie zejścia również on się poślizgnął i upadając, doznał na szczęście niegroźnych dla życia ran ciętych i otarć. Turystka w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu" - zapisał pod datą 22 czerwca Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. Przez kolejne siedem dni ratownicy nieśli pomoc na Orlej Perci jeszcze sześciu osobom: dwóm przemarzniętym dziewczynom z Łodzi, które nie potrafiły zejść z gór; turystce, która z upadku w przepaść wyszła tylko z otarciami i potłuczeniami; Niemcowi z raną głowy po upadku z grani; kobiecie ze złamaną nogą i kolejnej turystce ze wstrząsem mózgu.

- Takie wypadki zdarzają się każdego roku. Dlatego potrzebne jest wprowadzenie zmian na tym szlaku - postuluje Jan Krzysztof.

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego już o tym myśli. - Chcemy, by na Orlej Perci nie dochodziło do tak wielu wypadków. Zastanawiamy się, jak to osiągnąć - zapewnia Paweł Skawiński, dyrektor TPN. - Pod uwagę bierzemy jednak różne możliwości - zastrzega.

Pierwszy wariant zakłada konserwację obecnych zabezpieczeń. Drugi: rozpięcie stalowej liny - tzw. via ferrata (rozwiązanie bardzo popularne we włoskich Dolomitach), do której turysta przypinałby się uprzężą wspinaczkową. Trzeci: zdjęcie wszelkich zabezpieczeń i uczynienie z Orlej Perci trasy taternickiej.

- Decyzja w tej sprawie nie jest prosta. Trzeba pamiętać, że szlak na Orlą Perć istnieje już od stu lat, więc ma także wartość historyczną - przypomina Paweł Skawiński. - Przeprowadzimy internetową ankietę na ten temat, by poznać zdanie turystów. Pierwsze ograniczenia ruchu na Orlej Perci chcemy wprowadzić już w te wakacje, wprowadzając ruchu jednokierunkowy na najtrudniejszym odcinku od Zawratu w stronę Koziej Przełęczy. To powinno poprawić bezpieczeństwo na tym wąskim szlaku - uważa dyrektor TPN.

Historia Orlej Perci
Pomysłodawcą budowy Orlej Perci był Franciszek Henryk Nowicki - poeta i taternik, który zaproponował w 1901 r. wytyczenie drogi od Wodogrzmotów Mickiewicza przez przełęcz Krzyżne, Świnicę i Kasprowy Wierch.
Szlak powstał w latach 1903-1906 nakładami Towarzystwa Tatrzańskiego i miłośnika Tatr księdza Walentego Gadowskiego. Ks. Gadowski wytyczał drogę wraz z legendarnym przewodnikiem tatrzańskim Klimkiem Bachledą. Wynajęci do budowy górale przez trzy lata wyrąbywali skalne stopnie, zakładali łańcuchy i malowali znaki.
Odcinek od Wodogrzmotów Mickiewicza do Krzyżnego zamknięto w 1956 r. ze względu na ochronę przyrody.

GW, Bartłomiej Kuraś, 10.04.2007 http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4047737.html

First - Wto Kwi 10, 2007 7:12 pm

Mnie osobiście, co dawałem już tutaj wyraz wkurzają plany mieszania w Orlej Perci. Żadne udziwnienia w sposobie dostępu nie sprawią, że nie pójdą tam ludzie nieodpowiedzialni i to pójdą jak im się podoba, a nie jak życzyłby sobie "ustawodwca". Byłem na Orlej i poza przypływem adrenaliny stanowiącym wspaniałe uczucie z przeżywanych doznań nie miałem żadnych negatywnych odczuć, bądź stanów zagrożenia życia - mojego, czy współtowarzyszy wyprawy. Przede wszystkim rozsądek, omijanie tego miejsca wtedy, gdy nie nadaje się ono do wędrówki, lub opuszczenie go wtedy, gdy użytkownik tam się nie nadaje są gwarancją pozostania przy życiu, a kto może, niech idzie - będzie się czuł wspaniale, w takim stanie w jakim Orla Perć jest w chwili obecnej. Zamkną OP, nieodpowiedzialni ludzie pójdą na nią i tak, albo znajdą sobie inne miejsce by umrzeć... smutne ale prawdziwe...
Fogel - Wto Kwi 10, 2007 8:41 pm

Ja po pewnym incydencie na świnicy zostałem nauczony tego, że łańcuchy mogą nie tylko nie pomóc - mogą zabić. Otóż pewnego dnia schodziłem ze Świnicy. W najbardziej eksponowanym miejscu zrobił się zator. Czekałem, aż zwolni się następny odcinek. Nagle poczułem, że łańcuch, którego się trzymałem zatrząsł się. Kobieta weszła na odcinek i dalej używała łańcucha mimo moich próśb o poczekanie. Dobrze, że szybko złapałem kotwy, bo zbliżając siędo mnie, kobieta mało nie "strzerpnęła" mnie w przepaść. Dlatego ja zawsze będę apelował o wyposażenie OP w poręczówki.
First - Wto Kwi 10, 2007 8:59 pm

wszystko sprowadza się do tego, że góry (a przynajmniej ich trudniejsze fragmenty :) ) są dla ludzi myślących, a tych, którzy nie myślą nie odgonisz niestety żadnymi metodami - głupota rządzi się swoimi prawami, więc cokolwiek by tam nie było, pozostanie pewien odsetek społeczeństwa odporny na wiedzę
As - Wto Kwi 10, 2007 9:20 pm

Fogel napisał/a:
...ja zawsze będę apelował o wyposażenie OP w poręczówki

masz szanse apelować zawsze, jeśli nigdy tych poręczówek nie będzie_
życzę Ci wiecznej nieskuteczności :mrgreen:
jako że światłością jest korzystanie z różnych źródeł wiedzy (i różnych forów dysk.),
to zachęcam do przeczytania ciekawego podsumowania akcji apeli na
http://www.321gory.pl/php...er=asc&start=69

First napisał/a:
dyskusja jak każda inna - zareklamowałeś inne forum - czyżby lepsze? Czy lepsi dyskutanci?
Fogel napisał/a:
Szczerze powiem, że tamta dyskusja jest dość, ekhm, prymitywna - świadczą o tym ich denne żarty.

Jurajczyk - Sro Kwi 11, 2007 10:10 pm
Temat postu: Apel Orla Perć.
Pozwólcie że powiem tylko tyle-W ostatnim czasie odzew na Apel o zmianach na Orlej Perci przybiera na sile.Już blisko 2000 osób poparło go na stronie http://orlaperc.info.pl/
a do tego trzeba dodać podpisy na papierze.Przez ostatnie tygodnie ilość ludzi podzielających chęć zmian na OP szybko rośnie.Wśród nich jest wielu przewodników,członków PTTK i studentów(szczególnie krakowskich),którzy w Tatrach są często i mają wiele do powiedzenia w tym temacie oraz wiele innych ciekawych osób zżytych z górami.
To dla ogólnej wiadomości.Pozdrawiam i zawsze jestem zdania że warto rozmawiać nawet w najtrudniejszych przypadkach. :mrgreen:
P.S.FOGEL masz rację zdania nie zmieniaj.Wiesz jak to jest bo odczułeś to na swojej własnej skórze.
A Ci którzy chcą trochę adrenalinki to polecam np.bangee jumping lub inny extremalny ubaw.Mogę Wam podrzucić namiary na ludzi uprawiających sporty extremalne.Albo może nie po zostanę posądzony o reklamę...hi hi hi.
AS zachęca do przeczytania "ciekawego podsumowania apeli".I cóż w nim widać?Jedynie to że na dzień dzisiejszy(11.04.2007) w tam zamieszczonej ankiecie za pozostawieniem OP w takim stanie jest "aż 43%" głosujących.Tylko ze to "aż 43%" to jedynie 23 osoby.Nic dodać nic ująć.
Akcja zmian na OP do łatwych nie będzie należała bo po pierwsze wymaga sporych nakładów finansowych,a po drugie jak widać znajdzie się wielu chcących rzucać kłody pod nogi.Niestety gdzie Polaków dwóch tam trzy partie.Pozdrawiam.TRZEBA ROZMAWIAĆ. :mrgreen:

As - Czw Kwi 12, 2007 8:36 am

First napisał/a:
- zareklamowałeś inne forum -
e_ tam zaraz_ ZAREKLAMOWAŁES_
po prostu sa rozne fora o podobnej tematyce i warto czasem zajrzec, zobaczyc, co pisza inni, a nie zamykac sie w waskich horyzontach "swojego" forum
Jurajczyk napisał/a:
_jest wielu przewodników,członków PTTK i studentów(_)oraz wiele innych ciekawych osób zżytych z górami
_a Ty, Jurajczyk, ponawiasz apele o apelowanie
no_ dobra_ na zdrowie
wsrod zwolennikow innych opcji jest niemniej rozsadnych i rozwaznych osob, ale chyba mniej apelnych (czytaj: szumotworczych), za to z inna (moze lepsza) wyobraznia

ja jestem przeciwnikiem olinowania Orlej Perci
uwazam, ze nalezy pozostawic stan obecny (bezpieczny, skuteczny do chwili, gdy na Orla nie pchaja sie ludzie przypadkowi, calkowicie nie przygotowani)
albo (alternatywnie, w drugiej kolejnosci) zlikwidowac tam szlak powszechnie dostepny (znaki precz, bo to one zachecaja-prowokuja do pojscia na OP ludzi-mlodziez-dzieci kompletnie nie wiedzacych, co czeka ich na perci), co w inny sposob polepszyloby bezpieczenstwo poruszajacych sie Orla Percia

dolaczam do sporej grupy ludzi (rowniez tu, na naszym forum), ktorzy
NIE POPIERAJA tej akcji i NIE PODPISZA APELU

ignatius - Pią Kwi 13, 2007 5:07 pm

As zgadzam się z Tobą całkowicie. Jest wiele innych szlaków na które TPN powinien wydawać pieniądze. To, że na Orlej założy się ferratę myślę że wiele nie zmieni. Zatory będą i tak, a pewnnie będą i tacy którzy będą traktować linę od ferraty jako łańcuch. W każdym razie drastycznej zmiany w bezpieczeństwie tak czy siak się tym nie osiągnie, więc lepiej aby TPN wydał te pieniądze na coś innego.
Smieszka - Pią Kwi 13, 2007 7:17 pm

dziś własnie na Orlej Perci zginął mlody chłopak,nie pomógł sprzęt,czy dadzą coś zaostrzenie przepisów wyjscia w ten rejon zimą? przeciez zawsze znajdzie sie ktos kto bedzie chcial pokonać Orlą właśnie zimą...

Fogel napisał/a:
Nie na Orlej, tylko na Zawratowej Turni. Zawratowa nie należy do Orlej - orla ciągnie się od Zawratu po Krzyżne.

First - Pią Kwi 13, 2007 8:10 pm

Mnie tam do zimowych warunków w górach w ogóle nie ciągnie, więc jedno mam pewne - nie zginę w górach zimą. Czasami najlepszy sprzęt, najlepsze zabezpieczenia nie pomogą, nie pomoże tez rutyna (właśnie ona czasem jest zgubna). O co można apelować jeśli chodzi o Orlą Perć? Myślę, że przede wszystkim o zdrowy rozsądek użytkowników, gdyż technicznie dla jednych przejście OP to przysłowiowa pestka, a dla innych będzie to walka o przetrwanie. Mówiąc o "pestce" mam tu na myśli, co już podkreślałem, pewne warunki pogodowe i najlepiej długi letni dzień, gdy jest więcej czasu na fascynowanie się pięknymi widokami z góry. Pozostanę na stanowisku, że trzeba wiedzieć gdzie się idzie, więc warto "czytać, czytać, jeszcze raz czytać", ale ktoś kto będzie chciał, to wlezie tam i bez czytania, i bez łańcuchów i bez zgody kogokolwiek więc w moim odczuciu tworzenie tego rodzaju ograniczeń to działanie, które może stamtąd odgonić co najwyżej tcyh rozsądnych, którzy akurat daliby sobie radę, a nie tych co poszli bo myśleli "a jakoś tam będzie".
Kolejna tragedia...wyrazy współczucia dla rodziny, mocne przeżycia obecnego na miejscu brata...czasem jednak warto zadać sobie pytanie "po co tam idę, i czy akurat powinienem iść tam akurat teraz, czy poczekać na lepszy moment?" Ale to tylko życie, ono płata figle również wtedy gdy się tego nie spodziewamy. Mamy je każdy z nas jedno więc korzystajmy z niego racjonalnie. Przejście Orlej Perci to świetna przygoda, ale nie dla każdego i tu tkwi istota sprawy.

mnich - Pią Kwi 13, 2007 9:37 pm
Temat postu: via-ferracie mówimy stanowcze NIE!!
ludzie ginęli,giną i ginąc bedą,czy to sie komuś podoba czy nie.każdy wybierający się w Tatry czy inne góry bierze ze sobą ryzyko utraty zdrowia badz nawet śmierć!! ja jestem ciekawy jaki jest odsetek ludzi popierających likwidację łańcuchów na OP a nie mogących sobie pozwolić na wypad w Dolomity na prawdziwą via-ferrate? kto z was tak głośno głoszących tylko jedyną słuszną koncepcję wykazuje troskę o zdrowie innych turystów a kto myśli tylko o sobie,o swojej prywacie? "zróbcie tutaj ferrate to będę miał blisko"-ilu tak pomyślało?założe się że większość,a jeśli tak to nieładnie :cry: NIE POPIERAM pomysłu zdjęcia żelastwa z OP!! i przyłączam się do innych mających taki sam pogląd. pozdrowienia :mrgreen:
mac ap - Pią Kwi 13, 2007 10:51 pm

Wystarczyło by ogrodzenie Kasprowego, albo zlikwidowanie szlaku między Świnicą a Zawratem. Od razu liczba turystów na Orlej spadnie kilkukrotnie, pomniejszona w szczególności o tych niedzielnych, nieprzygotowanych.
Fogel - Pią Kwi 13, 2007 11:17 pm

To może najlepiej w ogóle wbić kotwy co 40-50 metrów na stanowiska, kto umie asekurować się liną ten pójdzie, co?
Stalowa poręczówka to kompromis między wygodą a bezpieczeństwem.
Łańcuchy - 0 bezpieczeństwa, maximum wygody
Kotwy - max bezpieczeństwa (choć znajdą się i tacy debile co na żywca polecą), trochę wygody
Liny stalowe - max bezpieczeństwa, bardzo dużo wygody.
Jak się wepniesz - nie polecisz. A wtedy Orla byłaby pokonywana w czystszym stylu - używając naturalnych chwytów i stopni - bo o to też w via-ferratach chodzi (przynajmniej jak na mój gust).

Jurajczyk - Sob Kwi 14, 2007 11:25 am
Temat postu: Orla Perć.Wypadki i ruch jednokierunkowy.
Przeczytajcie proszę artykuł "Orla Perć wypadki i akcje ratownicze"zamieszczony w nr 1 (11) 2007 kwartalnika"W górach".Autorem artykułu jest Adam Marasek-zastępca naczelnika TOPR,przewodnik tatrzański.Zdjęciami artykuł opatrzył Janusz Jędrygas.
Artykuł możecie pobrać w formacie pdf.
ze strony kwartalnika "W górach":
http://www.wgorach.com/im.../WG_11_Marasek.

Każdy ma swoje zdanie na ten temat.Ważne by rozmawiać,a nie ze sobą walczyć.
Od tego roku TPN wprowadza ruch jednokierunkowy na OP.To też jest zgodne z jednym z postulatów apelu.To mały kroczek w zwiększeniu bezpieczeństwa w Tatrach.Do tej pory taki ruch był jedynie zalecany.
Niestety w ostatnim czasie doszła nas wiadomość o kolejnej tragedii w Tatrach,w rejonie Zawratowej Turni.
Kolejna dusycka uleciała do nieba...

Niestety na wielu forach i w rozmowach o tym wypadku najważniejszym tematem stało się to czy Orla Perć zaczyna się od Świnicy czy od Zawratu.
Wyjaśnijmy nieścisłości.Orla Perć faktycznie zaczyna się dopiero od Zawratu,a kończy na Przełęczy Krzyżne.(Dawniej koniec Orlej Perci znajdował się dopiero na Polanie pod Wołoszynem).Wypadek 21 etniego turysty miał miejsce na Zawratowej Turni ,blisko początku faktycznej Orlej Perci.Czasem odcinek od Kasprowego do Zawratu jest umownie nazywany Małą Orlą Percią.Ale to tylko nazwa umowna...
TO JEDNAK NIE JEST NAJWAŻNIEJSZE.
ZGINˇŁ PRZECIEŻ CZŁOWIEK...


Czasem kapliczka czy krzyż w górach znaczy miejsce tragedii.Przystań przy nich czasem i pochyl głowę wędrowcze.
Ku zadumie...
Cmentarz na Pęksowym Brzysku w Zakopanym-
http://www.skialpinizm.pl..._brzyzek_1.html
Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr pod Osterwą na Słowacji-
http://www.sklodowski.pl/panoramix/0000030.html



"GÓRY WYSOKIE ,
WIEM CO Z WAMI WALCZYĆ KAŻE ..."
(Budka Suflera "Cień wielkiej góry")

[ Dodano: Sob Kwi 14, 2007 12:30 pm ]
Dzisiaj niestety doszła kolejna,
zła wiadomość,
druga w tym tygodniu
ofiara śmiertelna w Tatrach...
Jeszcze jedna ofiara,
jeszcze jedna niepotrzebna
śmierć na Orlej Perci.



UPADEK

"Cisza.
Niebo płacze.
Nagły huk.
Łuna.

Po błyskawicy-
uderzenie pioruna.

Serca drżenie.
Serca bicie.
Nagłe przerażenie.

Wielka przepaść
Ostatnie tchnienie.

A wszystkie nadal takie samo
I wciąż tak samo.
Jakby się nic nie stało.
Jakby nic nie było
Helikopter zabrał ciało.

Słońce znowu wyszło.
Skały mokre osusza.
Tylko nad dolinami
Wędruje turysty dusza..."

(Aleksandra Rzeźwicka,Poezje)



CZASEM TRZEBA ZEJŚĆ Z TRUDNEGO SZLAKU
ŻEBY ZWYCIĘŻYĆ ... I PRZEŻYĆ.

mantek - Pon Kwi 16, 2007 9:11 am

A mi ciągle brakuje czyjegoś (TOPR, TPN, inni fachowcy) słowa-podsumowania - kto i w jakich warunkach zginął? Ludzie w górach giną i zapewne będą ginąć i to zarówno ci nieprzygotowani jak i ci bardzo dobrze przygotowani! Sporo napisałem o moim asekuranctwie w górach i tego dalej będę się trzymać. Nie pozwalam sobie na przeforsowanie, na zbytni wydatek sił. Robię przerwy - jeżeli trzeba to całodniowe lub dłuższe itd. itp.
Pomysł z jednokierunkowością, to to o czym marzyłem na OP :!:
Pomysły dotyczące likwidacji zabezpieczeń (znienawidzonych przez "wspinaczy")
Fogel napisał/a:
Jakich zabezpieczeń? One w ogóle zabezpieczają? To są tylko ułatwienia, jak się puścisz, to dość prawdopodobne, że polecisz, więc gdzie tutaj zabezpieczenie?
i ewentualne przerobienie ich na "żelazne drogi" - to jeżeli ktoś dobrze pomyśli, nie ze swojego, lecz z punktu widzenia tych innych to też o KDP.

Jest mi zawsze niewymownie smutno, gdy ktoś zginie, ale zawsze zastanawiam się dlaczego??? Co musiało się wydarzyć, że doszło do wypadku??? Co czy kto zawinił???
Tych pytań można mnożyć, a odpowiedzi trudno znaleźć.

P.S. Nigdy nie odważyłem się iść na OP w warunkach zimowych i raczej na pewno już się nie odważę :!: a i latem najczęściej dzieliłem ją na etapy i tego będę się trzymać :)

Jurajczyk - Pon Kwi 16, 2007 10:49 am

Przeczytajcie proszę artykuł "Orla Perć wypadki i akcje ratownicze"zamieszczony w nr 1 (11) 2007 kwartalnika"W górach".Autorem artykułu jest Adam Marasek-zastępca naczelnika TOPR,przewodnik tatrzański.Zdjęciami artykuł opatrzył Janusz Jędrygas.
Artykuł możecie pobrać w formacie pdf.
ze strony kwartalnika "W górach":
http://www.wgorach.com/im.../WG_11_Marasek.

Właśnie tutaj jest taka próba podsumowania wypadków.Ale trzeba też rozumieć że to łatwe podsumowanie nie jest.Powody niektórych wypadków są po prostu przypuszczalne tylko.
Pozdrawiam.

CZASEM TRZEBA ZEJŚĆ Z TRUDNEGO SZLAKU
ŻEBY ZWYCIĘŻYĆ ... I PRZEŻYĆ.

mac ap - Pon Kwi 16, 2007 10:12 pm

Warto uspokoić się i zauważyć jeden prosty fakt. Bazując na pomiarach, wykonanych w dniach 5-7 sierpnia 2004 roku, z samego tylko Zawratu na Orlą Perć wchodzi w sezonie codziennie średnio ponad setka osób. Doliczając do tego ludzi, docierających na Zawrat z przeciwnej strony, idący więc w przeciwną stronę niż większość (ok. 20 dziennie) i tych, którzy na Zawrat nie docierają, zaczynając iść po Orlej bardziej na wschód, lub idąc na zachód i schodząc z niej przed Zawratem, można spokojnie załozyć jakieś 250-300 osób na Orlej dziennie.
Teraz wypadki śmiertelne. Od 1995 do 2004 roku było na Orlej takowych 21, co daje praktycznie dwie osoby rocznie. Powtarzam, 2 osoby rocznie przy 250-300 idących tam dziennie. I co, to ma być powód zwinięcia szlaku, lub uczynienia go rezerwatem dla bogatych? Czy widać jakieś pomysły zamknięcia dla żagłówek i jachtów jezior mazurskich, mimo że szansa śmierci jest tam najpewniej wyższa?
Cała sprawa ma w sporym stopniu znamiona histerii. Nie dość, że jednak większość osób na Orlej jest przygotowana na ten szlak i wie, czego się spodziewać, nie dość że ryzyko śmierci jest tam niższe niż w dowolnym miejskim parku po zmierzchu, to jeszcze należy dostrzec w tym wszystkim efekt sławy Orlej. Największą ilość ofiar śmiertelnych spośród polskich szczytów ma nie jakiś szczyt na Orlej, tylko Giewont. Ostatnio najwięcej słychać pod tym względem o wypadkach na Kościelcu. Ale miłośnicy Giewontu i Kościelca mogą spać spokojnie, pies z kulawą nogą się tymi górami w kontekście ich zamknięcia, nie interesuje. Ale Orla? O, to co innego. Najlepiej zamknąć, albo odciąć od niego zwykłych tatrzańskich turystów, bo to taki morderczy, okrutny szlak. Czy w tej sytuacji powinniśmy w ogóle wpuszczać ludzi w Tatry?

W lecie Orla ma być szlakiem jednokierunkowym, ale tylko od Zawratu do Koziego Wierchu (kierunek pewnie wszyscy zgadną). Pogłoski o zamknięciu należy uznać za plotki, zwłaszcza wobec wypowiedzi dyrektora TPN. Znając skłonności rodaków do przestrzegania prawa, nalezy domniemywać, że będzie to kolejny martwy przepis. Ale co się stanie, jeśli prawem fluktuacji prawdopodobieństwa, jednego roku zginie tam akurat nie 2-3, a 6 osób?

Jurajczyk - Wto Kwi 17, 2007 12:19 am
Temat postu: Orla Perć.
Każdy rozsądny człowiek jeżeli ma tylko jakąś szanse na choć próbę zmniejszenia ilości wypadków śmiertelnych to to zrobi.I to obojętnie gdzie czy w górach czy na drodze.Via ferrata nie będzie panaceum na wszystko.Do tego trzeba jeszcze ludzi edukować.Ale jeżeli jest szansa ocalenia choć jednej istoty ludzkiej przez założenie liny to ja jestem za.Powiecie że jeżeli tak myślę to trzeba pozamykać góry wówczas wypadków nie będzie.To nie tak.Trzeba wyważyć każde zdanie.Góry są dla ludzi i powinny być przez nich odwiedzane,ale trzeba im zapewnić maxymalnie możliwe bezpieczeństwo.Naprawdę czasem nie rozumiem niektórych przesłanek podawanych przez przeciwników zmian.Niestety zdarzają się takie słowa jak Mnicha:

"to z was tak głośno głoszących tylko jedyną słuszną koncepcję wykazuje troskę o zdrowie innych turystów a kto myśli tylko o sobie,o swojej prywacie? "zróbcie tutaj ferrate to będę miał blisko"-ilu tak pomyślało?założę się że większość,a jeśli tak to nieładnie :cry: "

Tego to już kompletnie nie rozumiem.Jeżeli mamy rozmawiać to poważnie.Via ferrata jest dla mnie "złotym środkiem".Przypomnę bowiem że część środowiska przewodnickiego chciała całkowitego usunięcia ułatwień na OP.
Pozdrawiam.



CZY MOŻNA ŻYĆ BEZ GÓR ?
PEWNIE MOŻNA,
ALE CO TO ZA ŻYCIE ?

Fogel - Wto Kwi 17, 2007 8:06 am

Poza tym, przy VF zniknęłyby sztuczne ułatwienia - czyć nie przyjemniej jeszt dotykać rękoma ciepłą skałę niż zimny metal?
mantek - Wto Kwi 17, 2007 9:18 am

VF w Dolomitach tylko lekuśko spróbowałem wiele lat temu - odczucia? owszem w porządku, wymagania ludzkie - tak samo duże jak przy łańcuchach itp., wymagania sprzętowe - ... bez porównania. To jedna kwestia.

Zwolennikom VF poddaję pod rozważenie: ilu znajdzie się takich, co pomyślą, że to poręcz a nie zabezpieczenie i bardzo się pomyli !!! i zamiast latać do wypadków to TOPR stanie się windą osobową do zwożenia i znoszenia "frajerów" (przepraszam za to mało wybredne określenie), którzy wczepieni rękami i nogami z oczami jak piłki baseball'owe będą wypatrywać pomocy !

Zdarzyło mi się pomóc starszej osobie na Czerwonej Ławce, a takich przypadków jest tam dużo i jakoś Słowacy nie planują zrobić tam VF, a przecież to uczyniłoby to miejsce bezpieczniejszym ! CŁ jest szeroko znana (zapewne nawet bardziej niż OP) jako szlak bardzo trudny i wymagający i podejrzewam, że ruch turystyczny jest tam sporo większy niż na OP. Za to od Dolinki pod Lodową Przełęczą jest to do Zbójnickiej Chaty szlak jednokierunkowy, a nawet nie próbuję wyobrażać sobie co by się tam działo przy ruchu w obie strony :roll:

Jeszcze jedno, o ile się nie mylę, to większość wypadków na OP to jednak w okresie jesień-wiosna (a może mylę się).

Żałuję tylko, że tak krótki odcinek OP został ujednokierunkowiony :!:

mnich - Wto Kwi 17, 2007 5:59 pm

dzięki grzesiu za ciepłe słowa :mrgreen: jak zawsze nie bedziemy się zgadzać z jurajczykiem w tej sprawie,hehe ale to rozumiem.natomiast popieram mac ap-a, bo uważam że mysli sensownie. fakty są nastepujące: 1909-2004 =86 wypadków śmiertelnych w rejonie OP.zastanawiającey jest fakt że najniebezpieczniejszym miejscem w rejonie OP jest rejon Zawratu(Zawratowy Zleb,Zawrat+zejście na stronę pld) gdzie życie straciło aż...17 osób!!.niech każdy sam wywnioskuje czy wypadków śmiertelnych było mało czy dużo biorąc pod uwagę cały okres istnienia OP.ja uważam że to nie jest liczba która by pozwalała na wszczęcie takiej paniki jaką obserwujemy teraz. pozdrawiam wszystkich bez wyjątku!! :wink:
Jurajczyk - Wto Kwi 17, 2007 8:13 pm

Ależ Marcinku moja odpowiedź była adekwatna do Twoich słów tylko.
Niestety w ostatnim dziesięcioleciu wypadków przybyło...
Zauważcie proszę że przy zwiększonej przepustowości kolejki na Kasprowy wzrośnie ilość przypadkowych,nieprzygotowanych dobrze turystów podążających na OP.Przez to również ilość wypadków może osiągnąć swoje apogeum.
Pozdrawiam i udanego wypadu w góry Wam życzę. :mrgreen:

mac ap - Wto Kwi 17, 2007 9:32 pm
Temat postu: Re: Orla Perć.
Jurajczyk napisał/a:
Każdy rozsądny człowiek jeżeli ma tylko jakąś szanse na choć próbę zmniejszenia ilości wypadków śmiertelnych to to zrobi.I to obojętnie gdzie czy w górach czy na drodze.

No i co tu można odpowiedzieć na coś takiego? Zamknij Tatry, zamknij Beskidy, na Mazury wpuszczaj ludzi wyłącznie z karta pływacką, wprowadź zakaz pływania w morzu i w rzekach, oraz limit prędkości na drogach w postaci 10km/h...
Jestem zdania, że nie należy ubezwłasnowolniać ludzi, chroniąc ich przed ich głupotą, a tym bardziej nie zakazywać ludziom ryzykownych zachowań, które przecież my wszyscy, a zwłaszcza mężczyźni, mamy wpisane w psychikę. A przecież każde, każde wejście w Tatry powyżej linni lasu jest ryzykownym zachowaniem.
Cytat:
Powiecie że jeżeli tak myślę to trzeba pozamykać góry wówczas wypadków nie będzie.To nie tak.Trzeba wyważyć każde zdanie.Góry są dla ludzi i powinny być przez nich odwiedzane,ale trzeba im zapewnić maxymalnie możliwe bezpieczeństwo.

To własnie taka filozofia doprowadziła do ołańcuchowania Świnicy tak, żę wyglada "jak potępieniec w lochu". Zresztą, idąc tym tropem, należało by powykuwać na wszystkich szlakach stopni w skale i zamontować poręcze jak na klatkach schodowych. Zaś co 200 metrów trzeba by pozakładać schroniska z toprowcami.

Jurajczyk - Sro Kwi 18, 2007 4:00 pm

Dobrze już dobrze.Ciekawe co powiecie jak Wam TPN zlikwiduje wszystkie ułatwienia,albo wprowadzi obowiązek chodzenia z przewodnikiem za kilkaset złotych.Wtedy za via ferratą nawet zatęsknicie.Ja mówiłem tylko o via ferracie,a nie o żadnych schódkach i innych cudach.Rozmawiajmy poważnie.POZDRAWIAM. :mrgreen:
marcogor - Sro Kwi 18, 2007 8:26 pm
Temat postu: Orla perc
Witam.Moje zdanie jest podobne do opinii Mantka,OP nie wolno zamykac gdyz ludzie i tak beda tam chodzic nawet na dziko,a dopiero wtedy gdyby sciagnieto ekspozycje dzialo by sie tam,oj dzialo!popieram zdanie Mantka,ze mozna by zrobic szlak jednokierunkowy jak na Czerwonej Lawce,bo wszyscy wiedza jak miejscami jest ciasno zwlaszcza w sezonie.Wtedy na pewno byloby bezpieczniej.Jest mnostwo szlakow łacznikowych,wiec kazdy moze wejsc na OP,gdzie mu pasuje i zejsc takze.Dojscia oczywiscie powinny pozostac dwukierunkowe.Konkludujac wydaje mi sie ,ze my mozemy sobie pogadac,a decyzje i tak podejma inni.Z gorskim pozdrowieniem Marek :lol:
Jurajczyk - Sro Kwi 18, 2007 8:50 pm

Nie wiem czy czytaliście artykuł który ukazał się we wczorajszym wydaniu "Gazety Wyborczej".Jest również zamieszczony na stronie:
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4065106.html
Naczelnik TOPR,część społeczności przewodnickiej jest za całkowitym usunięciem jakichkolwiek zabezpieczeń na OP.Coś w stylu słowackiego Gierlachu.Więc via ferrata wydaje się najsensowniejszym wyjściem w takiej sytuacji.Według mnie via ferrata to chyba naprawdę "złoty środek".Pamiętać należy że po zwiększeniu przepustowości kolejki ilość wypadków może wzrosnąć i wtedy odezwą się jeszcze mocniej głosy ,które będą chciały zlikwidować wszystkie ułatwienia,czy to łańcuchy ,czy też możliwość założenia via ferraty.
Utrzymuje stały kontakt również z ludźmi o odmiennych ode mnie poglądach z różnych stowarzyszeń i organizacji jak np. KW , PTTK...Pomysł całkowitego usunięcia ułatwień jest tam też dyskutowany.I może nadejść taki czas że nawet na via ferratę będzie za późno,a my staniemy się dopiero wtedy swoimi sojusznikami (mówię o Was).Ale będzie już po fakcie i będzie to tylko głos wołającego na puszczy...
Pozdrawiam. :mrgreen:

mpie - Sro Kwi 18, 2007 9:15 pm

Jurajczyk napisał/a:
(...) wtedy odezwą się jeszcze mocniej głosy ,które będą chciały zlikwidować wszystkie ułatwienia,czy to łańcuchy ,czy też możliwość założenia via ferraty.

Bardzo dobry pomysł. Jestesm ZA :!:

Jurajczyk napisał/a:
(...) Pomysł całkowitego usunięcia ułatwień jest tam też dyskutowany.I może nadejść taki czas że nawet na via ferratę będzie za późno,a my staniemy się dopiero wtedy swoimi sojusznikami (mówię o Was).Ale będzie już po fakcie i będzie to tylko głos wołającego na puszczy...

Nikogo wtedy nie będę wołał. Będe zadowolony.
A Waszym sojusznikiem mogę być juz teraz. Ale tylko pod jednym warunkiem - że chcecie dobra przed wszystkim Natury...
najpierw Natury... a dopiero potem dobra człowieka.

Smieszka - Sro Kwi 18, 2007 10:23 pm

zgadzam sie po czesci z opiniami kazdego z Was, no mniej z Jurajczykiem (jakos nie moge Cie rozgryźć :) )Ty odrazu bys chcial same zakazy wprowadzac, no i masz jakies pesymistyczne nastawienia..choćby nawet wszystko pousuwali i tak znajdą sie osoby co beda tam chodzić ja rownież, lubie ryzyko ,poczuc adrenaline,wiec nie tylko mezczyzni to lubia,pozatym co do wypadkow byly są ibędą, zawsze sie ktos znajdzie mniej odpowiedzialny,chocby wychodzacych w odswietnych bucikach,wez tez pod uwage,ze czasem ludzka brawura przewyższa i też
ilu ludzi jezdzi kolejka ( ja tam nie przepadam)zeby tylko wyjechac i wypic piwo (choc to chore wg mnie)nie bylam dawno na OP wiec nie wiem czy cos sie tam zmienilo,ale napewno tam będę bez wzgledu na zakazy, po to sa zeby je czasem lamać... :smile: nie można wszystkiego zakazać... a jesli chodzi też o wypadki z bezmyslnosci ,to ja ciagle jestem za ubezpieczeniem zeby placic, i za tym iz za glupote niech placa 100% Ci ktorzy sami sobie są winni , wtedy może tych pseudo turystow będzie mniej,lub zanim wyjda w gory 2 razy sie zastanowia czy aby napewno podołają wychodzac np w nie odpowiednich butach i z piwem w rece (to czesto sie zdarza) w góry...

[ Dodano: Sro Kwi 18, 2007 10:35 pm ]
PS.Jurajczyk jakbyś chciał żeby "ryba bez wody pływała"?nie studiujesz czasem filozofii???nie wiem czy będziesz w Lądku ale zamieniłabym z Toba kilka zdań....ciekawe by to może wyglądało moja bezpośredność i Twoja filozofia.... :twisted:

First - Czw Kwi 19, 2007 12:06 am

Nie jestem uprzedzony do Jurajczyka (ani do nikogo) ale takie apele do mnie nie trafiają! Ja apeluję o rozsądek dla wszystkich, którzy mają w planach Orlą Perć, a nie wiedzą czego można się tam spodziewać, a ci, którzy wiedzą, a mają wyobraźnię i jakieś doświadczenie to nie muszę być w ten sposób "apelowani". Dlatego dajmy sobie spokój z apelowaniem o ferraty gdy jesteśmy w takim apelu w mniejszości, a chcemy jedynie swojego "widzi mi się", bo nie uwierzę, że chcecie spowodować w ten sposób czyjeś bezpieczeństwo. Bezpieczeństwa dla kogoś i tak nie zapewnicie, bo nie wiecie, co ten ktoś ma na myśli chcąc tam akurat pójść. Żadne ograniczenie, żaden zakaz nie spowoduje, że odtąd nie będzie już na OP wypadku śmiertelnego!!! Nic nie będzie się działo według waszych wymarzonych zasad, bo życie jest życiem i dyktuje własne scenariusze. Chciałoby się rzec - "każdy jest kowalem własnego losu" - dlatego myślę, że kto prosi się o zagrożenie dla własnego życia, to jego sprawa, a nie uszczęśliwiajmy kogoś na siłę mając (czasem może błędne) przekonanie, że tak będzie lepiej. to trochę filozofii jak to określiła Śmieszka, ale w bezpośrednim wydaniu :)
Jurajczyk - Czw Kwi 19, 2007 12:20 pm

Ja i zakazy?A gdzie to napisali?Ja jestem tylko za ferratą ,edukacją ludzi i rozsądkiem.
No ale jestem pewnie pesymistom z urodzenia,a czarnowidzem z zawodu...hi hi hi.Ale co do filozofowania to wolę stanowczo filozofię wg.ks.Tischnera.Chociaż chętnie zamieniłbym kilka zdań z Szanowną Panią i nie tylko z Panią. :mrgreen: Hmmm...ostatnimi czasy chce mnie poznać masa ludzi...ciekawe jak po takich spotkaniach bym wyglądał.Na przykład po tym rozgryzaniu...hi hi hi. :mrgreen:
Jest wszak powiedziane:"Będziesz szanował bliźniego swego nawet gdy jest za założeniem via ferraty" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
A poważnie już mówiąc na spotkanie nie jadę bo już dawno moje plany były inne.Udaje się w innym całkiem kierunku.Nie patrzcie tak na mnie.Wcale nie jadę nad morze...hi hi hi.(Taki żarcik jakby co).
A co do tego że macie inne zdanie w sprawie OP to po to jest właśnie demokracja.Wasze zdanie szanuję.Mpie`go zdanie szczególnie jeżeli naprawdę chodzi mu przede wszystkim o przyrodę.Brawo Leśny Dziadku :mrgreen: (Mówię to z sympatią)Pozdrawiam :mrgreen:

P.S.Mpie nie wiem czy wiesz ale dzisiaj nawet rybacy z ludźmi z Greenpeace podali sobie dłonie.Ale czy do tego potrzebne aż było wpłynięcie kutrów duńskich na nasze wody?
P.S.2(Prawie jak PlayStation2 ..he he he).First ja nie mówię że ferratabędzie panaceum na wszystko.Do tego trzeba jeszcze ludzi edukować.Napisałem to uprzednio.
P.S.3 (PS3?).First no jak nie jak tak...hi hi hi.Nie biorą Cię apele?A sam apelujesz?He he he.Dobre! :mrgreen:
P.S.4(Normalnie przyszłość konsoli)
PANI HALINKO (TA PANI HALINKA PONIŻEJ) DZIEŃ DOBRY ! ! ! I kto powiedział że jestem pesymistą?Hi hi hi . :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

halina - Czw Kwi 19, 2007 12:42 pm

mpie napisał/a:
Bardzo dobry pomysł. Jestesm ZA

:neutral: :neutral: :neutral:
mpie napisał/a:
Nikogo wtedy nie będę wołał. Będe zadowolony

jesli mowisz powaznie to moze pomysl o innych troche,mnie nie stac na sprzet,a na Orlej z lanczuchami niezle sobie radze jak wielu ludzi,dlaczego mam byc tego pozbawiona?Nie bede sie specjalnie w tej sprawie wypowiadac pewnie "nic sensownego do dyskusji nie wniose"dlatego calkowicie podpisuje sie pod wypowiedzia Firsta.

mpie - Czw Kwi 19, 2007 5:02 pm

halina napisał/a:
mpie napisał/a:
Bardzo dobry pomysł. Jestesm ZA

:neutral: :neutral: :neutral:
mpie napisał/a:
Nikogo wtedy nie będę wołał. Będe zadowolony

jesli mowisz powaznie to moze pomysl o innych troche,mnie nie stac na sprzet,a na Orlej z lanczuchami niezle sobie radze jak wielu ludzi,dlaczego mam byc tego pozbawiona?Nie bede sie specjalnie w tej sprawie wypowiadac pewnie "nic sensownego do dyskusji nie wniose"dlatego calkowicie podpisuje sie pod wypowiedzia Firsta.


A czy ja mówię że jestem za ferratami :?: Ja jestem przeciwny wszelkim (prawie) sztucznym ułatwieniom (i wielokrotnie już o tym mówiłem, nie tylko w tym temacie). Wtedy nie sprzęt będzie się liczył, ale Twoje umiejętności.

A co do dostępności OP, czy jakiegokolwiek innego miejsca... to kto powiedział że muszą one być dostępnę dla wszystkich chcących tam wleźć :?: :shock:

A jak ktoś sobie zażyczy że chce włazić na Mięguszowiecki Wielki to mają mu tam kolejkę zrobić :?: Żeby nie powiedział że że jest Go pozbawiony :?:

A jeżeli ja zażyczę sobie K2, to co, mają mi tam autostradę zbudować :?:

Wybacz, ale trochę rozumowanie bezsensownie idzie. :arrow: Są tacy, którzy też by chcieli "zdobyć" Orlą, ale męczyć sie im nie chce. No to zróbmy im tam ruchome schody najlepiej... :neutral:


Trzeba zacząć rozgraniczać, gdzie jest ta bariera, za którą nie wolno nam ingerować w Naturę. Wg mnie, w przypadku Tatr owa granica przekroczona została już dawno temu. I najwyższy czas zacząć naprawiać to, a nie psuć jeszcze bardziej, w imię obrony jakichś utopijnych praw do zobaczenia wszystkiego przez wszystkich.
Coraz bardziej uzurpujemy sobie prawo do nieswoich rzeczy. I nie uważam że trzeba być Leśnym Dziedkiem aby umieć dostrzec coś innego, niż czubek własnego nosa...

Smieszka - Czw Kwi 19, 2007 5:35 pm

a kto tu mowi o uprzedzeniach... ? nie mam do nikogo i szanuje kazdego zdanie , bo kazdy ma prawo je wypowiedzieć to co mysli...ja wyrażam swoje zdanie J.widzisz jakiś sławny... :grin: ale nie bede sie tu wypowiadac wiecej na Twoj temat , wole w rzeczywistosci , na necie mozna wiele napisac ,a czasem w realu jest inaczej, co do OP bo wkoncu na jej temat piszemy, i tak na niektore rzeczy nie mamy wzgledu nie mam nic przeciwko udogodnieniom wkoncu góry są dla wszystkich,choć ja wole się pomęczyć,oczywiście w ramach rozsądku, rozwagi i bezpieczenstwa innych ,bez szkody dla przyrody i gór ,ale jak będą chcieli polikwidowac i tak to zrobią, a Ci ktorzy bedą chcieli tam być i tak bedą...ale i tak każdy sadzi wg siebie,jak zdobyc OP..nie każdy jest zdobywca, i taternikiem i nie kazdy jest doswiadczony i ma odpowiedni sprzet,góry są dla wszystkich co je kochaja i szanuja,wiec zarówno góry jak i ludzi trzeba szanować bez wzgledu na to kim,i jaki ktoś jest...do gór jak i do ludzi trzeba czasem mieć cierpliwosc...wiele można tu jeszcze przypisać cech tak jakby wspólnych...pozdrawiam...
Jurajczyk - Czw Kwi 19, 2007 6:07 pm

Mpie mam pytanie.Czy myślisz że pozostawienie łańcuchów przy zwiększeniu przepustowości kolejki na Kasprowy pomoże zarówno przyrodzie jak i bezpieczeństwu ludzi?
Warto się nad tym zastanowić. :mrgreen:

mac ap - Czw Kwi 19, 2007 7:26 pm

Przecież on nie chce pozostawienia łańcuchów.
Mpie chce przekształecenia gór w miejsce, gdzie doświadczeni turyści mogą iść gdzie chcą, bez zwrcacania uwagi na szlaki i przepisy, ale gdzie nie będzie mógł wejść nikt więcej. :smile:

halina - Czw Kwi 19, 2007 9:32 pm

Tak dla scislosci,zostawmy budowe autostrady na K2,bo mowimy raczej o rzeczach realnych,calkiem czym innym jest rozbrajanie tego co cale lata dobrze prawie wszystkim sluzylo.Mpieumiejetnosci na pewno sa wazne,ale dla przykladu kazdy kierowca potrfi jezdzic bez pasow bezpieczenstwa ale w pasach jest bezpieczniej,moze i wiele osob stracilo zycie na Orlej,ale wielu tez przezylo wlasnie dzieki lancuchom,cos mi mowi ze po zdjeciu zabezpieczen smutne statystyki zaczna rosnac.A o nature tak bym sie bala Tatry staly stoja i stac bedą bardziej szkodza naturze smieci ktorych pelno wokol nas.To tyle ode mnie,oddaje głos do studia :mrgreen:
Leszek - Czw Kwi 19, 2007 10:22 pm

Halina, porównanie z kierowcą i pasami bezpieczeństwa jest trochę nietrafione.
Masz prawo jazdy? Umiesz jeździć?
Czy sa to wystarczające kwalifikacje do jazdy bolidem F-1?
NIe ? A widzisz!
A kto posiadł umiejętność chodzenia pcha sie na Orlą! Czy tak powinno być? Ja co prawda nie chcę sięgać tak daleko i wystawiać certyfikaty do chodzenia Orlą i myślę , że nie ma tutaj żadnego sensownego rozwiązania. Chciałbym aby Orla pozostała taką Orlą jaka pamietam sprzed lat. Przy czym zdaję sobie sprawę , że nawet gdyby była taka sama to w pamięci będzie inna bo sprzed wielu lat i z czasów młodości a wtedy przecież wszystko inaczej smakowało. I znów mi się...........

First - Czw Kwi 19, 2007 10:44 pm

ten szlak został stworzony przeszło 100 lat temu. Część została zamknięta z wiadomych przyczyn, ale czy należy likwidować resztę z uwagi na czyjeś niedoskonałości, czy czasami również wielki pech?
Smieszka - Czw Kwi 19, 2007 11:12 pm

ja zacytuje tu Janusza Chmielowskiego"Jedyny w swoim rodzaju, nader fantastyczny szlak grzbietowy"....
Fogel - Czw Kwi 19, 2007 11:17 pm

Tak się ostatnio zastanawiałem, czy jest sens brania na OP kasku +uprzęży z lonżą.
Kasku chyba jest, może ochronić przed telewizorem, których jest tam zrzucana duża ilość. Ale czy jest sens brania uprzęży z lonżą, nawet bez absorbera? Ot żeby założyć sobie autoasekurację do drabinki lub kotwy czekając w kolejce?
Jak ma się auto to można ponoć niezłe foty robić :twisted:

Smieszka napisał/a:
coż swoje trzeba odstać , kolejki są wszedzie... może quada chcesz ? fotki lepsze wyjdą :mrgreen: no ale kask dla bezpieczenstwa weź, liny też wrazie jakby sie paliwo skonczylo :mrgreen: ja wezme od brata spadochron wrazie czego polecimy z wiatrem... :grin: tez zawsze jakaś skalke mozna pod kurtke wlozyć i udac ciezarna wtedy jest bez kolejki :mrgreen: troche zartu tu nie zaszkodzi chyba :)

PRZEPRASZAM ZA ŻART...... jesli uraziłam

nie chce quada.... chodzi mi o buractwo które pcha się na łańcuchy nie zważając czy są na nich inni ludzie... - o taką sytuację jak miałem na świnicy. A poza tym i podczas odpoczynku można by się wpiąć długą pętlą i mieć święty spokój. I nie chodzi tu o żaden szpan że mam szpej tylko o zwykłe bezpieczeństwo lub/i poczucie bezpieczeństwa. Bo kask to może się na pewno przydać.

Smieszka napisał/a:
wiem wiem... tez mialam to na mysli , zazartowalam sobie przepraszam... tez bym raz spadla z Giewontu i raz ze Swinicy bo jakis palant chcial mnie wyprzedzic na szczescie byl ktos kto mnie chwycil..nie ukrywam mialam strach w oczach wtedy..zdecydowanie zgadzam sie ze bezpieczenstwo to podstawa....

mnich - Pią Kwi 20, 2007 10:32 am

mpie napisał/a:
Ja jestem przeciwny wszelkim (prawie) sztucznym ułatwieniom (i wielokrotnie już o tym mówiłem, nie tylko w tym temacie). Wtedy nie sprzęt będzie się liczył, ale Twoje umiejętności.

Człowieku ty chcesz przekształcić Tatry w Alpy czy co?!!!! Jak tak bardzo marzysz o wspinie bez ułatwień to jedź se w Himalaje czy Alpy. Tatry są dobrem nas wszystkich Polaków i nie masz prawa traktować ich jako tylko i wyłącznie własnych gór. Ja nie mam takiej potrzeby i dlatego łazikuję tutaj na miejscu, w naszych pięknych górach.
Jeśli komuś się to ZNUDZIŁO to droga wolna. Nikt nikogo na siłę nie pcha w Tatry więc... Jak czytam niektóre posty to odnoszę wrażenie ogólnego ZNUDZENIA tym co jest i tym że nie ma tu warunków typowo wysokogórskich.
TATRY=SKARB WSZYSTKICH POLAKóW A NIE TYLKO WYBRANYCH BURŻUJÓW!!!

Fogel napisał/a:
Ale czemu tyle agresji jest w Twoim poście?? Wiadomości pisze się na spokojnie, nie pod wpływem emocji. Jak chcesz sobie poużywać na ludziach to zapraszam na Brytana: www.wspinanie.pl i dalej forum.

Pozdr

Jurajczyk - Pią Kwi 20, 2007 1:14 pm

Jak widać dyskusja wcale nie przygasła jak wieszczyli niektórzy.Na dodatek wprowadzenie ruchu jeno-kierunkowego od Zawratu w stronę Koziej Przełęczy odbywa się teraz ,a nie kiedyś kiedy niby tylko rozmawiano na forach o tym.Cały czas w tej sprawie trwają rozmowy.Widzę że i tu rozgorzała ona na dobre.Ale chyba potrzebne jest nieco usystematyzowanie tej wiedzy,bo jak widzę nie wszyscy są poinformowani co do możliwych wariantów rozwinięcia obecnej sytuacji.Spróbujmy więc ją podsumować.Warianty te są na obecną chwilę trzy,ale nie wiadomo co jeszcze może zostać wymyślone w tej sprawie.
1).Wariant pierwszy-OP pozostaje w niezmienionym stanie.
I tu się rodzi pytanie do kiedy?Dlaczego to pytanie?Ponieważ przy zwiększeniu przepustowości kolejki na Kasprowy wzrośnie liczba ludzi na OP,przez co bez poprawienia bezpieczeństwa na Orlej liczba wypadków może wzrosnąć,a wówczas odpowiedzialny za szlak TPN i tak w końcu będzie musiał jakoś tą sytuację rozwiązać.
Za niezmienianiem szlaku opowiedzą się ludzie,którzy mówią że nie stać ich na uprząż,lonżę,kask.
Przeciwnikami pozostawienia obecnej sytuacji w niezmienionym stanie są dwie grupy:
-chcący zlikwidowania wszelkich ułatwień,
-chcący założenia via ferraty.

2).Wariant drugi-Usunięcie wszystkich ułatwień i pozostawienie OP tylko taternikom lub wchodzenie na Orlą z przewodnikiem za pieniądze jak to ma miejsce na Słowackim Gierlachu.(O takim właśnie rozwiązaniu czyli usunięciu wszystkich ułatwień na OP mówił na łamach Gazety Wyborczej w dniu 17 kwietnia 2007 Naczelnik TOPR Jan Krzysztof.)
Korzyści odniesie przyroda,bezpieczeństwo ludzi jednak ucierpi ponieważ znajdą się i tacy którzy będą chcieli tam iść bez przygotowania i sprzętu co znowu rodzi możliwość sporej ilości wypadków.Poza tym przeciw takiemu wariantowi protestują ludzie chcący tym szlakiem chodzić.
Za tym wariantem są chcący aby u nas sytuacja wyglądała ja na Gierlachu.
Przeciwnicy to znów dwie grupy:
-chcący pozostawienia łańcuchów,
-chcący założenia via ferraty,

3).Wariant trzeci -założenie via ferraty.
Wariant ten zakłada zwiększenie bezpieczeństwa poprzez założenie poręczówki w którą dla bezpieczeństwa można się wpiąć.Przy zwiększonej przepustowości kolejki na Kasprowy może być realną alternatywą w poprawie bezpieczeństwa na OP.
Za takim rozwiązaniem opowiada się coraz więcej osób.
Przeciwnicy to dwie grupy:
-chcący pozostawienia łańcuchów,
-chcący zlikwidowania wszystkich ułatwień.

Ja jestem za wariantem via ferraty .Wiem że nie będzie ona panaceum na wszystko,wypadki będą się zdarzać,ale ich liczba,szczególnie śmiertelnych powinna się zmniejszyć.To według wielu dobre rozwiązanie szczególnie wiedząc że kolejka na Kasprowy będzie miała większą przepustowość.To rozwiązanie zwane przeze mnie "złotym środkiem".Dlaczego?Ponieważ pozostawienie OP w stanie obecnym spowoduje wzrost ilości wypadków śmiertelnych,a usunięcie wszelkich zabezpieczeń oddali w pewnym sensie ludzi od gór.Via ferrata zaś pozwoli na dalsze chodzenie na OP,a jednocześnie powinna poprawić stan bezpieczeństwa na naszym najtrudniejszym szlaku graniowym.
Na forum są ludzie opowiadający się za różnymi z w/w opcji.Każdy ma swoje zdanie na ten temat.Ważne że przy okazji naszych rozmów ludzie ,którzy mniej są zorientowani w sytuacji nabierają wiedzy.Dlatego też jednym z postulatów apelu
http://orlaperc.info.pl/
jest również(oprócz założenia via ferraty i ruchu jednokierunkowego)prowadzenie stałej akcji informacyjnej i ostrzegawczej w sprawie bezpieczeństwa poruszania się po szlaku.
Pozdrawiam. :mrgreen:

First - Pią Kwi 20, 2007 3:58 pm

wiadomo, że jestem za określoną przez Ciebie opcją nr 1, a więc pozostawienia szlaku bez zmian, ale nie podoba mi się to "niebieskie" zdanie: "którzy mówią, że ich nie stać...". Mnie stać na to materialnie więc nie tu leży problem, bo gdyby nie było mnie stać na góry to chodzę po kopalnianych hałdach :) Po prostu taki sport akurat mnie nie pociąga i nie mam ochoty zapinać się w cokolwiek by pochodzić sobie po górach, a akurat dla mnie Orla Perć nie stwarza żadnych problemów technicznych czy mentalnych (i oby zdrówko pozwalało tak dalej) i chciałbym móc wracać tam kiedy tylko zapragnę
sibi - Pią Kwi 20, 2007 4:28 pm

mnich napisał/a:
TATRY=SKARB WSZYSTKICH POLAKóW A NIE TYLKO WYBRANYCH BURŻUJÓW!!!

A ktoś ma inne zdanie? Jednak nie każdy musi być wszędzie. Jest tyle szczytów i grani, ale większość śmiertelników musi też pospacerować i po OP.

Co ich tam ciągnie? Nasłuchali się, że to niezpezpieczny szlak, że można doświadczyć niesamowitych wrażeń. Inni tam bywają, to "ja też chcę!". Jak malec siegający po nóż z krzykiem "daj, daj!" nie przewidując konsekwencji. Tam nie potrzeba już dodatkowych zabezpieczeń, bo ten kto wejdzie np. na Zawrat, da radę i na OP - wystarczą podstawy ostrożności.

Jeżeli jednak na OP zostaną wprowadzone kolejne ułatwienia, to zaleją go jeszcze większe tłumy, i w ogóle straci on ze swojej atrakcyjności, zniknie jego aura.

Nie chciałbym więcej żelastwa w tamtym regionie, a nawet jestem za usunięciem obecnych ułatwień, by stał się on znowu dla tych "wybranych", by pozbył się tłumu. A nie czujący się na siłach mają wiele innych atrakcyjnych tatrzańskich miejsc - adekwatnie do swoich umiejętności.

W przeciwnym razie przyłączam się do autostrady na K2, bo... ja też chcę!

mpie - Pią Kwi 20, 2007 6:42 pm

mac ap napisał/a:

Przecież on nie chce pozostawienia łańcuchów.
Mpie chce przekształecenia gór w miejsce, gdzie doświadczeni turyści mogą iść gdzie chcą, bez zwrcacania uwagi na szlaki i przepisy, ale gdzie nie będzie mógł wejść nikt więcej


Jeśli nie rozumiesz co mówię (a po tym co piszesz, widzę ze nie rozumiesz), to niewypowiadaj się w moim imieniu. Sam potrafię wydawać opinie oraz formułować zdania, i nie potrzebuję do tego żadnych pomocników. Szczególnie takich, którzy w imię dobra ludzkości chcieliby zadeptać wszystkie Góry świata. Oczywiście szlakowo. :mrgreen:

Jestem za przekształceniem Gór w miejsce, w które każdy będzie mógł wejść (bez konieczności wynajmowania przewodników) lecz pójdize na szlaki zgodnie ze swoimi możliwościami i umiejętnościami.
Zarzucasz mi że mówię: doświadczony turysta może więcej niż niedoświadczony. Tak, ale zauważ, że każdy może być doświadczonym.




mnich napisał/a:

Człowieku ty chcesz przekształcić Tatry w Alpy czy co?!!!! Jak tak bardzo marzysz o wspinie bez ułatwień to jedź se w Himalaje czy Alpy. Tatry są dobrem nas wszystkich Polaków i nie masz prawa traktować ich jako tylko i wyłącznie własnych gór. Ja nie mam takiej potrzeby i dlatego łazikuję tutaj na miejscu, w naszych pięknych górach.
Jeśli komuś się to ZNUDZIŁO to droga wolna. Nikt nikogo na siłę nie pcha w Tatry więc... Jak czytam niektóre posty to odnoszę wrażenie ogólnego ZNUDZENIA tym co jest i tym że nie ma tu warunków typowo wysokogórskich.
TATRY=SKARB WSZYSTKICH POLAKóW A NIE TYLKO WYBRANYCH BURŻUJÓW!!!



tytułem wstępu to dzięki za chwile wesołości, dawno mnie już tak niczyje słowa nie rozbawiły… i wielka szkoda ze nie urodziłeś się jakieś pół wieku wcześniej, swoimi przemówieniami mógłbyś jak nic, konkurować z najlepszymi ówczesnymi towarzyszami sekretarzami, zagrzewającymi do boju o budowę jedynego słusznego ustroju…



a teraz do rzeczy, bo widzę że Ty też czegoś nie rozumiesz...

Nie chcę przekształcenia Tatr w Alpy, w przeciwieństwie do niektórych widzę różnice wielkościowe miedzy nimi. To raczej Ci, którzy chcą Tatry oferratować, próbują upodobnić je do Alp.

Nie muszę jechać w Himalaje ani w Alpy żeby się powspinać. Gdybym chciał to zrobić, mógłbym to robić równie dobrze w Tatrach już teraz. I Gór tych nie traktuję jak moją własność. Nie są ani moje ani niczyje. I nie są także, jak twierdzisz, własnością tylko Polaków. Każdy kto chce, powinien mieć prawo je zobaczyć. Nie tylko Polak. A Twoje potrzeby... wybacz, ale jak się pewnie domyślasz, mało mnie interesują.

Moje zdanie na temat likwidacji dużej części istniejącego obecnie w Tatrach żelastwa, nie wynika ze znudzenia obecnym stanem ani nie jest dążeniem do zwiększenia warunków typowo wysokogórskich (wtedy powinienem chyba zacząć przynosić kamienie i układać je na Gerlachu, co by był trochę wyższy, ciekawe kiedy bym doszedł do 3000 m), bo wystarczy iść w Tatry zimą przy złej pogodzie, i już można się poczuć jak w innym świecie.
Bardziej zależy mi na naturalnej selekcji osób idących w Góry. Ale nie selekcji typu "ty idziesz a ty nie", ale "ty idziesz w dolinki bo jesteś słaby a ty idziesz na grań bo jesteś lepszy". Zawsze masz prawo wejść w Góry, ale tylko do Twoich naturalnych możliwości.
W przeciwnym razie – autostrada na K2 :!: :mrgreen:

Tak jak mówisz, Tatry powinny być dla wszystkich, ale to nie znaczy że każdy powinien mieć prawo wejść wszędzie.

To oczywiście tylko część mojej wizji Tatr. Wizji utopijnej, zdaję sobie z tego sprawę, lecz nie zwalnia mnie to z prawa wyrażania mojego zdania.



jurajczyk napisał/a:

Mpie mam pytanie.Czy myślisz że pozostawienie łańcuchów przy zwiększeniu przepustowości kolejki na Kasprowy pomoże zarówno przyrodzie jak i bezpieczeństwu ludzi?
Warto się nad tym zastanowić


moja odpowiedź – nie pomoże.
mój wniosek – likwidacja łańcuchów i kolejki…

Jurajczyk - Pią Kwi 20, 2007 6:57 pm

Rozumiem First że to zdanie może Ci się nie podobać.Przytoczyłem tylko najczęstszą odpowiedź jaką udzielano mi w rozmowach z przeciwnikami zmian na OP. Po to przecież jest forum aby te głosy uzupełniać.
Mpie dzięki za odpowiedź.Ciebie akurat rozumiem doskonale.Masz inną-swoją wizję całej sytuacji.
Pozdrawiam. :mrgreen:

"Kolej linowa na Kasprowy Wierch czynna do 6 maja 2007.Od 07 maja rozpoczyna się II etap modernizacji kolei linowej na Kasprowy Wierch, planowane otwarcie w grudniu 2007".(?ródło http://www.pkl.pl/ ) Więc latem mniej ludzi zawita na Kasprowy,a przez to pewnie i na Orlą Perć.Mpie to Ty coś tam w niej popsułeś?...hi hi hi. :mrgreen:

P.S.Udanego weekendu życzę. :mrgreen:

viking - Sob Kwi 21, 2007 2:18 am

Witam i pozdrawiam
A mi się wydaje, ze cała OP zostanie w takim stanie jak jest,
tzn zadnych via ferrat i itp głupoti zadne apele, listy , ankiety
- którymi tak szermuje tutaj p. Jurajczyka na nic sie zdadza.
Choc musze przyznać , że gość ostro sie do tego forum przykleił, juz nie chce naprawiac całego swiata,
teraz przyszła kolej na OP - jako via- ferrata. Przypuszczam, że kolejny pana temat to:
Liczenie turystów na OP ew.Byrcyn i jego grunt?

Jurajczyk - Sob Kwi 21, 2007 12:46 pm

Viking no to ciekaw jestem,gdy wzrośnie liczba turystów na OP ze względu na zwiększenie przepustowości kolejki i liczba wypadków co powiesz rodzinom ofiar?Że można było coś zrobić w tej sprawie,ale lepiej było nic nie zmieniać tylko jeszcze na ludzi o odmiennych poglądach bluzgać?Jeżeli dla kogoś stanowię problem na tym forum to przepraszam.Mogę tutaj nie pisać.A co do niby "przyklejenia" się do tego forum powiem tylko tyle że to nie jedyna platforma wymiany poglądów,a Ty Viking niepotrzebnie jesteś napastliwy.Nie rozumiem Twego podejścia.Można się różnić opiniami,ale żeby naskakiwać na ludzi bez powodu?Weź np. wypowiedzi Mpie`go,First`a...Mamy odmienne zdania,a możemy porozmawiać,bez nalatywania na kogoś i negatywnych emocji.
Co zaś do poruszanych przeze mnie tematów to powiem że interesuje się wieloma sprawami związanymi z tematyką gór.Zarówno akcjami "Śmigło dla Tatr","Tatry bez młotka",sprawą Orlej Perci,fotografią (nie tylko zresztą górską),100 leciem nowego schroniska nad Morskim Okiem i zaśmiecaniem Moka,kulturą i sztuką Podhala,sprawą tzw"Buntu w Dzianiszu"czyli góralskim vetem w sprawie powiększenia zakopianki...i innymi tematami związanymi z Tatrami i Podhalem.Wybacz Viking ale sprawy Podhala są bliskie memu sercu nie od dziś i mam tam wielu przyjaciół i znajomych.
A co zaś tyczy się liczenia turystów to widzę że nie do końca jesteś poinformowany bo liczenie zarówno turystów,taterników w Tatrach i na poszczególnych szlakach jak i zwierząt tam żyjących odbywa się cyklicznie.Nie wiem czy wiesz ale w zeszłym roku urodził się orzeł co od wielu lat się nie zdarzyło w naszej części Tatr.Więcej takich orłów,a mniej ludzi którzy zamiast rozmawiać stają się napastliwi bo to orły chyba nie są.I po co to?...........Wiesz i u mnie powietrze nie pierwszej czystości,ale żeby tak od razu "oczadzieć" ze złości...hi hi hi.Ale widać niektórym śląsko-zagłębiowskie powietrze szkodzi...he he he.Rozmawiajmy na argumenty.A jak mnie prze chwilę nieco poniosło z "orłami" i "luftem" to przepraszam Cię Viking najmocniej.Każdy ma swoją granicę cierpliwości.Dziękuję raz jeszcze wszystkim tym,którzy pomimo odmiennych zdań w sprawie Orlej Perci potrafią z sobą rozmawiać.
Pozdrawiam. :mrgreen:

First - Sob Kwi 21, 2007 12:53 pm

Teraz na Śląsku to już niy tyn luft co boł kiedyś :) I na pewno ludziom nie wali na dekiel skfuli luftu :) Wpadnij kiedyś przy okazji zobaczyć sobie np. Rybnik, śląskie miasto ale znacznie inne od standardowego poglądu na Śląsk, w sumie to nie masz daleko. Vikinga poznałem - gwarantuję Ci, że to fajny gość! Pewnie jakoś działasz mu na nerwy :)
A do Twego pierwszego zdania ostatniego postu - nie sądzę, aby większy tłum z kolejki walił prosto na Orlą Perć. Pewnie Świnicy może przybyć nieco użytkowników ale myślę, że poza Zawrat nikt dalej się nie puści z tego powodu, że akurat wjechał kolejką na Kasprowy Wierch.

Jurajczyk - Sob Kwi 21, 2007 1:06 pm

Dzięki First za zaproszenie byłem u Was bo wędkuję.To u Was wędkarz z Sosnowca przecież piranie wyłowił...hi hi hi.To żarcik o tej odmienności.Co do Vikingowego "uczulenia" na mnie to chyba przez to że jestem zza Brynicy...hi hi hi.Żartuję. :mrgreen:
Wiesz First w sprawie Kasprowego i Orlej to często będąc w Zakopanym turyści mieszkający u moich znajomych na kwaterach właśnie tę drogę-"kolejkową" wybierali jako dojście do OP.Oczywiście kwalifikowani turyści idą z Gąsienicowej lub Pięciu Stawów.Ale spora grupa tych mało przygotowanych to "kolejkowicze".I ta grupa może właśnie "urosnąć w siłę" po modernizacji kolejki.
Pozdrawiam. :mrgreen:
P.S. I ja oddaję już głos do studia.(brawo Halinko za fajny tekścik) :mrgreen:

viking - Sob Kwi 21, 2007 5:50 pm

witam i pozdrawiam
po 1 :
Jak piszesz : ze zwiekszy się ruch na OP - to co powiem - rodzina ofiar - NIC
"Kazdy jest kowałem swojego losu "
(apropo , co Ty mówisz rodzinom, któróch dzieci, najbliżsi- tragicznie gina (codziennie) w wypadkach samochodowych???),
po 2 :osobiscie (działasz mi na nerwy,swoją troska o świat, )
po 3 : pisz sobie co chcesz - moje zdanie jest takie jakie jest i nie mam zamiaru go zmieniać
po 4: sprawy Podhala sa Ci bliskie-ok
- czy wpłaciłes 1 % na Smigło?, - przypuszczam , ze NIE,
- w sprawie "Bez młotka" - brałes udział w wymianie starego żelastwa ? - chyba nie,
ew na czym polegał twój "udział",
- OP - apele i ankieta? (nic wg mnie nie wnoszace?),
- 13 września 2002 roku mineło sto lat od wydania werdyktu przez Międzynarodowy Sąd Rozjemczy w Grazu, na mocy którego Galicja zachowała tereny przygraniczne obejmujące między innymi Morskie Oko i Dolinę Rybiego Potoku, zwiazku z powyzszym w Moku odbyła sie huczna impreza - czy o niej mówisz ?? ( czy brałes udział - w tej głosnej na cała okolice- chodzi mi o hałas)-o "szopce"?, a moze jechałes JEDNYM Z TYCH licznych busów - tzw Oficieli??), ktorych jazda miała wiele do zyczenia (turysci wracajacy do Palenicy- w tym dniu najchetniej by ich zmieszali z blotem), czy znasz zdanie nocujacych tam w tych dniach taterników - budowa drewnianych podestów itp ), a może to TY nagłasniałes te imprezę?.
- czy moze mówisz o planowanej imprezie, która odbedzie sie za rok - gdyz nowe schronisko wybudowano (skończono)w 1908 r ??
- sprawa zasmiecania - to wg mnie - kazdy wynosi z domu - i nie musi mi nikt przypominac o zebraniu "moich smieci" ze soba?,
- powiekszanie Zakopianki - wg mnie juz dawno powinna byc wyegzekwowana i sfinalizowana ,przez państwo (przypomnij sobie sprawę dojazdu tj budowe oddcinka drogowego-do lotniska w Pyrzowicach? - czy to nie twoj rejon i sie tym nie interesowałeś?), bez turystów Zakopane jest tyko zwykłym miasteczkiem (przypomnij sobie jak połowie lat 90 za wynajem pokoiku , własciciele zadali horendalne sumy - i co???, turysci lawinowo ruszyli na szlaki w Słowacje (ledwo co oddzieliła sie od Czech)- gdzie noclegi i zywnośc min o 50 % były tansze - ale tego chyba nie pamietasz?)
- Kiedy ostatnio byłes w Dzianisz-u?,
- turystów w Tatrach liczy po ilosci sprzedanych biletów na poszcególne szlaki,
- taternicy sa liczeni na podstawie wystawionych ksiag wpinaczkowych - które sa dostepne w schroniskach
(poza 5-tką - chyba ze cos sie zmieniło?)
- zwierzeta- masz racje,
- co do szlaku , który prowadził na Kominiarski Wierch,który został zamkniety chyba w polowie 1988r (moge sie mylic), własnie z powodu wylegu Orłów, do dzisiaj tj przez okres 19 lat - ile urodzilo sie Orłów?- wiesz? ,
to pyt. pomocnicze- ile jaj złozył Orzeł w/w rejonie w tym okresie ?
a-mniej niz 5,
b- 5,
c- więcej niz5 ?,
- powietrze na Ślasku oraz w Zagłebiu - jak sam wiesz, z roku na rok sie poprawia, choc jeszcze jak wraca sie do domu po dłuzszym czasie - to w rejonie Tarnowskich gór - odczuwa się róznice zapachu.Choc, nie wiem czy moze pamietasz w latach 80 - róznokolorowe barwne dymy, jakie wydobywały (szczególnie noca)sie z okolicznych kominów ?,
- co zrobiłes, w miejscu zamieszkania (naprawiłeś jakś ławke, hustawke, pozbierałes smieci z piaskownicy ?, pozamiatałes wokół zsypu?, zasiałes trawę , posadziłes choc jedno drzewo w swojej okolicy - raczej NIE - gdyz, to nie sa sprawy Ci bliskie, dla Ciebie sprawy Podhala to Ja, ale tu na miejscu - po co?, czy piszesz o tych sprawach na lokalnych forach - NIE, bo tam nie ma widzów (forumowiczów), to po co sie wychylać?, skoro jesteś taki społecznik - to powinienes byc znany na Slasku a juz napewno w Zagłebiu, czy - startowałes w lokalnych wyborach - NIE, lepiej pisac- o naprawie całego swiata -niz samemu cos działać w lokalnych strukturach.
- Każdy ma swoją granicę cierpliwości- masz recht.


czesc - milego dnia i wytrwałosci w naprawie świata

[ Dodano: Sob Kwi 21, 2007 7:04 pm ]
sorry -zapomnaiłem o foto,
- fotografia - i w tym jestes chyba dobry

czesc

Jurajczyk - Sob Kwi 21, 2007 8:05 pm

-Śmigło dla Tatr-źle przypuszczasz,wpłacamy,nie pierwszy zresztą rok.
-W sprawie Apelu,który dla Ciebie jest nic nie wnoszącym podpisało się już ponad 3400 osób i to tylko w formie elektronicznej,a podpisy są również składane na papierze.W tej sprawie robimy pewnie więcej niż myślisz.Zauważ że to dopiero od tego roku ma obowiązywać ruch jednokierunkowy na OP od Zawratu w stronę Koziej Przełęczy.Przez wiele lat był tylko zalecany taki ruch.Czyżby jakiś wpływ Apelu,którego jednym z postulatów był ruch jednokierunkowy na OP?
-Budowa nowego schroniska nad Morskim Okiem zaczęła się w 1907,a zakończyła to prawda w 1908.Zauważ że o tej rocznicy nie powiesz ludziom ostatnim dniu.To też swego rodzaju edukowanie przez mówienie o Tatrach.Dodam że obchody 100 lecia schroniska planowane są na październik-grudzień 2007.Zobacz stronę Biura Promocji Zakopanego:
http://www.zakopane.pl/ka...lendarz2007.htm
-Z niektórymi osobami z Dzianisza mam kontakt osobisty wyobraź sobie.Możesz zobaczyć i tę stronę:
http://buntwdzianiszu.neostrada.pl/
-O orłach w Tatrach:
http://www.pracownia.org....5&nr=131&id=696
-Co do liczenia osób zwróć się z zapytaniem do TPN bo mnie i tak pewnie nie uwierzysz.
Powiem Ci tylko że prócz wpisów w książce wyjść taternickich czy sprzedaży biletów,które bierze się pod uwagę również dokonuje się tzw. pomiarów terenowych.
-Zaśmiecanie Moka...ja koło tego tematu nie przechodzę obojętnie w przeciwieństwie do Ciebie i nie mówię że to kwestia tylko wychowania.
-Droga do lotniska w Pyrzowicach,a powiększenie Zakopianki to dwie całkiem odmienne sprawy.
-Czy trzeba koniecznie w wyborach startować żeby społecznie coś zrobić?Raz piszesz że może byłem oficjelem w busie podążającym nad Moko,na jedną z rocznic,
a raz że jeśli coś robię to powinienem przynajmniej nim być.Bo innym razem według Ciebie trzeba startować w lokalnych wyborach,działać w lokalnych strukturach żeby coś zrobić...Widzisz mnie do stołków nie pilno.Można zawsze coś zrobić nie pchając dupy na krzesełko czy funkcję.
Tam gdzie jestem przekonany o słuszności sprawy robię co mogę.Mam Ci pokazywać co robię na swoim terenie?Przecież i tak to zanegujesz.
Jedno mnie tylko zastanawia co przeszkadza Ci w tym że ktoś chce coś swojego powiedzieć na forum?Ja szanuje Twoje zdanie,możesz mnie nie lubić,mogę Ci działać na nerwy jak sam mówisz,ale napastliwości Twojej zupełnie nie rozumiem.Wystarczy zobaczyć Twoje nastawienie w stosunku do mnie w Twoich starych postach...Mogę je zacytować,ale po co?Każdy może je sam zobaczyć.Jesteś do mnie uprzedzony?
A co do mnie to mogę oczywiście próbować Ci udowadniać że nie jestem wielbłądem ale po co?Czy jest jakiś sens?
Niestety nie dziwie się dlaczego w różnych sprawach środowisko ludzi gór jest tak bardzo podzielone.A szkoda naprawdę bo można by wiele dobrego jeszcze zrobić.
Dlatego to już ostatni mój post w tym stylu,który nazwałbym tłumaczeniem.Stanowczo wolę rozmawiać o poważnych problemach.

P.S.Mogę Viking nawet dla Ciebie być tym wielbłądem i niech tak zostanie.
Wszak powiedziane jest:"Prędzej wielbłąd przez ucho igielne przejdzie niż..." Hi hi hi.Pozdrawiam. :mrgreen:

Wracam do swojego naprawiania Świata.
MAM PROŚBĘ DO ADMINISTRATORA VORTALU "E-TATRY".CZY NIE MOŻNA BY ZAMIEŚCIĆ NA PIERWSZEJ STRONIE PORTALU NUMERU TELEFONU RATUNKOWEGO W GÓRACH - 0 601 100 300 ?
Zapewne vortal odwiedzają nie tylko wytrawni turyści i taka wiedza może się im przydać.Pozdrawiam i oddaję głos do studia...hi hi hi. :mrgreen:

viking - Sob Kwi 21, 2007 10:40 pm

Witam i pozdrawiam

1- Smigło (pomyliłem się -przepraszam) :oops: ,
2- Naprawde wierzysz, ze OP na wymienionym odcinku bedzie jednokierunkowym? -
Ja nie :shock: ,
3- jestes może w komitecie organizacyjnym (100-lecia), - jezeli bede w tym czasie w kraju - to napewno, bedę w czasie obchodów tamtym rejonie (turystycznie), mysle , ze bedzie taka sama heca jak w 2002r (byleś - moze? - nic nie pisałes - a dziwne ??) :?:
4- Dzianisz? - nie chcą drogi ?? - a kiedys chcieli energie - wodę etc? - tez NIE, czy przyjmowac turystów - tez nie chcą???, z dróg nie korzystają ??, w lepiankach mieszkają :?:
5- Drogi na Mnichu - wg Ciebie tez powinni zlikwidować - bo kiedys tam tez spotkano Orła , a nawet jego jajka :!:
6- liczenie ? próbój - moze Ci uwierze (a,bc) - strzelaj :lol:
7- Pomiary terenowe , moze i są ( na papierze- na 100%) - chodze po Tatrach ponad 20 kilka lat, od połowy lat 90, jestem przynajmniej kilkanascie razy (od lutego do Listopada)- i to szczęscie bycia policzonym mnie omineło :cry:
8- "........-Zaśmiecanie Moka...ja koło tego tematu nie przechodzę obojętnie w przeciwieństwie do Ciebie ? (nic takiego nie pisałem :?: :?: :?: ) - acha, Ty zawsze wracasz ze szlaku obładowany cięzkim plastykowym workiem smieci i zostawiasz go Zakopanem ? Super - tak trzymaj ( sam osobiscie zrobię Ci super foto ) :roll: ,
i zrobię pewną oprawe medialną ( dla Ciebie - wszystko),powiedz kiedy (obojetnie czy bedziesz w dniu roboczym czy tez sob-niedzielnym)- bedziesz w Tatrach to z ciekawości pojde na te samą trase i na własne oczy zobaczę Supermena w akcji, wtedy uwierzę :wink:
9 -Droga do lotniska w Pyrzowicach,a powiększenie Zakopianki to dwie całkiem odmienne sprawy, dlaczego??? (interes własciciela zakładu miesnego jest mniejszy niż poszczególnego gorala (i)) :shock:
10 - byłes w 2002 na rocznicy w Moku- nie odpowiedziałes ?(moze jeszcze nie byłes dojrzały do bronienia swoich szczytnych ideałów?) :?:
11- "Nie pilno Ci do stołków" - bo wg mnie - ze swoimi ideałami jestes tylko na papierze (forum), a tym ludzi do siebie nie przekonasz :cry:
12- moge negowac - dopóki nie pochwalisz sie coś robisz u "siebie" :evil:
(bo dla mnie, dziwne jest dbac - o sprawy Gór - a u siebie NIC? - a może sie mylę :oops:
tak sie składa, że bardzo duzo jedzie po rejonie Slaska i Zagłebia - totez zanim cos napiszesz pomysl :roll:
13 wielblądem Cie nie nazwałem :???: ,
14- cyt "...Niestety nie dziwie się dlaczego w różnych sprawach środowisko ludzi gór jest tak bardzo podzielone...", a dlaczego wszyscy MUSZˇ myslec tak jak Ty lub JA?,
jest demokracja - juz czasy -których szczytne komunistyczne hasła : "Musimy", "Zrobimy" , "Idee Lenina wiecznie Żywe", "Partia z Narodem - naród z Partia" - dawno juz mineły? :cool: , nawet w Chinach wszyscy ludzie (w hutongach- dzielnice biedy) nie chodza jednakowo ubrani - i tez nie myslą tak samo?

Ja w odróznieniu do Ciebie - tak Mi sie wydaje- troszeczke robię dla wielu ważnych spraw: w miejscu zamieszkania, dla gór, w klubie, na rzecz innych osób, czy tez organizacji - ale nie chwale się tym, i z tym mi dobrze. I wiem ,ze tak zostanie.
A z "Zycia" znam wielu głosnych (farbowanych ) klakierów - moja nazwa dla takich ludzików "NAWIEDZONYCH" ( w zalezności do opcji jak jest w danej chwili aktualna), którzy głoszą publicznie szczytne ideały, a sami w miejscu zamieszkania (lub jesli chodzi o interes własnych spraw)- maja całkiem odmienne zdanie, lub nie sa u siebie znani? :o .

pozdrawiam i usmiechnij się :lol:
(a tak apropo - jeżeli to nie tajemnica - pracujesz gdzieś zawodowo?) :?: :?:

Jurajczyk - Sob Kwi 21, 2007 10:56 pm

Mam dopiero 30 z groszem lat i nieco inny pogląd od Ciebie na świat..........Lubię jak się nie chwalisz...hi hi hi. :mrgreen: Wystarczyło Ci wytknąć kilka pomyłek i jak widzę kolejna doza złości u Ciebie gotowa.Trochę opanowania.Mówisz że po Zagłębiu jeździsz...Ja też mogę powiedzieć że po Śląsku jeżdżę i idąc tropem Twoich słów powiedzieć że też Cię nie znam więc chyba nic nie robisz...hi hi hi.Ale to nie będzie przecież żadna sumienna ocena.Za szybko osądzasz ludzi,a sam nie jesteś wszechwiedzącym zauważ.Ta rozmowa nie ma sensu bo niedługo się dowiem od Ciebie że w ogóle w górach nie byłem...hi hi hi.Daj dojść do głosu innym.A skoro się tak czepiłeś PRL-u to chyba za tamtych czasów próbowano kneblować usta inaczej myślącym prawda?Więc proszę nie rób tego.Napisz że masz inne zdanie w jakiejś sprawie,a nie czepiaj się ludzi.Mam Ci dyplomy,świadectwa,umowy o zatrudnieniu i książeczki przynależności organizacyjnej pokazywać?Może książeczkę szczepień jeszcze?Żartujesz?Po co Ci to?Cenzurkę mi przez to będziesz wystawiał?No to później już mi pozostanie tylko zatańczyć i zaśpiewać...hi hi hi. :mrgreen: Naprawdę szanuje Cię bo jesteś starszy ode mnie,ale szkoda mi słów trwonić po próżnicy bo Szanowny "Pan Prezes Viking" i tak wie lepiej jak działać można...To czym "Pan Prezes Viking" się wsławił że tak powiem na Śląsku i Zagłębiu?..hi hi hi."Łubudubu,łubudubu niech nam żyje Prezes naszego klubu,niech żyje nam"-To ja Jurajczyk byłem... hi hi hi :mrgreen: .Zresztą dajmy już spokój,ta rozmowa naprawdę nie ma sensu.Pozdrawiam. :mrgreen:

P.S.. A "Pan Prezes" przecież lubi ferraty w Dolomitach?Nieprawdaż?Szkoda że "Pan Prezes" taki czepialski do ludzi...hi hi hi. :mrgreen:
P.S.2.Przepraszam wszystkich,którzy czytając naszą rozmowę mogli dostać zmiękczenia mózgu...hi hi hi.Obiecuję że się to więcej nie powtórzy.Pozdrawiam serdecznie. :mrgreen:
P.S.3.Po raz kolejny oddaję głos do studia. :mrgreen:

viking - Sob Kwi 21, 2007 11:44 pm

Witam i pozdrawiam ,
na razie zadnej pomyłki Mi nie wytknełes, i złosliwy nie jestem,
a nawiedzonych naprawiaczy swiata - takich jak Pan - nie cierpie i tyle.
nie potrafił Pan odniesć się do moich pytań, to znaczy dla mnie tylko tyle,
jaki to jest Pan chwalący się cienki Bolek.

Zawsze głosno mówie:
"Krowa - która duzo ryczy - mało mleka daje"
i kolejnego goscia - takiego na forum - poznałem.

cześć

Przepraszam innych forumowiczów - ale w tej materii z tym Panem zadnej wiecej dyskusji nie zamienię

mac ap - Nie Kwi 22, 2007 7:32 pm

Zakładam panie Jurajczyk, że procent ofiar wypadków na Orlej w stosunku do ogółu idących tam osób za bardzo się nie zmieni, bo i niby czemu. A skoro tak, to płacz nad przyszłymi ofiarami i ich rodzinami nie jest potrzebny. Czy jak otwieramy nową szosę to trzęsiemy sie nad losem nieuniknionych ofiar wypadków na niej?
Według moich, szacunkowych wyliczeń, idąc na Orlą Perć, ryzyko śmierci wynosi ok. 1/20 promila. Mogę znaleźć wiele przykłądów działań, które podejmujemy w codziennym życiu, a które są równie ryzykowne.
Zaś zwolennikom zamknięcia Orlej wszystkim, którzy (jak ja) lubią łańcuchy, nie lubią uprzęży lub na nią ich nie stać, proponuję aby najpierw otwarli jakiś inny szlak, podobny Orlej, tylko dalszy od Kasprowego. Bo jak na razie nie mamy nic wzamian. Ktoś w Dolomitach może wybierać: via ferrata lub zwykły szlak. My nie mamy takiej możliwości, bo Orla to u nas absolutny unikat.
Jeśli juz koniecznie trzeba by było coś zrobić, lepiej już ogrodzić górną stację kolejki na Kasprowym, lub zlikwidować szlak między Świnicą a Zawratem (a wzamian dać np. szlak Szpiglasowa- Mięguszewiecka). Jedno albo drugie zmniejszyło by radykalnie liczbę niedzielnych turystów na Orlej, która i tak wbrew histerycznym alarmom, nie jest wcale duża.
Cytat:
Przepraszam innych forumowiczów - ale w tej materii z tym Panem zadnej wiecej dyskusji nie zamienię

Mam nadzieję. Sensu tej wyliczanki, uprawianej z Jurajczykiem, a połączonej ze sprawdzianem i ankietą, nijak nie mogę zrozumieć.
Aha, mpie- tracisz poczucie humoru, czy tylko w piatek miałeś doła? :smile:

misiek_zr - Pon Kwi 23, 2007 12:59 am

Jak zapewne cześć z forumowiczów wie mam niewielkie doświadczenie górskie ale wypowiedzieć się chyba mogę?

Wg mnie nic nie zmieni się w sprawie bezpieczeństwa, jeśli zamiast łańcuchów na OP zamontują stalowe liny czy nawet zlikwidują wszystkie ułatwienia. Przecież to od ludzi zależy czy będą się przygotowywać do wyjścia na tak trudny szlak czy pójdą tam tak jak na niedzielny spacer po lesie. Wg mnie bezpieczeństwo zależy najwięcej od zachowania się ludzi a dopiero w następnej kolejności od trudności szlaku.

A co do zatłoczenia OP spowodowanego zwiększeniem przepustowości kolejki na Kasprowy czy nie wystarczyłoby zrobić ten szlak jednokierunkowy na całości i to nie od Kasprowego w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich tylko w stronę przeciwną? (Zakładając oczywiście, że ten przepis nie będzie łamany)

Pozdrawiam serdecznie

Jurajczyk - Pon Kwi 23, 2007 8:13 am

1).W jednym z poprzednich postów napisałem "Niestety nie dziwie się dlaczego w różnych sprawach środowisko ludzi gór jest tak bardzo podzielone.A szkoda naprawdę bo można by wiele dobrego jeszcze zrobić. " Nie chodziło mi o to żeby wszyscy mieli jednakowe zdanie tylko o to żeby rozmawiać ze sobą co jest sposobem zawierania kompromisów w różnych sprawach dotyczących gór(To w kwestii wytłumaczenia,bo ktoś zarzucił mi na forum że niby chcę aby wszyscy jednolicie myśleli jak to próbowano zrobić za PRL-u.).Wystarczy poważna rozmowa bez obrzucania się błotem.

2).Rozumiem MAC AP Twoje zdanie i proszę nie mów mi Pan,naprawdę wystarczy zwyczajnie Grzegorz czy Jurajczyk.Szanuję Cię za Twoje zdanie,ale i za to że Ty potrafisz rozmawiać.Dzięki bo to jak widać ważne,nie każdy to potrafi.Odgrodzenie kolejki czy likwidacja połączenia pomiędzy Świnicą,a Zawratem też jest jakimś wyjściem.Ja jednak widzę inne wyjście z tej sytuacji.
Jeżeli zaś chodzi o wypadki...Wypadki będą się w górach zdarzały tu wszyscy jesteśmy zgodni. Największym problemem jest procent śmiertelnych wypadków pośród wszystkich wypadków na OP.Co piąty wypadek na Orlej Perci,czyli 20% to wypadki śmiertelne.Jeżeli jeszcze nie czytałeś to zapraszam do przeczytania artykułu "Orla Perć wypadki i akcje ratownicze"zamieszczony w nr 1 (11) 2007 kwartalnika"W górach".Autorem artykułu jest Adam Marasek-zastępca naczelnika TOPR.Autor zmierzył się w nim ze statystyką wypadków na OP.
Artykuł możesz pobrać w formacie pdf. ze strony kwartalnika "W górach":
http://www.wgorach.com/im..._11_Marasek.pdf
Oprócz tego trzeba prowadzenia stałej akcji informacyjnej i ostrzegawczej
w sprawie bezpieczeństwa poruszania się po Orlej Perci.I z tym postulatem apelu
http://orlaperc.info.pl/
chyba też się zgodzisz?
Pozdrawiam i dzięki za rozmowę MAC AP. :mrgreen:

viking - Pon Kwi 23, 2007 9:59 am

witam i pozdrawiam wszystkich milosników gór

Według nowych przepisów, turyści będą uprawiać sport na własną odpowiedzialność, natomiast gminy muszą zapewnić warunki bezpieczeństwa oraz odpowiednio oznaczyć szlaki. Za bezpieczeństwo zorganizowanych imprez odpowiadać będzie ich organizator.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przedstawiło projekt rozporządzenia w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób, które przebywają w górach, pływają i uprawiają sporty wodne. Projekt szczegółowo określa obowiązki podmiotów, które prowadzą turystykę w górach i nad wodą. Według projektu za zapewnienie warunków bezpieczeństwa na wskazanych terenach odpowiadać będą władze lokalne lub dyrekcje parków narodowych. Turyści będą uprawiać rekreację oraz turystykę wodną i górską na własne ryzyko i odpowiedzialność. Projekt stanowi też, że za bezpieczeństwo zorganizowanych imprez turystycznych oraz wycieczek będą odpowiadać organizatorzy. Michał Rachoń, rzecznik MSWiA wyjaśnia - Dotychczas przepisy nie wskazywały podmiotów odpowiedzialnych za zapewnienie warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach i nad wodą.

Jednak Małgorzata Niepokulczycka, prezes Rady Krajowej Federacji Konsumentów zastrzega - Zmiany te nie mogą jednak oznaczać, że jeśli konsument zapłaci za wypoczynek i poniesie szkodę nie ze swojej winy, tylko on będzie za to odpowiadać.

Projekt przewiduje, że za bezpieczeństwo odpowiadać będą nie tylko podmioty, które prowadzą działalność rekreacyjną w górach oraz nad wodami, ale również turyści, którzy korzystają z tych obszarów. Będą odpowiadać za następstwa użytkowania nieodpowiedniego ubioru i sprzętu oraz braku przygotowania fizycznego, a także następstwa działań w stanie nietrzeźwości. Za osoby niepełnoletnie oraz skutki ich czynów odpowiadać będą ich prawni opiekunowie.
Jan Krzysztof, naczelnik straży ratunkowej TOPR zaznacza - Słusznym rozwiązaniem jest wyraźny zapis, że osoba fizyczna przebywająca w górach ponosi sama odpowiedzialność za swoje czyny.

Jednak zapis ten nie jest zrozumiały dla organizacji konsumenckich. Prezes Niepokulczycka podkreśla - Każdy powinien odpowiadać sam np. za uprawianie sportów ekstremalnych. Jeśli jednak płacę za wypoczynek w miejscowościach turystycznych i korzystam z wyznaczonych szlaków, to nie rozumiem czemu tylko ja mam odpowiadać, jeśli np. złamię narty na kamieniach.

Karolina Galuba, rzecznik Signal Iduna Towarzystwo Ubezpieczeń uważa - Rozwiązaniem w tej sytuacji mogłoby być wprowadzenie obowiązku ubezpieczenia się indywidualnych turystów na wypadek szkody.

Minister Janusz Kaczmarek uważa, że projektowane zmiany powiększą bezpieczeństwo turystów oraz rozwiną turystykę w regionach. Projekt chce, aby gminy odpowiadały za zapewnienie warunków bezpieczeństwa w górach i nad wodą. Ich zadaniem ma być również wyznaczanie i oznakowywanie górskich i wodnych szlaków turystycznych. Obciążone zostaną też konserwacją i utrzymaniem szlaków.

Józef Słonimski, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Sopocie wyznaje - Łatwo nałożyć jest na papierze nowe obowiązki na gminy. Kwestie te wprawdzie wymagają regulacji, ale co mają zrobić gminy, które nie mają odpowiednich funduszy na zapewnienie bezpieczeństwa.

Dodatkowo według ekspertów przekazanie władzom lokalnym lub dyrekcjom parków narodowych wyznaczania i oznakowywania szlaków turystycznych może spowodować chaos na trasach. Zbigniew Kresek z Zarządu Generalnego PTTK podkreśla - Szlak nie jest urządzeniem gminnym, tylko elementem infrastruktury. Czasami jeden szlak prowadzi przez kilka gmin.

Zgodnie z projektem, podczas zorganizowanych imprez turystycznych na terenach górskich i wodnych za zapewnienie oraz przestrzeganie warunków bezpieczeństwa odpowiadać będzie organizator imprezy. Zbigniew Kresek przyznaje - Jest to sensowne rozwiązanie. Często zdarza się, że organizatorzy nie zachowują standardów, zarówno jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jak i kwalifikacje pracowników.

Gmina oraz organizator będą odpowiadać na zasadzie winy. Oznacza to, że turysta będzie musiał wykazać, że podmioty te nie dochowały należytej staranności przy wykonywaniu swoich obowiązków. Jednocześnie ustawa stanowi, że turysta uprawia sport i turystykę na własne ryzyko. Eksperci radzą, aby w takiej sytuacji turyści wykupić polisę turystyczną. Karolina Galuba zaznacza - Teraz wykupują ubezpieczenia najczęściej tylko przy wyjazdach zagranicznych.

Podobnego zdania są polskie służby ratownicze. Naczelnik Jan Krzysztof podkreśla - TOPR środki na akcje ratownicze musi zdobywać sam, państwo pokrywa tylko 40 procent kosztów. Gdyby turyści byli zobowiązani ubezpieczyć się, mogliby ponieść także koszt takich akcji.

Uwazam, ze OP w tej formie jaka jest , jest bezpieczna , i zadne jej ograniczenia (jedenkierunek, liny itp )nie są jej potrzebne. A uwazac nalezy zawsze i wszedzie,
tylko tak sie składa, że prawie każdemu "gdzieś sie spieszy" ,
co sami napewno zauwazamy w naszym codziennym zyciu, pobytach w górach
Kazdy(dorosły) , kto idzie w góry - idzie na własne ryzyko.

czesc

Jurajczyk - Pon Kwi 23, 2007 10:24 am

Wymieniony przez Vikinga naczelnik TOPR Jan Krzysztof w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówił że najlepszym wyjściem na OP jest likwidacja wszystkich ułatwień.Wtedy wybierałyby się tam tylko osoby z doświadczeniem taternickim lub za opłatą z przewodnikami.Możecie sami przeczytać ten artykuł:
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,4065106.html
Czy aby tego chcecie?Całkowitej likwidacji ułatwień?
Zgadzam się natomiast co do zdania że turyści powinni finansowo odpowiadać w sytuacjach zawinionych przez nich.Ubezpieczenie się na wyjazd w góry to nie przymus lecz oznaka zdrowego rozsądku.No i sytuacja finansowa TOPR-u uległa by poprawie.Dzięki Viking to jest wreszcie rozmowa na argumenty.Pozdrawiam. :mrgreen:
P.S.Co do rozporządzenia,a właściwie niektórych zapisów to Ministerstwo trochę przesadziło.Brak doprecyzowania niektórych przepisów.

[ Dodano: Wto Kwi 24, 2007 1:26 pm ]
W dniu 20 kwietnia Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przedstawiło projekt rozporządzenia w sprawie określenia warunku bezpieczeństwa osób przebywających w górach,pływających,kąpiących się i uprawiających sporty wodne.Możecie zapoznać się z nim na stronie(pliki do pobrania w formacie pdf.):
http://www.pza.org.pl/download/139415.pdf
Ubezpieczenie się na wyjazd w góry to oznaka zdrowego rozsądku.No i sytuacja finansowa TOPR-u uległaby poprawie,a turyści mieli wreszcie gwarancję pomocy w razie wypadku czy choroby poprzez wykupienie polisy.Niektóre zapisy w projekcie Ministerstwa są mało doprecyzowane i mogą budzić jeszcze wątpliwości.Mam nadzieję że w toku prac nad rozporządzeniem błędy i brak precyzji w zapisach zostaną wyeliminowane.

NIEDŁUGO TAK OCZEKIWANA MAJÓWKA.ZAPEWNE CZĘŚĆ Z WAS WYBIERZE SIĘ NA NIˇ W GÓRY.WARTO ZATEM PRZYPOMNIEĆ OSOBOM ROZPOCZYNAJˇCYM SWOJˇ PRZYGODĘ Z GÓRAMI NUMER TELEFONU RATUNKOWEGO.

0 601 100 300


OBY JAK NAJMNIEJ BYŁ WAM POTRZEBNY,ALE WARTO MIEĆ GO ZAPISANEGO W SWOICH TELEFONACH.POZDRAWIAM. :mrgreen:

Lech - Sob Maj 26, 2007 1:51 pm
Temat postu: ORLA PERĆ - STATUS QUO
Zwolennikom likwidacji dotychczasowych ubezpieczeń na Orlej Perci do przemyślenia.

Cytat:
ORLA PERĆ - STATUS QUO

Jeszcze nie przebrzmiały echa 100-lecia powstania Orlej Perci a już rozległy się głosy nowatorów chcących „ucywilizować” ten najpiękniejszy szlak turystyczny w całych Tatrach, na wzór „via ferrat” istniejących w Alpach. Orla Perć na całej swej długości ubezpieczona została: łańcuchami, poręczami, drabinkami i klamrami. Ostatnia konserwacja ubezpieczeń, przeprowadzona przez TPN, wyeliminowała: drabinki, poręcze i klamry, zastępując je łańcuchami. Czy to zwiększyło (lub zmniejszyło) bezpieczeństwo? Zbyt jest to krótki czas by jednoznacznie to ocenić? Czy TPN popełnił błąd? Te „miękkie” ubezpieczenia (łańcuchy) spotkały się z totalna krytyką zwolenników „via errat”, jakby ten system zabezpieczę był jedynym panaceum na wyeliminowanie nieszczęśliwych wypadków.

Rodzi się pytanie, ile jest tragicznych wypadków na takich szlakach? Tego nie znamy. 100-letnia „eksploatacja” Orlej Perci” przyniosła 92 ofiary śmiertelne. Czy to dużo, czy mało? Ktoś powie, że o 92 osoby za dużo. Tragicznych wypadków w żadnych górach świata nie da się wykluczyć. Eksponowana Orla Perć to szlak wysokogórski, z którego mogą korzystać turyści o dużym doświadczeniu górskim, dobrej kondycji, odpowiednim zdrowiu oraz pozbawieni leku przestrzeni. Ponadto ostrożność na szlaku i świadome korzystanie z 3 punktów podparcia jest gwarancja bezpiecznego przejścia. Fakty mówią, że nie wszyscy turyści na tym szlaku spełniają powyższe wymagania – krzykną zwolennicy „via ferrat”. To prawda, ale analogią są osoby zasiadające za kierownicą samochodu nie posiadające prawa jazdy lub nietrzeźwe (tutaj również nie ma gwarancji uniknięcia tragicznych wypadków drogowych).

Przez 30 lat przewodnictwa tatrzańskiego przeprowadziłem bezpiecznie Orla Percią kilkuset turystów, dzięki roztropności turystów i opiece Opatrzności Bożej, która mam nadzieje i przekonanie, dalej biedzie miała mnie i moich turystów w swej pieczy. Nie znam przypadku śmiertelnego wypadku na Orlej Perci zaistniałego w wyniku rozerwania się łańcucha. Jako konstruktor wiem, że na łańcuchu bezpiecznie można zawiesić kilkaset kilogramów ciężaru. Skąd nagle biorą się sugestie, że łańcuch należy zastąpić linką stalową? Wprowadzenie „via ferraty” na Orlej Perci związane będzie z dodatkowym wyposażeniem turysty (nie tanim) jak: linka, karabinkiem, uprzężą i kaskiem. Czy to wyposażenie jest gwarancją 100 % bezpieczeństwa? W Dolomitach są trasy, gdzie jako stopnie pod buty są pręty utwierdzone w skale. Przy nieszczęśliwym potknięciu linka stalowa zabezpiecza przed upadkiem w przepaść, ale na wspomnianych prętach można sobie rozpruć wnętrzności.

Skąd się bierze ślepy pęd za naśladownictwem „żelaznych dróg”? Czy na tych szlakach nie było tragicznych wypadków? Moje odczucia i wątpliwości są podzielone co do proponowanych zamierzeń w kwestii zwiększenia bezpieczeństwa turystów na eksponowanym szlaku. Mam duże obawy, że wprowadzenie „via ferraty” na Orlą Perć będzie zagrożeniem i pretekstem do:

1. Likwidacji wielu szlaków turystycznych w Tatrach (jak na Słowacji).

2. Ograniczenia ruchu turystycznego przez wyznaczenie „pojemności” turystów na szlaku.

3. Wynajęcia przewodnika TPN za odpowiednio wysoką opłatą.

4. Wyeliminowania przewodników tatrzańskich spoza Zakopanego.

5. Wyeliminowanie przeciętnego (biednego) turysty górskiego.

Biorąc powyższe pod uwagę, pozostanę tradycjonalistą 100-letniej zasady uprawiania turystyki na tym unikalnym w Tatrach szlaku. Czyli zostaję przy „status quo”.

Stanisław Trębacz
przewodnik tatrzański


źródło: Informator Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego "Co słychać?", nr 1(193) styczeń 2007, str. 5

halina - Nie Maj 27, 2007 9:14 am

Bardzo mądry artykuł,aż miło czytać,jak dobrze że są jeszcze ludzie rozsądnie myślący na dodatek znający sie na rzeczy.Zwolennikom likwidacji łancuchow ze wzgledow bezpieczenstwa,ten artykół faktycznie powinien otworzyć oczy,ze skotek moze odwrotny,natomiast myslącym w rodzaju"mam sprzet,OP jest dla mnie reszta niech siedzi w domu"- wielka figa mam nadzieje.DZiekuje panu Trebaczowi za ten artykuł.
Jurajczyk - Pon Maj 28, 2007 11:42 am
Temat postu: OP
Ciekawy artykuł,ciekawe zdanie Pana Stanisława Trębacza.Ale proszę zauważyć że:
1."Via ferratowcy" wcale nie chcą likwidacji jakichkolwiek szlaków w Tatrach.To właśnie założenie liny miałoby ten szlak zrobić bezpieczniejszym,a na dodatek uchronić go przed likwidacją ponieważ jest sporo głosów w środowisku górskim i przewodnickim ,aby na OP zlikwidować wszelkie ułatwienia lub wogóle szlak i by chodzenie po nim odbywało się tylko z przewodnikiem.Czyli tak jak Na np. słowacki Gierlach.Żaden z "ferratowców" tego nie chce,chcemy aby szlak pozostał dostępny dla ludzi.
2.Co do ograniczenia ilości turystów na OP to zdania są różne.Ale założenie poręczówki,używanie uprzęży,kasku,informowanie o trudności szlaku,nauka kultury przebywania w górach może zmniejszyć ilość tzw. niedzielnych turystów.Bo to oni są najniebezpieczniejsi na OP zarówno dla siebie jak i dla innych.Podam przykład z ostatniego długiego weekendu.
Nie wiem czy słyszeliście w dniach majówki na falach RMF FM wywiad z jednym z "niedzielnych turystów" w Tatrach.Dziennikarz pyta młodego chłopaka gdzie się wybiera.Młodzieniec na to:
-"Na Orlą Perć"
Dziennikarz pyta czy wobec tego jest przygotowany ,ma czekan i raki bo przecież wszędzie śnieg.A gość mówi że nie ma,ale ma za to dobre buty.Dziennikarz zobaczył i podsumował:
-"Może buty i dobre,ale na lato.A masz chociaż kijki do podpierania żeby nie zjechać?"
Na to delikwent beztrosko odpowiedział :
-"NIE JAKIŚ PATYK NA ORLEJ ZNAJDĘ".
Normalnie w tym momencie myślałem że pier... (przepraszam za wyrażenie) i spadnę z krzesła na którym siedziałem słuchając radia.Jak widać głupota ludzka nie zna granic.Po takiej odpowiedzi również dziennikarz miał dość,zwątpił i o nic już więcej tego "niedzielnego turysty" nie pytał.
Tu właśnie leży problem.Tacy ludzie stwarzają zagrożenie nie tylko dla siebie.A może ich być sporo więcej po zwiększeniu przepustowości od grudnia 2007 kolejki na Kasprowy Wierch.
3 i 4.Pan Stanisław pisze że przeprowadził wielu turystów przez 30 lat przez OP.Gratuluję ale czy wszystkich za darmo?Więcej do punktu 3 chyba dodawać nie trzeba...
5.Zakupienie potrzebnego sprzętu na OP,który posłuży wiele lat i nie tylko zresztą w Tatrach,zapewne będzie tańsze niż wynajmowanie przewodnika gdyby OP podzieliła los n p.Gierlachu.

P.S.Proszę również o uważne przeczytanie czego tak naprawdę chcą "ferratowcy".Bo pośród wielu wypowiedzi na forach zdarzają się nieścisłości co do celów akcji Apelu o Orlej Perci.Dzieje się tak przez niewiedzę lub celowe przeinaczanie celów akcji przez osoby niechętne Apelowi.
Dokładne informacje można zasięgnąć:
http://orlaperc.info.pl/
To fragment,proszę przeczytajcie uważnie i ze zrozumieniem:

""APEL "ORLA PERĆ - NASTĘPNE STULECIE"

Poruszeni kolejnymi wiadomościami o śmiertelnych wypadkach na Orlej Perci, apelujemy do władz Tatrzańskiego Parku Narodowego o przekształcenie jej w nowoczesną via ferratę.
Jednocześnie wyrażamy zaniepokojenie coraz częstszymi pogłoskami o rozważanym w publicznych dyskusjach rozwiązaniu problemu Orlej Perci przez całkowite usunięcie z niej dotychczasowych ubezpieczeń i sztucznych ułatwień.
Orla Perć jest częścią polskiej tradycji o znaczeniu daleko wykraczającym poza jej czysto turystyczne czy nawet szeroko rozumiane górskie aspekty. Jest legendą, mitem tatrzańskim i mitem polskim.
Nie można odbierać nikomu prawa do samodzielnego poruszania się po niej, o co zabiegają niektóre środowiska przewodnickie, ale i nie wolno dłużej utrzymywać jej w archaicznym stanie z roku 1906.

Wzywamy więc do:

* ubezpieczenia tego szlaku stalowymi linami poręczowymi, aby umożliwić turystom stosowanie na nim
nowoczesnej autoasekuracji
* wprowadzenia na nim logicznie pomyślanego ruchu jednokierunkowego
* prowadzenia stałej akcji informacyjnej i ostrzegawczej
w sprawie bezpieczeństwa poruszania się po nim.
..."

VIA FERRATA NIE JEST PANACEUM NA WSZYSTKO ALE MOŻE POPRAWIĆ STAN BEZPIECZEŃSTWA NA TAK PIĘKNYM ALE I WYMAGAJĄCYM SZLAKU JAKIM JEST ORLA PERĆ.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich kochających i szanujących góry. :mrgreen:

P.S.1. Kilka słów do Vikinga.Sprawa rozbudowy Zakopianki zaniepokoiła również władze Tatrzańskiego Parku Narodowego.Polecam artykuł ze str.9 w nr.2 kwartalnika TPN "Tatry":
http://www.tatry.tpn.pl/
Dodam że echa tzw. buntu górali niechcących rozbudowy drogi dotarła już do parlamentu i rządu.Sprawa jest ważna bo wybetonowanie czy wyasfaltowanie Podhala jest pomysłem poronionym,a w ostatnich latach przybywa parkingów,dróg,apartamentowców...Na dodatek ostatnio pojawiają się projekty przejęcia Parków Narodowych przez Lasy Państwowe.Dokąd to wszystko prowadzi i jak odczuje to przyroda tatrzańska można się domyślać.
Gdy nie wiadomo o co chodzi to idzie o...pieniądze.Podobno "pecunia non olet"czyli pieniądze nie śmierdzą,jak mawiali starożytni,ale te pieniądze będą śmierdziały spalinami i to bardzo.
Czy tak trudno zamiast powiększania drogi zrobić dużo bardziej ekologiczne połączenie Zakopanego z Krakowem i resztą kraju szybką koleją?Szanowny Vikingu zostawiam Ci to pod rozwagę bo droga w Pyrzowicach ,a droga klasy "G" czyli około 30 metrowy pas dwukierunkowej szosy wzdłuż granicy Tatrzańskiego Parku Narodowego od wylotu dol.Chochołowskiej do dol.Małej Łąki to całkiem odmienne sprawy.Ta droga zarówno dla przyrody jak i dla mieszkających w okolicy górali będzie bardzo szkodliwym przedsięwzięciem.Dla osób chcących zapoznać się bliżej z tematem polecam stronę:
http://buntwdzianiszu.neostrada.pl/



"Z CZYSTYM IDŹ TYLKO SERCEM W TATRY,
JAKBYŚ PRZEKRACZAŁ PRÓG ŚWIĄTYNI ..."
(gen. M.Zaruski)

ignatius - Pon Maj 28, 2007 5:58 pm

Hmm 100 lat było jak jest i było dobrze. Via ferraty bym nie zakładał ale za ruchem jednokierunkowym jestem całym sobą za. Taka via ferrata to niemały wydatek, a jest wiele szlaków w tak kiepskim stanie, że lepiej na nie przeznaczyć pieniądze. Trzeba by natomiast jakoś bardziej uświadamiać ludzi, że Orla Perć to szlak wymagający i dla każdego się nie nadaje. Założenie ferraty nic nie zmieni, będą tworzyć się zatory, wielu będzie chodzić bez asekuracji, może będzie jeszcze więcej wypadków, więc po co sprawdzać?
konrad - Czw Maj 31, 2007 6:15 pm

taaak..a kiedys w samochodach nie było pasów i poduszek powietrznych...
100 lat to kawal czasu i dziwna jest dla mnie taka retoryka :wink:
naleze chyba do extremalistow, bo najchetniej usunalbym z orlej wszystkie zabezpieczenia, kto ma sprzet, umie go wykorzystac, a przede wszystkim umiejetnosci - droga jego. reszta ma pole do popisu nizej.
gory nie sa miejscem na demokracje w sensie "wszyscy wszedzie".
ale ferrata tez bylaby niezłym wyjsciem, moze ludzie zaczeli by dbac o swoje zdrowie i zycie korzystając z lonży, uprzęzy czy kasku.. marzenia... :razz:

mpie - Czw Maj 31, 2007 8:24 pm

konrad napisał/a:
(...)
naleze chyba do extremalistow, bo najchetniej usunalbym z orlej wszystkie zabezpieczenia, kto ma sprzet, umie go wykorzystac, a przede wszystkim umiejetnosci - droga jego. reszta ma pole do popisu nizej.
(...)
...marzenia...


Właśnie.
Niestety, marzenia... :???:

mantek - Czw Maj 31, 2007 8:39 pm

i bardzo słusznie :) - a ja zawsze będę trzymać się swego zdania :) - niech tylko będą dobrze zakonserwowane te usprawnienia, które są i niech - do licha - cały szlak będzie jednokierunkowy :!:
Dziunio - Czw Maj 31, 2007 8:51 pm

Hm, ferrata na Orlej Perci? Nie mówię ani że to dobry, ani zły pomysł. Natomiast jestem pewien, że znalazło by się wystarczająco dużo idiotów, którzy by powiedzieli "co, jo tego bez jakiejś tam lonży nie przejdę?".
Ja jestem za takim rozwiązaniem jak Mantek, tzn. żeby pozostawic wszystko jak jest i dbac o to. Z tym jednokierunkowym ruchem nie mogę sobie jeszcze dac rady. Chyba że miało by to byc na zasadzie "ustąp pierwszeństwa przejścia, nadchodzącemu z przeciwka".

Jurajczyk - Pon Lip 02, 2007 10:24 am


"DZIENNIK" PISZE O ORLEJ PERCI.


Zapraszam do przeczytania artykułu w dzisiejszym (2 lipiec)"Dzienniku"- strona 10 wydania papierowego,artykuł pt."Jednokierunkowa Orla Perć" lub zerknąć na wersje elektroniczną tego artykułu na poniższym linku:
http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=50949

POZDRAWIAM. :mrgreen:


[ Dodano: Wto Lip 03, 2007 9:19 am ]

DZIENNIKARZE,RMF FM i ORLA PERĆ.


Zapraszam,jeżeli oczywiście możecie do słuchania dzisiaj (3 lipca) radia RMF FM.Na falach stacji znajdziecie relacje zaproszonych dziennikarzy z Orlej Perci .Kampania informacyjna na temat niebezpieczeństw czekających w górach ruszyła.Dziennikarze różnych mediów zostali zaproszeni aby pomogli w informowaniu słuchaczy i czytelników sami orientując się w temacie.Miejmy nadzieję że dotrą do większej rzeszy ludzi,przynajmniej mają takie możliwości...POZDRAWIAM. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:




"Z CZYSTYM IDŹ TYLKO SERCEM W TATRY,
JAKBYŚ PRZEKRACZAŁ PRÓG ŚWIĄTYNI ..."
(gen. M.Zaruski)




[ Dodano: Pią Lip 06, 2007 11:02 am ]
ORLA PERĆ-APEL! ! !

"...TOPR, TPN oraz przewodnicy wysokogórscy zorganizowali dla dziennikarzy prasowych i telewizyjnych warsztaty na Orlej, by zaprezentować (postulowany przez naszą inicjatywę ORLA PERĆ - NASTĘPNE STULECIE) system autoasekuracji przy użyciu uprzęży i lonży z płytką hamującą, który poprawi, zdaniem naczelnika, bezpieczeństwo na Orlej.
Na razie prezentowano zastosowanie lonży na łańcuchach, czekamy na możliwość stosowania pełnej, nowoczesnej autoasekuracji na linach ferratowych!"


ZOBACZCIE PROSZĘ RELACJĘ W TVN 24 :



http://www.tvn24.pl/2057881,0,0,0,1,wideo.html


"...Coraz częściej - zamiast agresywnej wymiany zdań - staje się merytoryczną debatą, miedzy innymi na temat autoasekuracji i jej kosztów, tylko rzekomo wysokich. Pamiętajcie, nowocześnie ubezpieczona Orla nie będzie jedyną taką drogą na świecie. Uprząż i lonża z płytką hamującą są oczywistą techniką asekuracyjną w całych Alpach, Dolomitach i nie tylko. Bierzcie udział w dyskusjach i - nie wdając się w kłótnie - informujcie!"



Chcemy podziękować Wszystkim którzy weszli na stronę:

http://orlaperc.info.pl/

Już blisko 4900 osób poparło Apel.

I to tylko w wersji elektronicznej.
Do tego trzeba dodać podpisy zebrane na papierze.
Prośba o poinformowanie o Apelu swoich znajomych jest nadal aktualna.
Dzięki wszystkim i pozdrawiamy wszystkie Góromaniaczki i wszystkich Góromaniaków! ! !
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

@nia - Pon Sie 13, 2007 8:13 am

Za Tygodnikiem Podhalańskim:

"Władze TPN twierdzą, że wprowadzenie jednego kierunku ruchu na Orlej Perci było dobrym posunięciem.

- Statystyka z jednego lipcowego dnia pokazuje, że na 121 osób, które szły tym szlakiem, tylko 11 wędrowało pod prąd. Możemy powiedzieć więc, że turyści są świadomi, a nasze zarządzenie przyniosło skutek. Na szlaku stoją zresztą nasi wolontariusze, którzy zwracają turystom uwagę - zauważa dyrektor Skawiński."

Miło przeczytać o czymś, co wypałiło :)

sibi - Pon Sie 13, 2007 6:17 pm

Moze to wypal, moze niewypal, pewnie znalazbym sie wsrod tej 11-tki, gdybym tam byl owego czasu - ostatnim razem lazlem pod prad (przed zmianami), i braklo czasu od KozP na zachod.
Sabina - Pon Sie 13, 2007 6:37 pm

Wszelkie przymusy, wymagania, "zalecenia" bez możliwości odwołania psują na szlaku komfort, zadowolenie z wędrówki
ale ten ruch jednokierunkowy, choćby nie do końca przestrzegany
JEST JEDNAK POTRZEBNY
- sami wiecie, chodząc tam, chodząc i stojąc, a nie chodząc, bo "się zakorkowało" :wink:

Teraz już tylko z zachodu na wschód...
Podoba mi się ta inicjatywa, stosuję się i stosować się będę...

mantek - Czw Sie 16, 2007 8:51 am

Dziunio napisał/a:
Chyba że miało by to byc na zasadzie "ustąp pierwszeństwa przejścia, nadchodzącemu z przeciwka".


A pamiętasz jak to jest z tym ustąp pierwszeństwa :?: :!: , ile trzeba się było nieraz "nawisieć", żeby ruszyć dalej, hmm. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele dojść do OP i to może mieszać, ale jeżeli wszystko będzie poprawnie oznaczone to nie będzie problemów.

Sabina napisał/a:
Wszelkie przymusy, wymagania, "zalecenia" bez możliwości odwołania psują na szlaku komfort, zadowolenie z wędrówki (...)


W tym miejscu jestem zwolennikiem tych rzeczy, zawsze (podkreślam to po raz n-ty) byłem i jestem zwolennikiem bezpieczeństwa, a to miało na celu wprowadzenie jednokierunkowości szlaku (przykład - Czerwona Ławka - czy wyobrażacie sobie, co tam by się działo :?: )

Uwielbiam OP i przeszedłem ją kilka razy (znowu się powtarzam), ale wiem, że kolejnym razem zastosuję się poleceń i strasznie się znerwuję, gdy spotkam osła idącego pod prąd :!:

sibi napisał/a:
To Cie przywitam slowami "iii-aa!" :wink:


no sibi to jeszcze specjalnie będę dla ciebie targać parę oślich uszu ;) :D , żeby było za co pociągnąć ;)

Dziunio - Czw Sie 16, 2007 3:54 pm

Nie no, przetrawiłem już ten ruch jednokierunkowy i jestem zdania, że lepsze to, niż via ferraty czy zamykanie drogi na OP wszystkim "nie taternikom". Tylko żeby to miało ręce i nogi, żeby bylo oznakowane i żeby wszyscy się do tego stosowali. Trudno, trzeba będzie planowac wyjścia zgodnie z kierunkiem "jazdy".
First - Czw Sie 16, 2007 4:50 pm

ale zasadniczo trzeba powiedzieć, że przecież przejście Orlej Perci zgodnie z wytyczonym kierunkiem jazdy na pewno nikomu nie sprawia bólu, więc akurat nie widzę ku temu żadnych przeciwwskazań! Ktoś tak uznał za stosowne, niech więc tak będzie, chyba, że Polak to z natury oportunista, więc się nie dostosuje... ale to żal mi takich ludzi co zawsze są na anty. Zawsze są tacy co kradną choć wiedzą, że to zabronione.
sibi - Czw Sie 16, 2007 5:46 pm

Nie chodzi (przynajmniej mi) o oportunizm ani o pokrewne sformulowania.
Sprawa jest prosta - jakies 4 razy czesciej lazlem z zachodu na wschod.
Idac w kierunku przeciwnym trasa ma inny wymiar, inny smak...

First - Czw Sie 16, 2007 5:53 pm

tu akurat Sibi masz rację! Idąc w innym kierunku zwracamy uwagę na coś innego, ilekroć byśmy nie szli. To samo tyczy się pory roku, pory dnia, pogody - zawsze coś innego rzuca się w oczy i to jest piękno gór! Uważam jednak, że chyba nikt nie robi nam na złość ustalając jeden kierunek, więc w rewanżu nie wypada robić na złość komu innemu :wink:
mantek - Pią Sie 17, 2007 9:23 am

Nigdzie nie napisałem, że ja chodziłem tylko w jednym kierunku :) Podzielam zdanie, że różne są uroki chodzenia w różnych kierunkach :) , ale "odwisiałem" swoje i wiem, że w przypadku "niewystępowania osiołków górskich" znacznie sprawniej będziemy sie poruszać po OP :) Oczywiście brak będzie adrenaliny wywoływanej podczas przejścia ze wschodu na zachód, ale co to dla nas :D
Dziunio - Pią Sie 17, 2007 9:44 am

Hm, trudno się nie zgodzic z Sibim odnośnie nowych wrażeń itd., których możemy doznać idąc w przeciwnym kierunku, ale niestety i w Tatry chyba dotarła zasada wyboru mniejszego zła...
sibi - Pią Sie 17, 2007 6:14 pm

Z kazdej strony widzimy kopromisy. Stosujemy je lub nie.
Pojdzmy na 1 z nich - mantkowi zakaz wstepu na OP, a wtedy 2x sprawniej tlum bedzie sie przemieszczal. :twisted:

Kompromis pewien widze, aczkolwiek (jak wszedzie) znajda sie oponenci:
przy gorszej pogodzie oraz switem i wieczorem liczba spacerowiczow maleje.

mantek - Pon Sie 20, 2007 7:28 am

No sibi, chyba przesadziłeś z takim kompromisem ;) Nie biegam po OP codziennie, a przeliczając ilość moich przejść na lata mojego wędrowania po górach to wychodzi jakieś 0,2 na rok (może ta wartość jest inna), więc z pewnością z moimi zasadami jestem mniejszym "szkodnikiem" (nawet gdybym posunął się do złamania zasad) niż niektóre "osiołki" :)
sibi - Pon Sie 20, 2007 10:15 pm

No nie wiem, czy taki mały szkodnik jak szarańcza wyrządzi mniejszą szkodę niż od niego większy, np. osiołek. :wink:
mpie - Sro Sie 22, 2007 9:16 pm

"Sporny" odcinek Orlej Perci, na którym wprowadzono jeden kierunek, przeszedłem w jedna i drugą stronę. W deszczu i w słońcu. I we mgle też.
Osobiście łatwiejsza opcja dla mnie to kierunek od Koziej Przełęczy do Zawratu (a więc przeciwnie do opcji wybranej przez wybierających wybrańców), jednakże elementem decydującym za taką decyzją w moim przypadku była drabinka na Koziej, którą zdecydowanie wolę wychodzić niż schodzić :mrgreen:

Rozumiem jednakże powody, którymi kierowano sie przy wyborze kierunku szlaku. W sytuacji przeciwnej zamknieto by możliwość przejścia OP ze startu na Kasprowym (specjalnie nie mówię w Kuźnicach, i świadomie omijam wyjazd kolejką jako część przebytej trasy). A ten sposób zdobywania Orlej jest jeśli nie najczęstszy, to z pewnością bardzo atrakcyjny. I jak znam moich pomysłowych rodaków (ostatnio jeden łaził po OP z ponad promilem we krwi :shock: ), tak domyślam się że tak sformułowany przepis byłby notorycznie łamany .
Nie oznacza to oczywiscie że ten jedyny słuszny kierunek będzie ściśle przestrzegany. Ma jednak większe szanse na realizacje.

Natomiast co do odgórnego "opiepszania" idących pod prąd, to proponuje najpierw zapytać się czemu zostali zmuszeni zawrócić (pogoda :?: , strach :?: , przecena swoich umiejętności :?: , a moze konieczność tego fatalnego zejscia drabinką :?: ), a potem pouczać ich o kierunku i narzekać że powodują zatory...

Koniec końców, każdy z nas będąc w Tatrach swoją osobą w jakimś stopniu przyczynia sie do takiej a nie innej liczby turystów na szlakach. Oczywiscie inną sprawą jest nasze przygotowanie do danego szlaku, ale to już dyskusja do innego tematu...

mantek - Pią Sie 24, 2007 11:54 am

mpie napisał/a:
Natomiast co do odgórnego "opiepszania" idących pod prąd, to proponuje najpierw zapytać się czemu zostali zmuszeni zawrócić (pogoda :?: , strach :?: , przecena swoich umiejętności :?: , a moze konieczność tego fatalnego zejscia drabinką :?: ), a potem pouczać ich o kierunku i narzekać że powodują zatory...

Koniec końców, każdy z nas będąc w Tatrach swoją osobą w jakimś stopniu przyczynia sie do takiej a nie innej liczby turystów na szlakach. Oczywiscie inną sprawą jest nasze przygotowanie do danego szlaku, ale to już dyskusja do innego tematu...


mpie, nikt nikogo nie opieprzy, nasza wymiana zdań była żartobliwa :) Woluntariusze mają ostrzegać i pouczać i przecież wiemy, że zdarzają się różne niecodzienne sytuacje i te też bierzemy pod uwagę :)

Jurajczyk - Wto Paź 30, 2007 2:33 pm
Temat postu: PAMIĘCI KASI MAZUREK 1986-2006

PAMIĘCI KASI MAZUREK 1986-2006

15 października 2007 to pierwsza rocznica śmierci Kasi Mazurek na Koziej Przełęczy w Tatrach. Jej przyjaciele i rodzina umieścili na symbolicznym cmentarzu ofiar Tatr, przy kaplicy na Wiktorówkach, tablicę pamiątkową. Nas, sygnatariuszy apelu Orla Perć-Następne Stulecie, reprezentowała na uroczystości Irena Rubinowska.Kasia Mazurek zginęła na Orlej 15 października 2006 roku. Była ostrożną, odpowiednio wyekwipowaną i wystarczająco doświadczoną, by w dobrych tego dnia warunkach wybrać się na szlak...

Akcja społeczna ORLA PERĆ-NASTĘPNE STULECIE trwa nadal.
Mamy małą prośbę.Zobaczcie ten Apel:
http://orlaperc.info.pl/
Dotyczy bezpieczeństwa na Orlej Perci w Tatrach.
Możecie podrzucić
link znajomym,rodzinie,przyjaciołom.
Jeżeli zechcecie podpiszcie się pod nim.
Jeżeli nie przeczytajcie chociaż.A jeżeli już tam byliście
to przepraszam ale nie wiedzieliśmy.
Zróbmy coś pożytecznego wspólnie.
Pod Apelem podpisało się już 5818 sygnatariuszy.Dzięki.
Przypominamy nr.tel.ratunkowego w górach(+48) 601 100 300.
Pozdrawiamy.Góromaniacy.

mantek - Wto Paź 30, 2007 7:11 pm

Jurajczyku, o ile mogę się zgodzić z propozycjami dotyczącymi dobrego utrzymania OP i z żalem po straconej bliskiej osobie, o tyle nie mogę się zgodzić z Apelem - nie komentując nie dyskutując nie protestując

pozostaję w żalu po utraconym zbyt młodym żywocie

ale ... (wiesz czego dotyczy ale)

Jurajczyk - Czw Lis 08, 2007 1:27 pm

Dzięki Mantek.Widzisz to jest rozmowa na poziomie.Nie każdy musi się z tym apelem zgadzać dlatego napisaliśmy:"Jeżeli zechcecie podpiszcie się pod nim.
Jeżeli nie przeczytajcie chociaż.A jeżeli już tam byliście
to przepraszam ale nie wiedzieliśmy..."
Bo rozmawiać trzeba,a zdań na temat OP jest kilka i to dobrze rozumiemy.Pozdrawiam.Jurajczyk.

Leszek - Czw Lis 08, 2007 4:03 pm

Jurajczyk, nie chciałbym abyś mnie źle zrozumiał ale przecież nikt nie wie dlaczego Kasia Mazurek zginęła, co tak naprawdę się stało, dlaczego poleciała z Koziej przełęczy? Nie możesz na 100% powiedzieć, że gdyby na Orlej ( i na dojściach) była ferrata to wszyscy byliby bezpieczni? Nie chcę niepotrzebnej polemiki bo było jej już dość. Popieram mantka i rozumię Was bliskich Kasi. Ja miałem farta bo poleciałem ale wyszedłem.Wyciągnąłem wnioski.Ale myślisz, że nie pójdę wysoko w Tatry? Przede wszystkim muszę iść tam gdzie poleciałem, aby ocenić czy zachowałem się nierozsądnie, źle oceniłem zagrożenie. Jeśli okazałoby się, że zlekceważyłem zagrożenie to będę musiał zrewidować swój stosunek do turystyki bardzo wysokogórskiej, jeśli mój wypadek to naprawdę wypadek niesprowokowany moim zachowaniem to będę lazł tam dalej. Niewątpliwie korzystając z pozostałych "wniosków" z wypadku np. z doborem spodni, z używaniem kasku bo przecież gdyby nie on to nie pisałbym teraz.
viking - Czw Lis 08, 2007 4:36 pm

witam i pozdrawiam,
czy wierzysz, ze ten apel coś da??

No cóż, zgineło młode dziewcze - Kasia (a wszystko było przed nia), jak napisali była dobrze obeznana z Tatrami, wyposażona super, ale na swoje nieszczeście poleciała na OP w dół, (Ty znasz lepiej tę sprawę) czy na tym nieszczesnym odcinku trzymała sie łańcucha czy tez nie, teraz to nie ważne, ale jak wiesz (tak przypuszczam) - to co jej kompani w tej wędrówce zrobili w chwili tej tragedii (pamietasz), to jest wg ogromna tragedia - bowiem nie zrobili NIC, pamiętasz kto ten wypadek zgłosił ?.
Chcesz (cie) naprawiać i ulepszać świat - ok, czy tez tak sie angażujesz w inne tragedie górskie, (pamiętasz rocznice tych pozostałych górskich wypadków), a co z tragediami drogowymi, popełnione przez naturę ??. Owszem tez bym chciał, aby świat był (bez przemocy i bez konfliktów-a ludzi szczęsliwi), ale to nierealne - tak samo jak śmierć w górach - czy ktoś jej chce? (poza samobójcami), była jest i będzie w górach - czy to nam sie podoba czy tez nie. To nie góry zabijają.
Każdy z nas idąc w góry wysokie - wierzy , ze nam nigdy w górach nic sie nie stanie - ale drobny błąd i .......smutek.
Chciałbym jednak zwrocić wszystkim uwagę, że owszem jak sie zdarzy wypadek - to zachowajmy zimna krew i działajmy logicznie, a to czy OP zamkną czy też nie , czy zrobią "via ferrata" - to ludzie i tak będą ginąc w górach na OP (przykład młodzieńca co to wychodził bez rodziców bodaj na Krzyżne, i jak był wyposażony?). Czy wierzysz, ze na całej OP zrobią "via ferrata"?
Sami jesteśmy swoimi sternikami. trzymaj się.

czesc

Ps. bardzo mi przypadła do gustu ostatnia wypowiedz Leszka

sibi - Sob Gru 15, 2007 3:06 pm
Temat postu: Doświadczenie a obycie wysokogórskie - to te same pojęcia?
Jurajczyk napisał/a:
Była ostrożną, odpowiednio wyekwipowaną i wystarczająco doświadczoną, by w dobrych tego dnia warunkach wybrać się na szlak...

To, co przykuwa moją uwagę w relacjach powypadkowych to częste określenia, że nieszczęśnik miał super ekwipunek oraz niezbędne doświadczenie - mimo młodego wieku.

A kto to może określić? Jakoś dziwnym trafem większości bez doświadczenia nic się nie dzieje, chociaż zbyt często pchają się w miejsca, gdzie nie powinni, na które przyjdzie czas w odleglejszym terminie.
Jaki wniosek? Dlaczego częściej przytrafia się coś złego tym doświadczonym spośród młodych osób, niż ich rówieśnikom nie posiadającym odpowiedniej wiedzy ani obycia w trudnym terenie?
Dla mnie to zagadka. Może chcą pokazać pozostałym, na czym rzecz polega, a wtedy... nieszczęście gotowe. Nie wiem, gdybać można by długo.

Podobno doświadczenia nabiera się z wiekiem. Wiadomo, że są wyjątki - że też np. 20-latkowie mogą być wśród nich. Ale wcześniej musieliby spędzać wiele tygodni, miesięcy w miejscach, gdzie tego doświadczenia mogą nabrać. A i nawet sędziwy wiek nie gwarantuje niczego.

Nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem doświadczonym turystą - nie spędziłem w górach tyle czasu, ile uważałbym za stosowne, by móc siebie tak określić. Nie doświadczyłem WSZYSTKICH warunków na szlakach, by móc być pewnym, że następnym razem zawsze podejmę bezbłędną decyzję. Rozróżniam doświadczenie od obycia. O ile to pierwsze traktuję jako umiejętności odpowiedniego reagowania w każdej (prawie) sytuacji i terenie, gdyż taka osoba już wcześniej doświadczyła czegoś podobnego - o tyle obycie ze skałą, śniegiem, warunkami w górach (szczególnie wysokich) to dla mnie dopiero wstęp do górskiego doświadczenia. Obycie wysokogórskie, czyli znajomość posługiwania się sprzętem oraz umiejętność bezpiecznego poruszania nawet w trudnym terenie w różnych warunkach jednak takich, w których już kiedyś dane było się poruszać.

Być może przesadzam, ale najczęściej wędrując samotnie bez względu na warunki wiem, że zdany jestem wyłącznie na siebie. Można wędrować szybko, ale jest wiele miejsc, że zanim postawię stopę czy zrobię uchwyt lub wbiję czekan, upewnię się 2 a nawet 3 razy, że przejdę odcinek bez nieprzyjemnych niespodzianek. A w razie... śpiwór, folia, czołówka! i parę niezbędnych drobiazgów mieści się w plecaku.

Kto z Was może o sobie stwierdzić, że przeszedł całą drogę obycia i stał się doświadczonym turystą wysokogórskim? Że już nic w górach nie zaskoczy i wie, że w każdych warunkach podejmnie zawsze (prawie) prawidłową decyzję?

marcogor - Sob Gru 15, 2007 6:30 pm

Sibi takich ludzi to chyba nie ma.....a jesli sa,to moze im sie tylko wydawac,ze wszystko wiedzac juz o gorach...przeciez czlowiek uczy sie cale zycie,nieprawdaz?!
Slaaweck - Wto Gru 18, 2007 10:51 pm

We mgle i w deszczu gorszy jest Żleb Kulczyńskiego do przejścia niż legendarna drabinka na Koziej Przełęczy. Nakręcana do granic atmosfera przy wchodzeniu i schodzeniu drabinką zawsze mnie tam dziwi. Zwykle szlak prowadzi gawiedź do Granatów i dalej do Doliny Gasienicowej i dalej do Murowańca. Zejście z Granatów w stronę Krzyżnych tez nie należy do łatwych a Orla Baszta i dalej - tym bardziej. Zamknięcie szlaku w dwie strony spowodowane jest tłokiem. Spadanie plecaków, wiszenie na łańcuchach to dziś norma. Potrącanie kamieni - zgroza. Te opowieści w Murowańcu przy grzańcu jak to strasznie na Granatach albo że dziś doszłam do Zawratu i spowrotem. Może to i lepiej, że jest w jedną stronę. Gdy wieje jak diabli zawsze jest źle, gdy leje - drugie nie dobrze. Dogodzimy sobie kiedyś w Tatrach?
sibi - Czw Gru 20, 2007 4:13 pm

marcogor napisał/a:
Sibi takich ludzi to chyba nie ma.....a jesli sa,to moze im sie tylko wydawac,ze wszystko wiedzac juz o gorach...przeciez czlowiek uczy sie cale zycie,nieprawdaz?!

Zgadza się! - chociaż nie do końca...
Pozwoliłem sobie wcześniej wyłuszczyć mój pogląd (notabene - nikt nie musi się z nim zgadzać), aby ukazać, jak daleka jest to droga do samodoskonalenia, i gdzie na niej chychają przeróżne niebezpieczeństwa. Na pewno są tacy, których już nic nie zaskoczy, którzy mogą przewidzieć nadciągające zagrożenia i prawidłowo na nie zareagować. Z drugiej strony - wszystkiego nie można przewidzieć, ale to już siła wyższa...

Pisząc poprzedni post w tym temacie miałem zamiar uwydatnić to, iż najczęściej tragedia dotyka tych doświadczonych, jak piszą media (i nie tylko). Czy aby na pewno można użyć tego słowa?
A potem tak jakoś mi zeszło w następny wątek, na który odpowiedziałeś.

Grizli - Czw Lut 07, 2008 11:49 am

A mnie się wydaje że czym więcej szumu w okół Orlej tym więcej chętnych do jej przejścia, poza tym orla należy jak ja to nazywam do sztandarowych szlaków które trzeba zaliczyć żeby mieć się czym pochwalić.
Ileż to razy podczas dyskusji o tatrach padało pytanie a na orlej byłeś? Owszem odpowiadam byłem ale dotarłem tylko do zmarzłej przełęczy i zawróciłem ponieważ załamała się pogoda było ślisko a wraz ze mną były osoby w dosyć młodym wieku.
Po tej wypowiedzi w oczach rozmówców widać błysk wyższości, oraz samochwalstwa, ja byłem i wcale nie jest tak źle jak mówią.
Niestety nie wszyscy są rozsądni i dla nich nie wystarczy olinowanie a nawet zbudowanie tunelu zabezpieczającego na szlaku ponieważ zawsze przyjdzie im do głowy żeby wyjść poza zabezpieczenie.

Moje zdanie jest takie, do gór należy mieć respekt a nawet się ich bać, to niejednokrotnie uchroni od tragedii, rutyna często jest zgubna.

Nie dalej jak w drugi dzień św. Bożego Narodzenia byłem na Kasprowym i widziałem tłumy ludzi wedrujące w kierunku Świnicy, byli wsród nich i tacy którzy mieli na nóżkach zwykłe adidaski.
Jak im się uda przejść Świnicę i dotrą na Zawrat to cóż może im się stać na Orlej Perci myślą!!
Takim nie pomogą żadne zabezpieczenia bo jak uchronić człowieka przed samym sobą????

Robert Migza - Pią Lut 08, 2008 1:42 pm

Grizli napisał/a:
...byli wsród nich i tacy którzy mieli na nóżkach zwykłe adidaski.


Nie żebym Ci nie wierzył ale poważnie z tymi adidaskami? Może chociaż to jakieś ultra lightowe treckingi były? Kurcze trochę po górach chodzę ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Owszem, znam jedną panią co w japonkach (takie gumowe klapki plażowe co nadają się właściwie tylko do kąpania pod prysznicem) wędrowała przez Świstówkę do MOka ale to było latem, kiedy zagadnął ją jakiś stary rep o niewłaściwe obuwie (he,he obuwie - japonki!) to odpowiedziała, że nie po takich strzępach w życiu chodziła w japonkach i żyje, no ale żeby w grudniu na Świnicę w adidaskach no,no... a może to była wycieczka Szerpów-emerytów z Nepalu :lol:

Jest takie powiedzenie

Dziunio - Pią Lut 08, 2008 3:20 pm

Nie no, isć w grudniu w kierunku Świnicy w adidaskach, a dotrzeć na nią w tym czasie, mając na nogach takie obuwie, to nie to samo. Zapewne towarzystwo wyjechało kolejką i poszlo zrobic zdjęcia w miejscu, gdzie nie będzie widać ludzkich zabudowań, aby się chwalić potem nimi, swoim równie płytkim znajomym.
A poza tym, to jest właśnie tak, jak napisał Grizli. Osobiście, im bardziej w takich przypadkach, ktoś próbuje mi uświadomić swą "górską wyższość" nade mną, tym większą ja mam satysfakcję, słuchając i patrząc, jakiego debila on z siebie robi...

Grizli - Wto Lut 12, 2008 8:06 am

Mało tego że w adidaskach to jeszcze w kurteczce z pod której widać było kolczyk na pępku.
Jedyny plus tego taki że w tym dniu na kasprowym można było właściwie się opalać.
W Kuźnicach w kolejce do kolejki zmarzłem na górze zaś był istny upał jak na grudzień.
Ten fakt jednak w niczym nie usprawiedliwia ludzi wybierających się zimą do Zakopanego ubranych jak by szli do szkoły czy pracy.
Ludzie cały czas nie zdają sobie sprawy z tego że wysokość wiąże się ze spadkiem temperatury.
W zeszłym roku jeden znajomy wybierał się po raz pierwszy w góry, a że koleś jest właściwie z pomorza podpytywał mnie na gg gdzie ewentualnie mógł by sobie pochodzić, odparłem że po Krupówkach, na co on zdenerwowany odpisał że bym sobie jaj z niego nie robił, bo on ma już zaplanowane wycieczki min. trasa Morskie Oko-Świstówka-Dolina Pięciu Stawów :mrgreen:
Po krótkim wykładzie podpartym widokami z kamer internetowych koleś spuścił z tonu i był wielce zdziwiony że tam jest tyle śniegu bo przecież u niego deka śniegu nie ma.
Niestety takie wyobrażenie o górach ma spora część ludzi

Dziunio ma rację że iść a wyjść to różnica, mnie się jednak zdaje że właśnie dlatego jest tyle wypadków na Świnicy i Orlej bo ludziska wyjeżdżają kolejką na Kasprowy a dalej na Świnicę to i kulawy by wylazł a jak już dojdzie do Zawratu, Orla to już tylko rzut beretem. :cry:

Łukaszopole - Pią Mar 28, 2008 11:59 am

Grilzli w 100% sie z Toba zgadzam....czesto spotykajac dawnych znajomych na pytanie jak spedzaliscie urolop w Zakopanym odpowiadali no na krupowkach, gubałowce i podekscytowani powiedzieli bylismy na samym MORSKIM OKU!!!! :p he he
w duchu sobie mysle tak ze nawet dobrze ze ograniczaja sie tylko to tych miejsc ...uwazam ze gory sa dla ludzi odwaznych i przede wszystkim wiedzacym co robia a nie dla turystow znad morza gdzie tylko plaza i leniuchowanie sprawia najwieksza radosc.
powracajac do tematu w tym roku w drugiej polowie lipca 2008 r. chce zdobyc ostatni moment Orlej Perci mianowicie ze Świnicy na Przełecz Zawrat dalsza droge znam ,sam ja zdobylem w ciagu jednego dnia!!!! kondycja mi dopisala:D
przegladajac swoje mapki ze szlakami zauwazylem ze z przełeczy zawrat wiedzie niebieski szlak w kierunku doliny pieciu stawów natomiast ja bedac na przeleczy zawrat nie mogłem zauwazyc tego szlaku :?: planuje juz teraz swoja wyprawe dlatego chcialbym sie na 100%upewnic czy on rzeczywiscie istnieje dlatego prosze Was znawcow Orlej o udzielenie mi wskazowek...
zelezy mi na tym niebieskim szlaku poniewaz chce nim dojsc na skrzyzowanie z zółtym szlakiem a nastepnie wejsc na Szpiglasowa Przełecz nastepnie Doline za mnichem i dojsc do schroniska nad morskim okiem gdzie mam juz zarezerwowany nocleg.:D nastepnego dnia o 7 rano chce isc na Rysy.

Kazimierz Jan Zboczek VII - Pią Mar 28, 2008 1:28 pm

Odnośnie tych bywalców Krupówek i okolicy:
oni całkiem słusznie uważają, że góry normalnie ogląda się z dołu, a chodzą hen tam wysoko tylko nienormalni

Zejście z Zawratu w Dolinę Pięciu Stawów Polskich powinieneś idąc ze Świnicy spostrzec już z daleka, takie łagodne odejście w prawo. O ile dobrze pamiętam, to ów szlak niebieski z samej przełęczy łączy sie kawałkiem ze szlakiem graniowym (w stronę Świnicy właśnie) i odbiega od niego troszkę dalej, a nie na samej przełęczy.

Ten szlak (niebieski) nie mógłby nie istnieć :!: :wink:

Łukaszopole - Pią Mar 28, 2008 4:31 pm
Temat postu: Orla Perc
Kazimierzu dziekuje
a dos spora odleglosc jest od wlasnie tego niebieskiego szlaku wspomnianego przeze mnie do przełeczy zawrat? bo jak tak to bede musiał isc do przeleczy zawrat i wrocic sie na niebieski szlak bo chce cala Orla Perc zaliczyc i tylko tego malego odcinka mi brakuje przelecz zawrat do swinicy na Swinicy juz bylem ale no jak tu przy okazji nie wejsc raz jeszcze?!!!! powiedzcie mi jeszcze bo od zeszlego roku panuje ruch jednokierunkowy z tego co wiem to zaczyna sie on od przeleczy zawrat a konczy na przełeczy krzyżne czyli wlasciwie cala Orla Perc...pytanie wiec czy od strony kasprowego wierchu mozna w tym roku 2008 przejsc na przelecz zawr. ????????
troche zamocilem tym pytaniem ale zalezy mi bardzo na tym ...
Dziekuje

marcogor - Pią Mar 28, 2008 8:23 pm

tak mozna przejsc tak jak planujesz!jeden kierunek obowiązuje dopiero od Zawratu dalej...
mpie - Pią Mar 28, 2008 9:15 pm

przede wszystkim szlak od Świnicy do Zawratu to nie jest Orla Perć... owszem, w niektórych źródłach spotkałem się z określeniem tego szlaku jako Mała Orla Perć, ale nie zmienia to faktu że odcinek ten nie jest fragmentem OP...

niebieski szlak z Zawratu w kierunku Doliny Pięciu Stawów istnieje... przy dobrej widoczności lub przy umiejętności czytania mapy i znaków w terenie nie sposób go przeoczyć... w innym przypadku można zapytać o drogę napotkanych turystów, którzy na Zawracie bywają o każdej porze letniego dnia... natomiast jeżeli będziesz miał takie szczęście jak samotność na Przełęczy, to stojąc przodem do Doliny Piątki i mając przed sobą Zadni Staw, by znaleźć ścieżkę prowadzącą w dół musisz kierować się w lewą stronę Doliny... z tego co pamiętam, ścieżka początkowo prowadzi chyba trawersem po Kołowej Czubie... można odbić na nią idąc od strony Świnicy trochę wcześniej (jak pisał Kaźmirz), ale szlaku znaczonego tam chyba nie ma, można też dojść do Przełęczy i dopiero odbić w dół, choć w pierwszej chwili trzeba udać się w kierunku zbliżonym bardziej do Małego Koziego niż Zadniego Stawu... koniec końców, szlak ten jest na tyle dobrze oznaczony ze nie powinieneś mieć trudności z jego zlokalizowaniem...

jednokierunkowość Orlej Perci na razie ogranicza się tyko do odcinka Zawrat – Kozia Przełęcz... idąc od Świnicy do Zawratu, a potem do Piątki, nie będzie to dla Ciebie miało żadnego znaczenia, gdyż jeżeli nie zboczysz z zaplanowanej trasy, na OP nie powinieneś wejść... z tym że odcinek ten jednokierunkowy jest w formie sugestii, a nie kategorycznego przestrzegania... w przypadku załamania pogody lub innych czynników, które mogą wpłynąć na Twoje bezpieczeństwo masz pełne prawo iść tym odcinkiem w kierunku przeciwnym do proponowanego przez TPN...

mantek - Sob Mar 29, 2008 11:01 am

Łukaszopole napisał/a:
...przegladajac swoje mapki ze szlakami zauwazylem ze z przełeczy zawrat wiedzie niebieski szlak w kierunku doliny pieciu stawów natomiast ja bedac na przeleczy zawrat nie mogłem zauwazyc tego szlaku :?: planuje juz teraz swoja wyprawe dlatego chcialbym sie na 100%upewnic czy on rzeczywiscie istnieje...


Po pierwsze się uśmiałem :) , gdyż szlak ten jest nie do przeoczenia, no chyba, że ostatnio nastąpił jakiś obsów i szlak został zniszczony/zasypany, ale nigdzie nie znalazłem takiej informacji. Szczerze mówiąc, to wygląda on jak kamienna droga i z pewnością można nim dojść do 5ki :)

Betnashe - Sob Sie 16, 2008 12:49 pm

Dopiero się zarejestrowałem. Przeczytałem kilka tematów i żałuje ze jakoś wcześniej nie wpadłem na to forum. Wiele ciekawych historii tu przeczytałem. A co do tematu....
Dopiero w tym roku udało mi się przejść Orlą po raz pierwszy. Od 6 lat się przymierzałem ale zawsze byłem we wrześniu jak byl już śnieg. Nie mam ani sprzętu ani takiego doświadczenia żeby w śniegu chodzić. Niemniej muszę przyznać, że szlak robi wrażenie. Aczkolwiek po opowieściach spodziewałem się czegoś gorszego. No fakt że miałem rewelacyjną wręcz pogodę i praktycznie brak ludzi.
Pzdr dla wszystkich zakochanych w Tatrach

mpie - Sob Sie 16, 2008 2:28 pm

Betnashe napisał/a:
Niemniej muszę przyznać, że szlak robi wrażenie. Aczkolwiek po opowieściach spodziewałem się czegoś gorszego. No fakt że miałem rewelacyjną wręcz pogodę i praktycznie brak ludzi.


Niewątpliwie OP jest jednym z najtrudniejszych znakowanych szlaków w Tatrach, a z pewnością są na niej najdłuższe trudne odcinki. Niemniej jest do przejścia (dla nie nowicjusza) a przy dobrej pogodzie, a co za tym idzie - dobrej widoczności, może być bardzo przyjemnym miejscem na wędrowanie.
Choć prawde mówiąc, jak dla mnie to OP robi o wiele większe wrażenie właśnie w momentach, gdy nic dookoła nie widać... We mgle, albo np. w nocy... :)

dżagietka - Nie Sie 17, 2008 12:19 pm

Betnashe napisał/a:
Aczkolwiek po opowieściach spodziewałem się czegoś gorszego.

Lepiej (i bezpieczniej) jest się nastawiać na trudniejsze i miło się rozczarować :) .

mpie napisał/a:
Choć prawde mówiąc, jak dla mnie to OP robi o wiele większe wrażenie właśnie w momentach, gdy nic dookoła nie widać... We mgle, albo np. w nocy... :)

I najlepiej jeszcze gdy się idzie tyłem do przodu lub ewentualnie do góry nogami :) . Cały mpik :) .

Dariusz - Pon Sie 18, 2008 9:26 pm

dżagietka napisał/a:
Betnashe napisał/a:
Aczkolwiek po opowieściach spodziewałem się czegoś gorszego.
Lepiej (i bezpieczniej) jest się nastawiać na trudniejsze i miło się rozczarować :) .

mpie napisał/a:
Choć prawde mówiąc, jak dla mnie to OP robi o wiele większe wrażenie właśnie w momentach, gdy nic dookoła nie widać... We mgle, albo np. w nocy...

dżagietka napisał/a:
I najlepiej jeszcze gdy się idzie tyłem do przodu lub ewentualnie do góry nogami . Cały mpik .

i do tego zimą koniecznie :smile:
Pozd.

mpie napisał/a:
mam dziwne wrażenie (od biedy można to nazwać przeczuciem) że OP zimą jest nie do przejścia... tzn można, lecz z asekuracją, ale to już żadna frajda...

a zimą i samotnie? teraz pytam poważnie i raczej nie czy jest to możliwe,
prawdopodobnie i tak ngdy nie będę gotowy na tego typu wyczyn i to z różnych powodów; wieku, doświadczenia, lęku itd, ale bardzo mnie to zaciekawiło.
A i nie pytam czy są tacy, ludzie którzy postawili sobie za cel przejścia zimą samotnie OP, ale jacy oni są?
pozd.

Smyk napisał/a:
to w końcu o co zapytywujesz,
bo już się pogubiłem w tych ekstremach perciano-dyskusyjnych...
Zimą samotnie najmilej jest na przypiecku gazdówki,
a jeśli już w górach, to najlepiej w dolinach (nawet orłom)
;)

sibi - Nie Paź 26, 2008 1:48 am

Dariusz napisał/a:
a zimą i samotnie? teraz pytam poważnie i raczej nie czy jest to możliwe,
prawdopodobnie i tak ngdy nie będę gotowy na tego typu wyczyn i to z różnych powodów; wieku, doświadczenia, lęku itd, ale bardzo mnie to zaciekawiło.
A i nie pytam czy są tacy, ludzie którzy postawili sobie za cel przejścia zimą samotnie OP, ale jacy oni są?
pozd.

Samotnie zimą... Oczywiście, że można ale to już podchodzi pod kamikadze.
Co innego wejść na szczyt, przełęcz OP i przejść jej krótkie odcinki - co innego zdecydować się przejść całą (wiadomo, na raty).

Samotnie zimą łażę tu i tam, ale na całość OP raczej bym się nie zdecydował.
A od paru dni wiem, że 11 stycznia lądujemy 4-osobową grupą w Krakowie z zamiarem połażenia po Wysokich - w tym i OP (jeśli aura się spisze), więc jeśli chociaż po części plany (jej dłuższe odcinki) wejdą w życie, to coś skrobnę.

śmigło - Wto Sie 25, 2009 6:46 pm

Mam pytanie.Ciekawi mnie dlaczego część Orlej Perci w stronę Wołoszyna jest zamknięta.czym charakteryzuje się ta droga?
muminka - Sro Wrz 23, 2009 8:16 pm
Temat postu: via ferrata na orlej?
jeżeli któś nie słyszał, to zapraszam to przeczytania..

http://przewodnik.onet.pl...,1,artykul.html

Troy - Wto Lut 16, 2010 9:20 pm

Orla Perć jest poza moim zasięgiem i pewnie długo będzie.
Nie piszę się na to, dopóki nie poznam dobrze Tatr.
Mam natomiast pytanie, ostatnio kupiłam książkę
o OP i było tam napisane, że w niektórych odcinkach
wskazane jest użycie uprzęży i lonży itd.
Czy faktycznie używaliście tego sprzętu?
Czy chodziliście tam bez zabezpieczenia?

sibi - Sro Lut 17, 2010 1:44 am

Masz rację - poznaj najpierw inne zakątki Tatr zostawiając ją sobie na... deser.
Domyślam się o tę pozycję książkową - stawiam na D.Dyląga (nie trafiona lektura).
Szpeju w praktyce tam prawie nikt nie używa (czasem dzieci), aczkolwiek jeżeli ktoś czuje dyskomfort może z niego skorzystać, czym wywoła niestety uśmiech u niektórych mijających osób.

Natomiast kask jak najbardziej, ponieważ największe zagrożenia powodują inni turyści strącający kamyki - wskazane też rękawiczki (bezpalczaste).

Troy - Sro Lut 17, 2010 2:28 am

Trafiłeś, faktycznie Dyląg.
Nie wiem, czy kiedykolwiek zebrałabym się w sobie,
po tym co wyczytałam i widziałam na zdjęciach. ;p

Hmm... to przykre, że osoba, która chce mieć większe poczucie
bezpieczeństwa i skorzysta ze sprzętu, popełnia tym samym
obciach.

bubamara1 - Sro Lut 17, 2010 9:34 am

Troy napisał/a:
popełnia tym samym
obciach.


Do takich reakcji należy się przyzwyczaić. Nie widzieć uśmieszków, nie słyszeć komentarzy i dbać o własne dobre samopoczucie.

Artur - Sro Lut 17, 2010 11:06 pm

Hm, po przeczytaniu "Orlej Perci" Dyląga można w ogóle wystraszyć się chodzenia po górach :mrgreen: . On pewnie tak nastaje na ten sprzęt także latem, gdyż sam ma sklep w Krakowie. Zresztą nie kryje się z tym - na wewnętrznej stronie tylnej okładki znajduje się jego reklama. Ale może to tylko ja wszędzie wietrzę teorie spiskowe... :wink:
Sklep.Badura - Wto Lut 23, 2010 7:11 pm

Pamiętajmy,że Orla Perc to mimo wszystko niebezpieczna trasa i może dlatego jest taka pociągajaca,wielu niedoświadczonych chce ją zdobyc i wielu ginie. Taka jest prawda.
A samotnie przemierzanie granatów zimą?? Na pewno świetna sprawa i przygoda,ale za jaką cene??

yupy - Sob Lip 03, 2010 12:49 am

Witam a ja mam takie pytanie "którą przełęczą łatwiej sie dostać z gąsienicowej hali do doliny pięciu stawów, przełęczą Zawrat czy Kozią"?
sibi - Sob Lip 03, 2010 3:33 am

Zawratem łatwiej,
Kozią ciekawiej i bez tłumów.

kochamzakopane - Sro Lip 07, 2010 11:41 am

sibi, a którędy bezpieczniej i łatwiej dla osoby puszystej :?:
sibi - Sro Lip 14, 2010 12:10 am

Murowaniec :arrow: 5 Stawów - Zawratem.
5 Stawów :arrow: Murowaniec - przez Krzyżne.

Z reguły wygodniej podchodzić trudniejszym odcinkiem,
a schodzić wygodniejszym.

mantek - Nie Lip 18, 2010 4:47 pm

i w żadnym z tych dwóch przypadków przez KP - osobiście to KP polecam przy przechodzeniu OP i przejściu z 5ki do Gąsienicowej :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group